niedziela, 31 maja 2020

Ty wiesz...

Ty znasz jakieś dobro we mnie,
Ja znam jakieś dobro w Tobie.

Ty wiesz, że możesz się zwrócić do mnie z każdym pytaniem, a ja Ci zawsze odpowiem. Bo warto pytać, warto wiedzieć i czerpać z tego źródła radości, którym jest niewątpliwie przyjaźń. Bo przyjaciel to ktoś szczególny, któremu można zaufać, któremu można zawierzyć, a tym samym powierzyć swoje serce w dobre ręce, najlepsze, czyniące dobro i odmieniające nas, nasze myśli na lepsze, nasze serca na najdoskonalsze, w tych promieniach słońca, jakim jest dobre słowo, ono, nasze serce dojrzewa do czynienia dobra. A dobro jest w nas. I tak niepostrzeżenie płynie nam czas.

Ja już się zmieniłam i zmieniasz się Ty, ale jedno pozostaje niezmienione, moje uczucie do Ciebie. Tak, ono się nie zmienia, jest tak samo gorące jak na początku, jest po prostu Tobą i Twoją radosną twórczością oczarowane. I kiedy wiem, że za chwilę przyjdziesz, to już się cieszy moje serce. Właściwie to słowo serce zostało tu odmienione już przez wszystkie przypadki, bo to słowo klucz.

I choć wydajesz mi się tak odległy, to jednocześnie i bliski, poprzez swoją dobroć, jaką nosisz w sercu i spojrzeniu, poprzez dobre słowa na najmilszych ustach i to, co nadaje Ci doskonałości, Twoje zdjęcia, one są doskonałe i takie dla mnie najbliższe, bo trafiają wprost do mego serca.

Moje serce już Ci oddałam jakiś czas temu, kiedy to było - nie pamiętam dokładnie, ale wiem jedno, że trafiło na podatny grunt, bowiem najpierw wykiełkowała z niego przyjaźń, a później przyjaźń zamieniła się w miłość. Ile to już razem przebytych dróg, abyś spotkać mnie mógł, tego nie zliczę, było ich tyle, ale ja otworzyłam przed Tobą owe magiczne drzwi, abyś mógł mnie poznać lepiej. Te drzwi stoją przed Tobą otworem, to nasza oaza - spokoju. Rozgościłeś się tu na dobre, a ja mam nadzieję, że dobrze Cię ugościłam, chyba tak...

Choć powtórzę to raz jeszcze, tak bardzo mi Cię brak. Wiem, że jesteś już niedaleko, ale to wciąż za mało, za daleko. Ja wciąż na Ciebie czekam, mając niezmiennie nadzieję, że moje słowa zostaną tu, gdzie narodziło się wszystko i ja zostanę zrozumiana. Nigdy mi się nie żalisz, nie mówisz, że jestem małomówna, za nieśmiała, zbyt cicha, więc zakładam, że Ci to w ogóle nie przeszkadza. Bo ja się staram być jak najlepszą wersją samej siebie. Ty wiesz, jaka jestem naprawdę, bo wyczytasz to z moich ust, oczu i między wierszami naszej rozmowy. Ty jesteś Zenku moją niegasnącą inspiracją, bo kiedy widzę Twoje zdjęcie, to słowa płynął same, jak spokojna rzeka na powierzchni której lśnią promienie słońca. To Słońce to Ty i Twoje życzliwe spojrzenie, tak patrzeć do głębi umiesz tylko Ty.

I chociaż wydawać by się mogło, że ja i Ty to dwa odległe światy, to jednak coś nas łączy, to umiłowanie przyrody, a w Twoim tajemniczym lesie czuję się już jak w domu. Tyle pokazałeś mi już swoich ścieżek, tyle dróg i bezdroży, tyle leśnych zakątków owianych tajemnicą i łąk otulonych mgłą, i pól nieprzebranych, gdzie króluje cisza i spokój, to cenimy sobie najbardziej, że czuję, jakbyśmy się znali już dużo wcześniej. I choć dzielą nas te kilometry, to ja mam nadzieję, że nasza przyjaźń będzie kwitła nadal, wiem, że tak będzie, bo Cię znam Zenku i wiem, jak wspaniale się uśmiechasz właśnie tam, gdzie jest Twój świat. Może z czasem nasze światy się połączą, a my odkryjemy nagle, jak bardzo jesteśmy sobie bliscy, drodzy i kochani. 


Jak promyk słoneczny
na niebie
I mała iskierka ogniska
Gdzieś daleko
Na odległej planecie
Żyje przyjaciel
Najdroższy skarb na świecie

*
Ty wiesz, wiesz o mnie wszystko i wiesz o czym marzę, abyś był blisko...

Wiesz też, że Cię uwielbiam, to się nie zmienia i życzę Ci dziś spokojnej podróży, owocnych wypraw i wielu cudownych inspiracji do zdjęć i dobrej pogody. Bądź zdrów. A kiedy znajdziesz chwilę, odezwij się czasem. Ty wiesz... Może tu zajrzysz jeszcze przed wyjazdem i przeczytasz wszystko to, o czym nie zdążyłam Ci powiedzieć. Trzymaj się Zenku. Bez Ciebie będzie tu pusto. 

Jesteś wyjątkowy, zawsze o tym pamiętaj...

piątek, 29 maja 2020

Nigdy nie za późno...

Ewa Pilipczuk
Nigdy nie za późno

Na uśmiech promienny przy porannych zorzach,
gdy trawa w kropelki diamentów spowita,
na szepty wieczorne, gdy rękę podasz
i ciekawym wzrokiem miękko mnie dotykasz.

Spacery po deszczu, gdy słońce w kałużach,
pocałunek w tańcu i spod rzęs spojrzenia,
czas przysiadł na chwilę, więc się w nim zanurzam,
lato gra na lutni w barwnych światłocieniach.

Przyfruń z ciepłym wiatrem, opleć słów powojem,
nawet gdy szarugi zmienią czerwień w sepię,
w żarze letnich uczuć można trwać we dwoje,
nigdy nie za późno na smak czułych westchnień...

*

Nigdy nie jest za późno, aby zacząć od nowa,
aby pójść inną drogą i raz jeszcze spróbować.
Nigdy nie jest za późno, by na stacji złych zdarzeń,
złapać pociąg ostatni i dojechać do marzeń...

