Odmieniłam trochę, odświeżyłam wygląd bloga, abyś poczuł charakter tego miejsca, a pragnę, aby było tu dobrze i szczęśliwie. Ten wirtualny świat różni się trochę od tego prawdziwego, ale tylko odrobinę. To zastanawiające, jak wystarczy się tylko uśmiechnąć, aby ukryć swój zalegający jeszcze na dnie duszy smutek, że Ciebie tu nie ma ze mną naprawdę. Ale nie smucę się długo, wszak wiosna zagościła u nas na dobre. Padający wczoraj przez cały dzień deszczyk przydał zieleni trawom i liściom, kwitną kasztany, a niebo ma kolor błękitu. Dzisiaj jeszcze jest spokojnie, ale jutro ruszam w świat, bo pora już zacząć załatwiać swoje sprawy i walczyć o siebie, o ten spokój w sercu. Muszę wypełnić wniosek o przedłużenie orzeczenia o niepełnosprawności, a później pójść z nim do mojej pani doktor. Jak co 2 lata, teraz jest jednak troszkę inaczej. Leki mam do 8-go czerwca, więc o to się nie martwię. Ale czy jeszcze ich potrzebuję, chyba tak, wszak jestem spokojna i staram się o odpowiednią ilość godzin snu, aby czuć się wypoczęta. Wrócił apetyt i chęć na spacery, a to dobry znak. Wiosną wszystko wydaje się takie piękne, świeże i czyste, takie pierwsze. Wiosną zawsze rozgrywają się ważne rzeczy w moim życiu. To czas na zmiany, na lepsze, które dopiero ma nadejść. Dzielę się Zenku z Tobą swoją codziennością, bo chcę abyś był obecny w moim życiu, choć na odległość. Ale czy tak można kogoś przytulić, objąć, rozweselić? Chyba tak, wszak słowami można czynić niemożliwe możliwym. Pozwoliłam pewnym sprawom odejść, to konieczne aby poczuć tak potrzebny mi spokój. A tymczasem pewne sprawy odeszły same, a ja nie mogłam ich zatrzymać. Idzie nowe. Słońce wpadło przez uchylone okno w kuchni, zalewając całe mieszkanie swym słonecznym blaskiem. Lubię taki delikatny dotyk słońca. Lubię Ciebie i pewnie nigdy nie przestanę. Ale cóż mogę poradzić na to, że odczuwam głęboką więź, jaka delikatnie nas połączyła pewnego dnia, brakuje tylko codziennej rozmowy o wszystkim i o niczym, ale tak już chyba ma być, abym mogła zatęsknić, za piątkową sobotą, za niedzielą. Za