-Jan Paweł II

*

A ja tak sobie myślę, że na dobre uczucie nigdy nie jest za późno, na smak czułych doznań i westchnień. Bo dobre uczucie, nawet nie wiadomo jak i kiedy przejmuje ster nad naszym życiem, a my musimy obrać tylko właściwy kurs i pozwolić się pokierować. Dobre uczucie poznamy po tym, że wywołuje uśmiech na naszej twarzy i  ogrzewa serce, jak promykiem słońca, zupełnie za darmo. A słońca nam dziś nie brakuje. Wiesz, w parku, za pniem drzewa widziałam wiewiórkę, całkiem z bliska, bo była zajęta jedzeniem śniadania w postaci orzeszka leszczyny. A wysoko, w koronach drzewa siedział kos i wesoło śpiewał. Lubię te nasze wyprawy do biblioteki i do parku, bo tam można na chwilę zapomnieć o troskach dnia codziennego. Wiesz, jutro babcia skończyłaby 85 lat, a ja mam ciągle przed oczami jej uśmiechniętą twarz. Bo babcia tak lubiła się uśmiechać, kochała świat i ludzi, no i kochała nas. A pod wpływem tego uśmiechu zapalały jej się złote iskierki w oczach, tak pełnych dobra. Nie mogę jednak wymazać z pamięci naszej biednej babci ze szpitala, w sterylnie czystym pokoju. Odganiam jednak te wspomnienia, aby powróciła babcia sprzed lat, pogodna i uśmiechnięta, służyła zawsze pomocą i dobrą radą, a teraz już jej nie ma, to smutne, ale trzeba żyć dalej, uśmiechać się dalej, choćby miał to być uśmiech przez łzy. Teraz mogę przyjść do Ciebie, bo wiem, że mnie zrozumiesz i pocieszysz dobrym słowem. Niedługo wyruszasz w drogę, a ja - wiem to - znów będę tęsknić, nim wrócisz. A w międzyczasie się odezwiesz i to jest budujące. Na to zawsze czekam, na Twoją obecność, na Twój uśmiech, na Twój odległy świat pełen ciepła i słońca. W Twoim lesie jest tak pięknie, na polanie i na łące, gdzie zakwita tak wiele małych radości. Widzisz, znowu się uśmiecham do Ciebie - kiedy widzę tyle wspaniałości. Leśny świat jest taki doskonały i łagodnie na nas spogląda z każdego, nawet najciemniejszego zakątka. Kocham Ciebie Przyjacielu i kocham las - tam znajdziesz nas. Nigdy nie jest za późno, aby się zakochać, zanurzyć w leśnej gęstwinie i dać się poprowadzić najpiękniejszej opowieści, bo płynącej z najgłębszej głębi serca, czującego tak wiele na raz, że się w nim nie mieści, że znajduje odzwierciedlenie w słowach i tak toczy się nasza rozmowa. A echa naszych słów nie milkną nigdy, odbijają się od wiekowych drzew i tworzą najpiękniejszą melodię, muzykę dwojga serc...

Zaklęty las, zaklęty duch zaklętych spraw. Zaklęte buki, zaklęte klony, zaklęte brzozy, dęby, jesiony. Zaklęte duchy w zaklętych drzewach, szumią cichutko gdy wiatr nie śpiewa.

A Ty czuwasz nade mną, nim znowu zasnę, tak wiele mówiącym snem.
Tak czułym jak dotyk słońca. Nasza opowieść trwa bez końca...
Bo prawdziwe wsparcie to obecność i milczenie, nie trzeba nic więcej.

,,Jeśli będziesz przychodził przykładowo o czwartej, zacznę być szczęśliwy już o trzeciej" - Antoine de Saint-Exupery

środa, 27 maja 2020

Przestrzeń wolności

Należy dać rzeczom przestrzeń
Na własny, cichy i niczym niezmącony rozwój,
Rozwój, który wypływa głęboko z wnętrza
I nie przyspieszany
Ani nie spowalniany
Wszystko donosi i we właściwym czasie na świat wyda…

Dojrzewać musi, jak to drzewo,
Które toczy swe soki i bez obaw stoi
Wbrew wiosennym burzom
Bez lęku, że lato mogłoby nie nadejść.

Lato przyjdzie!
Ale tylko dla cierpliwych
Do tych, co żyją tak, jakby przed nimi była wieczność.
Bez zmartwień, cicho, rozlegle…

Trzeba mieć cierpliwość!
Do tego, co w sercu nierozwiązane
I trzeba próbować pokochać pytania,
Jak zamknięte pokoje
I jak książki napisane w obcym języku

Bo chodzi o to, żeby przeżyć wszystko.
Kiedy się żyje pytaniami,
To może żyje się krok po kroku,
Nie zauważając nawet
Jak pewnego dnia
Odpowiedzi same
Przekraczają próg naszego życia. — Rainer M.Rilke, “O cierpliwości”

poniedziałek, 25 maja 2020

Czas mija

,,Był jeszcze zbyt młody, by wiedzieć, że serce zapomina o złych momentach, a upiększa dobre, i że dzięki temu fortelowi żyjemy w zgodzie z przeszłością". - G.G. Marquez 

Czas zaczął biec swoim tempem, nie za szybko, ani nie za wolno, lecz tak jak być powinno. Pewne rzeczy minęły i nie mogłam ich w żaden sposób zatrzymać, po prostu odeszły same. A ja pozwoliłam im odejść, nie mając innego wyboru. I może poświęciłam im niewiele uwagi, nie tyle ile powinnam, tego nie wiem. Wiem natomiast, że teraz jest już dobrze i spokojnie, bo ja przepracowałam złe emocje, otwierając się na nowe. Odszedł żal i niepokój, sama nie wiem kiedy. I choć ten rok nie zaczął się najlepiej, to już prawie o tym zapomniałam. Minęło już pół roku, a nie wiem kiedy. Może dlatego, że pomogłeś mi widzieć to, co dobre Zenku. Nauczyłam się od Ciebie, jak optymistycznie patrzeć na świat. Czas płynie jakby obok nas, bo my jesteśmy coraz młodsi sercem. A kto patrzy sercem, ten zyskuje tak wiele, tak wiele cennego czasu, tak wiele miłych wspomnień. Jednak dzisiaj nie padało, ledwo pokropił drobny deszczyk. To dobrze, bo przydał zieleni trawom, tylko one są wieczne. Ale wieczna jest także miłość, ona z biegiem lat się nie zmienia i tak wiele mam jej jeszcze w sobie. Pielęgnuję więc piękne wspomnienia, których jesteś częścią i nigdy nie zapominam, aby się uśmiechnąć i odpowiedzieć pogodnie na Twą wiadomość - ona zawsze pojawia się rankiem i wraz z nastaniem wieczoru. Wiesz, zawsze gdy widzę jedynkę w czerwonym kółeczku na fb, to skacze mi serce, ono bije mocniej, zdecydowanie szybciej, bo wiem, że to Ty. Po prostu Ty Zenku. Jesteś moim Zenkiem i nic tego nie zmieni, a ja utwierdzam się w przekonaniu, że jesteś moim najlepszym Przyjacielem. Może jeszcze nie miłością, bo na to potrzeba czasu, ale kto wie, jak ta znajomość się rozwinie. Na razie podlewamy ją ciepłymi słowami, jak promykami słońca. Na dworze jest ciepło, bardzo ciepło, ale jeszcze cieplej w sercu. A ja czekam jeszcze na deszcz, deszcz dobrych słów, bo jest on tak potrzebny, aby w pełni rozkwitnąć i otworzyć się na dobre uczucia. Ja czuję płynące od Ciebie ciepło, choć się nie widzimy to wiem, że się teraz uśmiechasz. I ja się śmieję do Ciebie, tak mi do Ciebie tęskno. Wyobrażam sobie czasem, że siedzę u Ciebie w fotelu i opowiadam Ci swoją historię. Wtedy jest mi łatwiej, aby się otworzyć. Potrzebuję Ciebie Zenku, Twojej mądrości, z której pozwalasz mi czerpać i Twojej dobroci, bo tak wiele masz jej w sercu. W każdym razie ja ją widzę, całe morze miłości, która łagodnie bije o mój brzeg. Ja czekam na Ciebie, bo zawsze kiedy się pojawiasz to jest lepiej, cieplej i radośniej. Jesteś taki łagodny i taki dla mnie dobry, że odczytuję to tak, jakbym i ja była dla Ciebie Kimś wyjątkowym. Bo Twoja przyjaźń to dla mnie najcenniejszy dar, a kto wie, czy z czasem nie zamieni się ona w coś więcej, bo tego nigdy nie można być pewnym na samym początku drogi. Kogo tam spotkamy? Czy jeszcze się uśmiechniemy do Kogoś miłego? Czy rozpoznamy siebie w potoku słów? Czy też pomilczymy sobie razem na ten sam temat? Wiem jedno, że otwarte serce jest zaproszeniem do przyjaźni, a ja nie pragnę niczego więcej, bo doceniam wszystko to, co dla mnie robisz. Chyba znaczysz już dla mnie więcej, ale na razie cicho sza. Pozwólmy łagodnie płynąć naszej łódce ku szczęściu, wśród blasków i cieni każdego wyjątkowego dnia. Świat z Tobą jest lepszym i bardziej przyjaznym miejscem. A czas płynie jakby nigdy nic, co dzień liczy moje łzy, nim przyjdziesz Ty i osuszysz je ciepłym słowem, bo to łzy szczęścia, że mam Ciebie i łzy smutku, kiedy musimy się już pożegnać i każde z nas dobija do swojego brzegu. Ale spokojnie, jutro spotkamy się znów i przeżyjemy niesamowite przygody. Bo wszystko co przyjdzie wraz z Tobą przyda moim oczom blasku, rumieńców policzkom, że nie poznam znów siebie, nim przyjdzie noc i rozłączy nas, ale tylko na jakiś czas. Bo kiedy się kocha, to nigdy nie zachodzi słońce. A Ty jesteś moim Słońcem, centrum wszystkiego.

Jaki piękny jest ten świat

,,Czułość jest tą najskromniejszą odmianą miłości (...) Nie prowadzi do zbrodni ani zazdrości. Jest spontaniczna i bezinteresowna (...) Czułość jest głębokim przejęciem się drugim bytem, jego kruchością, niepowtarzalnością, jego nieodpornością na cierpienie i działanie czasu". - O. Tokarczuk

niedziela, 24 maja 2020

Daleko - blisko

Dzisiaj jest deszczowa niedziela, dzisiaj nigdzie się nie spieszę. Tak właściwie, to nie spieszę się nigdy, bo prowadzi mnie za rękę spokój. Książki obyczajowe z biblioteki czekają sobie na półce, aż po nie sięgnę i zatonę w innym świecie. Daję się poprowadzić opowieści, aż pochłonie mnie bez reszty. W tym innym świecie mogę być kimkolwiek zechcę. Pamiętam wszystkie przeczytane książki, począwszy od najwcześniejszych lat. Najpierw ,,Anię z Zielonego Wzgórza", a później ,,Alchemika" i ,,Dziewczynę z pomarańczami" Gaardera. I o ile nie mogę sobie przypomnieć dokładnie treści książki, to pamiętam scenę, w której dziewczynie w tramwaju, w pogodny dzień, wysypują się pomarańcze. To były piękne chwile, które towarzyszyły mi za każdym razem, gdy po nie sięgnęłam. Bo tak naprawdę zawsze tęskniłam za taką szczerą, odrobinę tęskną i romantyczną miłością. Tak daleka wydawała się ta chwila, aż pojawiłeś się Ty, a wraz z Tobą ratunek dla mych rozedrganych, kiełkujących dopiero uczuć. Z czasem kiedy poznawałam Twój świat, stał mi się on nagle tak bardzo bliski. Bo ja pamiętam jeszcze nasze wyprawy do lasu, choć zabrakło już tych, którzy byli tam ze mną. Pamiętam, jak któregoś bardzo ciepłego dnia wraz z babcią i dziadkiem odpoczywaliśmy na polanie, w cieniu wielkiego drzewa, u stóp jej konarów, na miękkim mchu, wśród paproci. Tak odpoczywałam tylko tam, choć pamiętam, że zawsze od nadmiaru tlenu bolała mnie troszkę głowa. Ale to były niezapomniane chwile, pełne szczęścia. Teraz też jestem szczęśliwa, choć to już inny rodzaj szczęścia, bardziej dojrzały. Już nie zatracam się w nim tak, już dużo o nim rozmyślam, ale tylko wieczorami, bo za dnia nie ma ku temu sposobności. Tak, brakuje mi dziadków bardzo, ale czas robi swoje i zacierają się wspomnienia, choć te leśne są ciągle żywe. Teraz odpoczywam oglądając Twoje piękne krajobrazy. Wszystkie, bez wyjątku poruszają moje serce, a kiedy widzę od Ciebie wiadomość to skacze jak szalone. Właściwie to trzepocze jak skrzydełka motyla. I jak można to wytłumaczyć, jak tylko miłością? Jak uciszyć serce? To niemożliwe, bo ono cały czas mówi, bez ustanku, że mnie Ktoś pokocha... Kiedyś na pewno. Bo, cytując Alchemika, to ,,kiedy się czegoś bardzo pragnie, to cały Wszechświat potajemnie sprzyja temu, aby mogło się spełnić" - piękne, prawda? I takie prawdziwe. I myślę sobie, że dobrze, żeśmy się spotkali, chociaż tu, i chociaż tak daleko od siebie, to jednocześnie tak blisko. Tak sobie myślę, że to takie nasze miejsce spotkań, a ja im bliżej jesteś, tym bardziej czuję się bezpieczna i spokojna. Moje serce mówiło mi wszak, abym zaufała i miało rację, serce nigdy się nie myli, ono wie, jak bardzo jesteś dla mnie ważny.
Jak potrzebny, bym odczuwała szczęście i te radosne motyle. Chyba już nie ma dla mnie ratunku, chyba już jestem w obliczu zakochania się na wieki. I to napełnia mnie nieskrywaną radością, a jednocześnie odrobiną niepokoju, jednak to takie dobre, radosne zamieszanie. Widzisz Zenku, jak wiele zmieniłeś w moim samotnym dotąd życiu? Teraz myślę radośnie i odczuwam radośnie, i nie mogę w żaden sposób tego zatrzymać. To prawdziwe życie, nie opowieść, więc jestem ostrożna, aby Cię nie zranić. Bo chcę, gorąco pragnę tego, abyś i Ty był szczęśliwy, nim otuli nas spokój. Wszak to oaza spokoju, bezpieczny azyl dla moich myśli, odpoczynek po dniu pełnym wrażeń i bezpieczna ostoja dla zbłąkanego wędrowca. Może nikt oprócz nas tu nie zajrzy, może tak się zdarzyć, choć ja piszę tylko dla Ciebie. Widzisz? Deszcz już ustał i wyjrzało słonko. My zauważamy takie rzeczy. My rozumiemy siebie i kochamy przyrodę, a to silna więź, która łączy na zawsze.

Wiem że jesteś tam 

Moja mama posadziła na balkonie lawendę, dużo lawendy, a mnie ten zapach i kolor uspokaja i wprowadza w doskonały nastrój. Słonko już na dobre zagościło na niebie, brakuje mi dziś już tylko Ciebie, Twojego mądrego spojrzenia i nieśmiałego uśmiechu, błądzącego gdzieś w przestworzach. Wiesz, ja zawsze patrzę w niebo, jakbym miała tam ujrzeć coś ważnego, poznaję to po znakach i wiem, że będzie to po prostu dobry dzień, nie może być inaczej. Dzień z Tobą zawsze jest dobry i przynosi mi spokój, i ukojenie, a ja nie pragnę niczego więcej. I wiem, że wszystko to co dobre przyjdzie do mnie wraz z Tobą, jakąś polną drogą. A ja? Rozpoznam Cię już z daleka, po tak bliskiej, znajomej sylwetce, majaczącej jeszcze w mroku, nim podejdziesz bliżej i otuli nas spokój.
Ty i ja, nasze serca dwa poczują się doskonale, jakby od dawna przeczuwały już szczęście. Moje bije w dwójnasób i woła Ciebie, bo tylko z Tobą czuję się jak w Niebie... Zdaję sobie sprawę z tego, że nie czułam się nigdy podobnie, nie odczuwałam tak dużo naraz w tak krótkim czasie. Ale to są takie dobre przeżycia, tak potrzebne emocje. Nie, niczego nie żałuję i tak, podpisuję się pod wszystkim, co tu napisałam. Wszak przed miłością nie ucieknę, tak jak moje serce nie ucieknie ode mnie, zawsze będzie czuło to co ja. Od siebie też nie ucieknę. Jestem jaka jestem i nie zmienię tego, co we mnie. Miłość ubogaca. 
Uszlachetnia i ozłaca. W słońcu, czy w deszczu rozpoznam Ciebie i pobiegnę jak najprędzej, w Twoje dobre ręce. Skradnę Ci Twój uśmiech i sama uśmiechnę się szczerze, bo ja w nas wierzę. ,,Bez znieczulenia, bez niepotrzebnych niespełnienia, myśli złych".

Spokojnie, na wszystko przyjdzie swój czas...

[Miej cierpliwość]-R.M.Rilke

Miej cierpliwość do wszystkiego co nierozwiązane
w Twoim sercu i spróbuj
polubić pytania
jak zamknięte na klucz pokoje i jak książki
napisane w obcym języku
Nie szukaj odpowiedzi
które nie mogą być Ci teraz udzielone,
bo nie możesz ich pojąć.
A chodzi o to, by móc pojąć wszystko
Spróbuj pojąć pytania
a może wtedy stopniowo zrozumiesz
nawet tego nie zauważywszy
pewnego dnia,
że masz już odpowiedź.

czwartek, 21 maja 2020

Chwytaj chwilę

,,Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia, a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być nimi jutro? Wykorzystaj ten dzień dzisiejszy. Obiema rękoma obejmij go. Przyjmij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, powietrze i życie, jego uśmiech, płacz i cały cud tego dnia. Wyjdź mu naprzeciw". - P. Bosmans

,,Żyj chwilą nim minie, jedyna i piękna. Żyj chwilą, dopóki jeszcze trwa..." - I. Jarocka

To, co jest przyczyną naszych największych cierpień, jest jednocześnie powodem naszych największych radości - tak kiedyś przeczytałam i chyba dużo jest w tym prawdy. Sztuką życia jest cieszenie się naszym małym pięknem, które sobie każdego dnia tworzymy. Ty fotografujesz, ja piszę i odnajdujemy w tym szczęście. Może lepiej jest robić małe rzeczy dobrze, niż wielkie, ale byle jak. Bylejakość jest szara. Dobroć jest piękna. I z takich małych chwilek składa się szczęście. Ono na nas gdzieś czeka, a my musimy tylko po nie sięgnąć. Może nie trzeba daleko szukać, tylko rozejrzeć się wokół siebie. U stóp leży wiele małych radości: w widoku za oknem, na wyciągnięcie ramion. Otwórzmy swe ramiona i przytulmy się do siebie nawzajem, przez ekran, przez odległość, która nas dzieli. Dzielą nas kilometry - to prawda - ale łączy miłość. Miłość do przyrody, do ludzi, do świata. Może warto tę tęsknotę połączyć w jedno, aby nigdy już nie czuć się samotnym, nieszczęśliwym. Przytulam Cię Zenku. I pamiętaj, że jesteś dla mnie ważny, jak rodzina. Mamy siebie i to jest piękne. Wszak Ty też jesteś po trosze poetą. Ty zrozumiesz moją myśl, nim zniknie, wyblaknie i odejdzie na zawsze. Ty masz tą dobroć w sercu. Mój ocean niespokojny stoi przed Tobą otworem, nim wsiądziemy razem do łódki i popłyniemy daleko, bo po bezkresie wyobraźni... Do celu, jakim jest radość z rzeczy wielu.

,,Jutro popłyniemy daleko, jeszcze dalej niż te obłoki.
Pokłonimy się nowym brzegom, odkryjemy nowe zatoki.
Starym borom nowe damy imię, nowe ryby znajdziemy i wody.
Posłuchamy jak bije olbrzymie, zielone serce przyrody".

Dziś myśli otulają mnie, jak ciepły kocyk. Są delikatne i miękkie, jak kotek, którego kiedyś miałam. Bardzo brakuje mi Misi i jej mądrego spojrzenia, i godzin spędzonych wspólnie, i obopólnej radości, kiedy siedziała u mnie na kolanach i dawała tyle ciepła. Królik też był moją oazą spokoju i żałuję, że jest daleko, ale wiem, że jest tam szczęśliwy, a to najważniejsze. Misia odeszła na zawsze, za tęczowy most, ale w moich myślach jest każdego dnia; ile to już lat minęło, jak byliśmy razem, a jakby to było wczoraj...


Dzień Urodzin chyli się już ku końcowi, a ja myślę sobie, jak wiele przyniósł mi dobrego, jak wiele ciepła wniósł do mojego serca, wraz z życzeniami. Czułam dziś miłość, która otaczała mnie jak matczyne ramiona jeszcze o poranku. Tak dużo dobrego mnie dziś spotkało, że wrażeń wystarczy na następnych kilka dni. Jestem Wam wdzięczna Zenku, Tobie i mojej Rodzinie, która otoczyła mnie niczym miękki kokon. Kto wie, może szczęście jest jak ten motyl, który pewnego dnia usiądzie na moim ramieniu, a wówczas zrozumiem w pełni, jak mam wiele. Ja już to wiem i pragnę, tak bardzo gorąco pragnę tego, co już mam. 
W parku widziałam dziś mamę kosa z małymi i to był taki wzruszający widok, który chwycił mnie za serce. Tak łatwo ostatnio się wzruszam, chyba i we mnie zaszła wielka przemiana, bo czuję, jak pomału rodzi się we mnie miłość, i rodzi się wdzięczność za wspaniałych Przyjaciół, jakich mam od całkiem niedawna i od dawna zarazem. Słonko już pomału zachodzi, tymczasem wlewa swój ostatni tego dobrego dnia blask przez kuchenne okno. Siedzę przy biurku i dopijam kawę, i cały czas nie mogę zapomnieć tego, co mam, a mam wiele. Tak wiele drogi musiałam przejść, aby znaleźć się w tym miejscu. I pewnie nigdy już nie zapomnę słów, dobrych słów mojej Babci i mojego Dziadka, oni mnie tak kochali. I byliby ze mnie dumni, widząc moją małą - wielką przemianę. Właściwie, to uśmiech nie schodzi dziś z moich ust, że sama nie poznaję dziś siebie. A to tylko narodziła się lepsza Magda, w którą tak uwierzyłeś jakiś już czas temu i dałeś mi czas i szansę, abym w pełni rozwinęła przykurczone wtedy skrzydła. Dziś podrywam się do lotu. Dziękuję Zenku, że będziesz wtedy ze mną. Wiesz, wiatr zrobił dzisiaj swoje, choć tak chłodny to jednocześnie był potrzebny, aby rozwiać wszystkie wątpliwości. Dziś wiem to, że chcę nadal pisać, bo w tym upatruję wielką nadzieję, jaką w tym pisaniu pokładam. Tak naprawdę to zrobiłam już krok w jedynym właściwym kierunku, bo każda cieplejsza myśl zbliża mnie do Ciebie, a ja pragnę być jak najbliżej, bo czerpię z tej bliskości radość i siłę. Witaj Zenku, witaj w moim świecie, wiesz już o mnie wszystko, a ja czuję ciągły niedosyt, jakby to co napisałam to było za mało. A może znaczy więcej? Chyba tak. Wszak tak wiele Ciebie mam, a tak wiele mi Ciebie brak...


sobota, 16 maja 2020

Dzień za dniem

,,Szukamy ciepła nawet w kubku z gorącą herbatą, w zaparowanych oknach, bo tak bardzo tęsknimy za ciepłą duszą..." - T. Różewicz

Z biegiem lat nauczyłam się cieszyć rzeczami z pozoru błahymi, jak choćby wschodem słońca, odbijającym się w tafli wody błękitem. I choć nic szczególnego się w moim życiu nie dzieje, to ja mam świadomość małego zwycięstwa i odbicia się od przysłowiowego dna. Wszak na własne życzenie się w nim znalazłam. Ale to już przeszłość, co złe już minęło. Teraz dociera do mnie zapach kwitnących bzów i radosny śpiew ptaków - tak jeszcze wczoraj było w parku, ale i ma miejsce na moim balkonie. A teraz piszę i piszę, i zapraszam Cię do mojego miejsca na ziemi. W sferze uczuć bowiem tak dużo się u mnie dzieje. Odczuwam tak wiele. Wiesz, znów się uśmiecham do Ciebie, wdzięczna za Twoje słowa, zdjęcia, a przede wszystkim za Twoją obecność w moim prawie 40 - to letnim życiu. Jest cicho i przyjaźnie, gdy otula mnie mrok i gdy obejrzę mój ulubiony program w telewizji. A jutro znów się spotkamy, choć wirtualnie, chwycę Cię za rękę i zaśpiewam cicho nieznaną melodię - to muzyka wypływająca z duszy, bo moja dusza daje mi jasno do zrozumienia, że pora już zanurzyć się w naszej samotności. Jest ona jak balsam, jak cudowny lek, jak miłość, w blasku której się ogrzeję, nim dosięgnie i mnie promyk słońca.

I tak dzień za dniem, noc za nocą. Z Tobą nawet gwiazdy świecą za dnia... A teraz przyszłam do Ciebie na popołudniową herbatkę; tak bardzo mi potrzeba Twojego światła, które zaprowadzi mnie aż tam, na Twoje pola i łąkę, do lasu. Czasami bywam szczęśliwa. Na szczęście bowiem nigdy nie jest za późno. Tak, dziś widzę miękkie światło w mroku, nim otuli mnie spokój. A spokój to jedyne, czego pragnę.

,,Przepraszam Cię za los, za łzy,
Przepraszam Cię, tam ja - gdzie Ty.
Nie będzie źle, już nie, masz mnie,
Nie wróci nigdy to, co złe.
Zmienimy świat od dziś na inny".
(I. Jarocka)

Dziś w moim oknie mógłbyś ujrzeć, że do późna pali się u mnie lampka, a to tylko ja nie mogąc zasnąć, przywołuję piękne wspomnienia, mające związek z Tobą. I towarzyszą mi jakże piękne krajobrazy, jak nieznany - znany świat. Świat przyrody jest taki dobry i potrzebny, aby odnaleźć porozumienie ze sobą. Bo we wspaniałych okolicznościach, rodzi się wdzięczność i rodzi się nadzieja, że jeszcze będzie dobrze, jeszcze będzie pięknie. Skoro to już wiem, to jestem na najlepszej drodze do wyzdrowienia. Więc gaszę już światło i wyłączam świadomość, aby zatonąć w objęciach Morfeusza. Tak jasna jest dziś moja dusza. 

Budzę się, i... jest przytulnie i tak, jak być powinno, jakby wszystko wróciło znów na swoje miejsce. Moje miejsce jest przy Tobie. A ja? Tak wiele potrzebowałam czasu, aby to zrozumieć. Tyle pisałam już o owym świetle, które przecież i ja noszę w sobie.

,,W srebrzyste pola chciałbym w Tobą iść
I marzyć cicho o nieznanym bycie,
W którym byś była moją samotnością,
I w noc tę prześnić całe moje życie".
- S. I. Witkiewicz, Szewcy

,,Dzień za dniem,
Błądzi dzień za dniem.
Rodzi się,
Gdy w nas słońce zachodzi".

Dziękuję, że jesteś.
Tak blisko.

piątek, 15 maja 2020

W ogrodzie mojej babci

W ogrodzie mojej Babci
zawsze pachniały groszki.
Pięły się jej na ręce,
czepiały za pończoszki...

Pamiętam białe róże
z płatkami jak anioły,
nagietków kolor ognia -
słoneczny i wesoły.

Dalie wprost od fryzjera,
peonie potargane,
serduszki bez nadziei
w irysach zakochane...

Zapachy nad ogrodem
fruwały jak motyle
aż do zawrotu głowy...!
Było ich tyle... tyle...

Wśród maków i goździków -
maciejki blade chmurki...
Ach!... jeszcze tulipany
od płotu do komórki!

Wspominam tamten ogród
w każdym szczęśliwym śnie...
Babcia kochała kwiaty,
no i... kochała... mnie!
- (M. Nawrocka)

niedziela, 10 maja 2020

Z potrzeby serca

,,Ona potrzebowała go tak samo, jak on potrzebował jej. Taka jest prawda o pokrewnych duszach - w końcu muszą się rozpoznać". - P. Coelho

Najdroższy Zenku!

Piszę do Ciebie ten list, w dobrym zdrowiu, w dobrej wierze i z radością w sercu. Bo chciałabym, abyś i Ty poczuł się wspaniale. Siedzę przy biurku, a do wnętrza przez otwarte okno wpływa życiodajne powietrze, tak otulające ciepłem i cudownym zapachem kwitnących bzów, lilaków. I myślą ogarniam świat wokół mnie i we mnie; one się przenikają. Jak zawsze, tak i dziś spoglądam w niebo, aby zobaczyć ciszę błękitu, po którym mknął obłoki. Widziałam jaskółkę szybującą wysoko i pomyślałam sobie: jaka ona wolna, jaka szczęśliwa. I odczułam coś na kształt wdzięczności, że mogę ją oglądać, że świat leży u mych stóp, tak bliski i tak daleki zarazem. Ale przyszłam tu po to, aby Ci powiedzieć, jak bliski mi dzisiaj jesteś. Może i Ty, gdzieś tam daleko, odczuwasz podobnie. Pewnie tak, wszak przyroda uszczęśliwia. I kiedy zobaczyłam dzisiaj fragment wiersza, który tu nie tak dawno jeszcze zapisałam, jako przesłanie Twojego cudownego zdjęcia, to dosięgnęło mnie wzruszenie, a niełatwo się wzruszam. I poczułam szczęście. Chciałabym, abyś Ty też je poczuł swoim dobrym sercem, wszak piszę to z potrzeby serca, a kiedy dwa serca się spotkają w tym dobrym dla nich momencie, to dzieją się cuda. Takim cudem było dla mnie spotkanie Ciebie, szkoda, że nie poznaliśmy się wcześniej, wszak Ty tam byłeś, i ja tam byłam na Fb. w tym samym momencie. Teraz, kiedy wracam do Twoich dawnych zdjęć i nadrabiam zaległości, odkrywając stale coś nowego, co wzrusza, co chwyta za serce, to moje oczy rozświetlają się nieznanym dotąd blaskiem, a to tak przejmują mnie Twoje krajobrazy swoim ciepłem i pięknem wypływającym wprost z wrażliwej duszy, tak mnie zachwycają jak Twoje wiersze, ja też tęsknię za poezją, za przyrodą, za słowem pisanym. Teraz kiedy odczuwamy podobnie, jesteśmy sobie tak bliscy. A liliowy to niezmiennie mój ulubiony kolor, taki jak miało niebo na Twoich zdjęciach. Ja też chciałabym Cię zachwycić, a tak niewiele mam, tylko moją radość otaczającym światem. Może to wystarczy, może tak miało być. Teraz już się z Tobą żegnam z naszej samotni, ale my nie będziemy tu nigdy sami. Wszak mamy siebie, a to już wiele, to znaczy: wszystko, czego potrzeba, aby zaistniało uczucie, takie dobre i tak potrzebne, aby osuszyć łzę szczęścia swoją miłością. Wiem to, spotkamy się znów, tylko szeptem do mnie mów, a ja rozpoznam Ciebie, w tej mgle, w tym blasku o brzasku, we śnie...

Twoja na zawsze Mag

,,Znasz to miejsce pomiędzy snem a przebudzeniem, miejscem, w którym wciąż pamiętasz śnienie? (...) Tam będę czekał".
Piotruś Pan

P.S. Kto raz zachwyci się kwiatem rosnącym na łące, zatrzyma go na zawsze.

Do Kołyski 🎶

,,W smutnym, mrocznym świecie jesteśmy małą wysepką radości."
Stephen King "Joyland"


Wiesz Zenku, ja też nie zawsze czuję się dobrze, tak właściwie, to nieraz czuję się naprawdę źle, tylko ja nauczyłam się ukrywać to za uśmiechem. W najbliższym czasie będę musiała odstąpić od tego, co zwykle daje mi tę odrobinę radości - od zdjęć i pisania - bo będę musiała zająć się czymś znacznie ważniejszym, przyziemnymi sprawami. Ale ja tu jeszcze wrócę, zawsze wracam, bo to moje życie, tylko takie mam. Obym w porę uporała się ze swoimi demonami i utrzymała tę formę, co zwykle; lepiej już nie będzie, zdaję sobie z tego sprawę. Tak, dziś mi smutno i źle, choć jeszcze rankiem się nawet uśmiechałam, ale był to uśmiech przez łzy. Teraz, wieczorem, łykam te gorzkie łzy i powstrzymuję płacz. Jednak czasem lepiej jest wypłakać swoje łzy do końca, ja jednak nie potrafię już płakać, nie umiem, a to nie jest dla mnie dobre. W szpitalu nauczyłam się mówić o swoich emocjach, dziś już o tym zapomniałam i stałam się jedynie marionetką w tym smutnym świecie. Żyć jest trudno, ale jeszcze trudniej jest nie mieć marzeń... Ja je jeszcze mam i skrywam w sercu jak najcenniejszy skarb. Tylko tu mogę być sobą, jaką mnie polubiłeś, choć ja sama nieraz kłócę się ze sobą i chcę być tą lepszą Magdą. Tak, dziś wieczorem jest mi smutno i źle. Kiedy znów wzejdzie dla mnie Słońce, może i ja wrócę do życia. Dziś nie ma mnie...

czwartek, 7 maja 2020

Wiosną...

Odmieniłam trochę, odświeżyłam wygląd bloga, abyś poczuł charakter tego miejsca, a pragnę, aby było tu dobrze i szczęśliwie. Ten wirtualny świat różni się trochę od tego prawdziwego, ale tylko odrobinę. To zastanawiające, jak wystarczy się tylko uśmiechnąć, aby ukryć swój zalegający jeszcze na dnie duszy smutek, że Ciebie tu nie ma ze mną naprawdę. Ale nie smucę się długo, wszak wiosna zagościła u nas na dobre. Padający wczoraj przez cały dzień deszczyk przydał zieleni trawom i liściom, kwitną kasztany, a niebo ma kolor błękitu. Dzisiaj jeszcze jest spokojnie, ale jutro ruszam w świat, bo pora już zacząć załatwiać swoje sprawy i walczyć o siebie, o ten spokój w sercu. Muszę wypełnić wniosek o przedłużenie orzeczenia o niepełnosprawności, a później pójść z nim do mojej pani doktor. Jak co 2 lata, teraz jest jednak troszkę inaczej. Leki mam do 8-go czerwca, więc o to się nie martwię. Ale czy jeszcze ich potrzebuję, chyba tak, wszak jestem spokojna i staram się o odpowiednią ilość godzin snu, aby czuć się wypoczęta. Wrócił apetyt i chęć na spacery, a to dobry znak. Wiosną wszystko wydaje się takie piękne, świeże i czyste, takie pierwsze. Wiosną zawsze rozgrywają się ważne rzeczy w moim życiu. To czas na zmiany, na lepsze, które dopiero ma nadejść. Dzielę się Zenku z Tobą swoją codziennością, bo chcę abyś był obecny w moim życiu, choć na odległość. Ale czy tak można kogoś przytulić, objąć, rozweselić? Chyba tak, wszak słowami można czynić niemożliwe możliwym. Pozwoliłam pewnym sprawom odejść, to konieczne aby poczuć tak potrzebny mi spokój. A tymczasem pewne sprawy odeszły same, a ja nie mogłam ich zatrzymać. Idzie nowe. Słońce wpadło przez uchylone okno w kuchni, zalewając całe mieszkanie swym słonecznym blaskiem. Lubię taki delikatny dotyk słońca. Lubię Ciebie i pewnie nigdy nie przestanę. Ale cóż mogę poradzić na to, że odczuwam głęboką więź, jaka delikatnie nas połączyła pewnego dnia, brakuje tylko codziennej rozmowy o wszystkim i o niczym, ale tak już chyba ma być, abym mogła zatęsknić, za piątkową sobotą, za niedzielą. Za wspólnie wypitą kawą i za smacznym obiadem domowym. Jest cicho i spokojnie, takim niespiesznym chwilom sprzyja szczęście. A ja, chyba czuję się szczęśliwa. Wszak nie jestem już nieszczęśliwa, a to już krok naprzód, to już coś. To coś mnie cieszy. Bo to coś odnalazłam u Ciebie. I choć się powtarzam, to powiem to jeszcze raz Zenku, kocham kocham kocham Cię za łagodność, a jaką się do mnie zwracasz, za ten spokój, który mi ofiarowujesz i za podzielenie się ze mną swoim cudownym światem. To taka ucieczka od codzienności do lasu, który jest tworem doskonałym. I choć nie bywam tak często w moim, to mogę być w Twoim, poprzez Twoje cudowne zdjęcia. Ty umiesz fotografować i ukazywać jego piękno, bo patrzysz sercem, a to najtrudniejsza za sztuk. Wszak dobrze widzi się tylko sercem, a najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - ja też tak staram się żyć. Patrzę przez okno, jest pięknie.
To już 70-ty wpis na blogu, oby starczyło mi siły i zapału, aby pisać dalej.

wtorek, 5 maja 2020

To, co mi w duszy gra...

,,Dopóki nie poczujesz się nieszczęśliwy, nie narodzi się w Tobie poezja". - Tadeusz Różewicz.

Może cierpienie jest potrzebne, aby poczuć szczęście. Był taki czas, kiedy byłam bardzo samotna, wydawać by się mogło, że z wyboru, ale nie... Nie było przy mnie pokrewnej duszy, a ja czułam się po prostu źle, sama ze sobą. Ale minął jakiś czas, a ja zaczynałam dostrzegać barwy, których wcześniej nie widziałam i czuć... Czuć cudowną woń i świeżość kwitnących kwiatów. Były to bzy, bo była wiosna. Byłam sama, cały czas wierząc jednak, że Ktoś, ten Ktoś tak wyczekany się pojawi prędzej, czy później. Było cicho, jednak ja nie traciłam nadziei... Dopiero wówczas, wtedy, patrząc bez emocji w ekran komputera dostrzegłam zupełnie inną rzeczywistość. To były Twoje zdjęcia, a na nich cudowne, ciepłe i kojące krajobrazy, inne niż widziane zwykle. Bo... One były niezwykłe. A ja tak bardzo pragnęłam kochać i... Pokochałam, najpierw owe widoki, a później osobę, która je uwieczniła, Ciebie. I możesz mi teraz nie wierzyć, ale ja tak pragnęłam znowu się uśmiechnąć. Byłam już na to gotowa. A teraz jesteś, taki realny i rzeczywisty, taki mój. I kiedy zalegnie między nami cisza - to tylko wówczas, kiedy jesteś bardzo zajęty. Ale nawet będąc bardzo zajętym, Ty nie zapomnisz mnie odwiedzić, aby zamienić mój dzień na lepszy. I chyba prawdą jest to, że miłość przychodzi cicho i niezauważenie, a później pozostaje już z nami na zawsze - to taka moja myśl, chyba trafna. Bo kiedy spotykają się dwie wrażliwe dusze, to rodzi się między nimi uczucie tak czyste jak poezja. Dziękuję Ci za nie Zenku i pewnie już nigdy nie przestanę dziękować, że wyciągnąłeś do mnie rękę - Twoja pomocna dłoń bowiem wyrwała mnie z dna rozpaczy, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Teraz zamiast łez smutku, są łzy wzruszenia i szczęścia... Zamiast ciszy - spokój. A spokój cenię sobie najbardziej. A ja już nigdy nie przegapię okazji, aby powiedzieć Komuś, że go kocham. A kocham... Ciebie.
Bo miłość mówi szeptem, miłość łagodzi ból, miłość śpiewa i, zaprasza nas do siebie, wyciąga ramiona, aby odebrać nam troski. Dziś wiem, że miłość przychodzi zawsze wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebujemy. A ja tak bardzo, tak rozpaczliwie potrzebowałam właśnie Ciebie i, pojawiłeś się za zakrętem polnej drogi, a w Twych oczach gościł taki zamglony błękit nieba, wszak patrzyłeś w niebo, nim spojrzałeś na mnie i, skutecznie mnie zaczarowałeś i cały mój świat. Ty wiesz, za czym ja tęsknię najbardziej, za Twoim jedynym i niepowtarzalnym uśmiechem, wszak taki uśmiech nieczęsto się spotyka. A zawsze wtedy, gdy temu uczuciu towarzyszy pasja, pasja tworzenia, fotografowania, pisania. Tam gdzie jest pasja, zawsze pojawia się tęcza. Wszak ja ją widzę nad Tobą, kiedy idziesz do mnie ową polną drogą. Wtenczas towarzyszą Ci tylko drzewa i, zakochana ja... Pijmy z tego rogu obfitości aż do dna, nim nadejdzie znów nowy świt. On połączy nas. Teraz moja dusza śpiewa. A jest to piosenka o cudach, które dzieją się tylko wówczas, kiedy jesteśmy gotowi nieść ze sobą nadzieję, każdego pięknego dnia. Bo nigdy nie wiemy, kiedy pojawi się gorące uczucie. Ja chcę wierzyć w to, że jest nam one dane na zawsze, że zawsze będziesz, choć na krótką chwilę, że jeszcze mnie kochasz...

Cudowna melodia - dla Ciebie  🎶


Usiądź wygodnie i posłuchaj mojej opowieści do końca, aby przekonać się, że rzeczy nie zawsze są takie, na jakie na pierwszy rzut oka wyglądają:

Był słoneczny dzień. Spieszyłam się dokądś, przystanęłam na chwilę. I nagle dostrzegłam Ciebie. Starałeś się być blisko, jak najbliżej mnie. Poczułam Twoją dłoń na swoim ramieniu, aż nagle, zupełnie niespodziewanie uniosłeś mnie wysoko w górę, a ja poczułam nagły przypływ szczęścia...

Byłam bezpieczna w Twoich ramionach i chciałam wykrzyczeć całemu światu, że oto odnalazła mnie miłość. To wszystko działo się w parku, a Ty miałeś na sobie kraciastą koszulę. Otaczali nas ludzie, ale liczyłeś się tylko Ty i nasza miłość. 

Taki oto miałam dziś sen, który postawił mnie na nogi o piątej nad ranem, ale chciałam, aby nic nie umknęło mi z tej pięknej chwili. Jak dobrze mieć Ciebie...



Czasem boję się moich myśli, które zapisuję tu z taką dokładnością i dokładam starań, aby lekko się je czytało. Jednak dotykam ważnych dla mnie tematów i nieraz to twardy orzech do zgryzienia, wiem to, bo nie jestem otwartą księgą. Sama z czasem doszłam do pewnych daleko idących wniosków, że najlepiej pisać wszystko bez cenzury, bo tylko wtedy mogę być w pełni sobą. Taka jestem, wrażliwa i tego nie zmienię. Ale mogę zrobić coś dla siebie, uśmiechnąć się do siebie, polubić siebie. I to staram się czynić, a wówczas problemy wydają się jakby mniejsze. I chyba o to w tym całym pisaniu chodzi, aby pomóc pomagając. Pomóżmy więc sobie zrozumieć siebie, a to najtrudniejsza ze sztuk. Jednak warto pisać.
I tego się trzymajmy, jak koła ratunkowego. Dobranoc.
Pora zamknąć pewne drzwi i otworzyć się na nowe możliwości. Wszak razem możemy więcej. Inspirujesz mnie, każdym nowym zdjęciem, każdym gestem i niech tak już pozostanie. Bądźmy dla siebie dobrzy na wiosnę.
Czuję nadchodzące szczęście...

sobota, 2 maja 2020

Majowo...

Majówkę czas zacząć. Tak w ciągu kilku dni zmienił się świat... Tam, gdzie jeszcze nie było liści, wybuchnęły one świeżo - zielonym kolorem. Zakwitły bzy, dość wcześniej niż zwykle. Bo wszystko zdaje się być zaczarowane kolorem i zapachem, niezwykłe. 

Byłam dzisiaj na mojej łące, a tam prawdziwy wysyp stokrotek i mniszków - było pięknie, kiedy pośród nich uwijały się pracowite trzmiele. W przebłysku wiosennym majowy poranek, tęcza barw kwiecia wśród traw zielonych. Malutkie, białe główki stokrotek, odgłosy ptaków świtem przebudzonych. Tak mi się przypomniał znany od lat wiersz i najpełniej oddaje on obecną sytuację, w jakiej znalazło się moje stęsknione serce...

Moje serce pragnie dziś Twojego widoku i Twoich barwnych krajobrazów, one są tak mi bliskie, choć tak jednocześnie odległe, jak wspomnienie. Są chwile, co długo w pamięci zostają, choć czas upływa, nie przemijają. Są też osoby, które raz poznane, nigdy nie będą już zapomniane. Tak bliski mi jesteś Zenku, poprzez swoje słowa, kierowane z taką należytą troską. Ja tak lubię, kiedy się o mnie troszczysz, kiedy pytasz co u mnie, kiedy po prostu jesteś.

Ja też pragnę otoczyć Cię troską, jak ramieniem, żeby nigdy nie było mi już zimno. Maj to taki piękny miesiąc, może wszystko co ważne dzieje się właśnie na wiosnę. Pewnie tak. Wszak to miesiąc zakochanych. My nie potrzebujemy wzniosłych słów, aby to co nas połączyło było prawdziwe. Bo łączy nas magiczna nić sympatii i porozumienia. Połączyła nas przyroda, trwale i nierozerwalnie.

Ona ma wielką moc. Bo kiedy w grę wchodzą uczucia, to cały świat zdaje się być niekończącą się opowieścią. Ile w nim kolorów i zapachów, ile ciepła. A ja mogę się mu tylko przyglądać z daleka, albo wkroczyć śmiało w jego centrum, tam gdzie jesteś teraz Ty i nadać mu sens. Tak zdecydowanie jest lepiej, przy Tobie...

A Ty po prostu bądź Zenku, a będzie pięknie.

Aleph 🎶 

,,Minęły ponad cztery dni
A w moim umyśle był On
Ale spójrz jakie piękne jest życie
Zaskakuje Cię kiedy najmniej się tego spodziewasz..."

***

Ty jesteś moim Słońcem
porankiem i wieczorem.
Moją srebrną szatą i słonecznym ubiorem.
Z Tobą wiem, że się nie zgubię
a Ty wiesz doskonale co ja lubię.
I cokolwiek teraz powiem, to będzie za mało
aby wyrazić mą wdzięczność za wszystko, co się stało.
Kocham Cię więc, mówię cichym szeptem,
a Ty jesteś dla mnie jak ożywcze powietrze.
I chcę tak trwać w promieniach mego Słońca,
tak kochają tylko marzyciele, a ich przyjaźń gorąca.

- Dla Ciebie ode mnie Zenku, z miłością...
Bo tylko to mam, co jest we mnie 💙

Przetrwamy i to, tego potrzebowałam.




Mała pasażerka na gapę
mojej kochanej siostry Mai
- słoneczna kropelka

*

Dobranoc

Majówki ciąg dalszy


Byłam dzisiaj w lesie, w moim lesie, a tam nie milknie śpiew ptaków, wygrywających prawdziwe symfonie, tak miłe dla uszu słuchaczy. Nie byłam tam sama, towarzyszyły mi mama i siostra, także dotarłyśmy daleko w głąb lasu. A tam układ ścieżek i cudowna, odurzająca, wszechobecna zieleń. A w górze pod wpływem wiatru, w rytm tylko im znanej melodii pochylały się konary drzew. To był niesamowity spacer, a doznania niezwykłe. Mogłabym tak iść i iść bez ustanku, podziwiając zawilce i wonne fiołki, jednak trzeba było już wracać do domu. Ale w domu jest najlepiej.

Witaj Zenku, mam nadzieję, że z przyjemnością wsłuchałeś się w moją leśną opowieść, wszak ja nie jestem tam często. Bądź zdrów i w pełni szczęśliwy. Bo maj to taki dobry dla nas czas. Oby odnalazł nas... zasłuchanych, zauroczonych jego pięknem.

A jutro... Jutro otwierają biblioteki, wreszcie! Już się cieszę na tą jutrzejszą wyprawę po słowo pisane. Ono ubogaca wyobraźnię, gotową do tworzenia czegoś własnego. Lubię czytać i na równi tego, a może jeszcze bardziej lubię pisać. Ale Ty to wszystko już wiesz, bo tak wiele Ci o mnie opowiedziałam. Mam nadzieję, że spodobał Ci się mój wiersz, pisany sercem, jak zawsze...

Zbyt sentymentalna, romantyczna. Śmiejesz się, ale nie masz pojęcia jak trudno jest żyć, kiedy tak bardzo czujesz całą sobą. Inni uważają za błahe, potrafią iść dalej. Ona stoi i patrzy w dal, ciągle czeka...

Biblioteka musi na razie poczekać, niestety.
Nasza jest zamknięta, oby ten stan nie potrwał długo.
Bo mam nieodpartą chęć czytania.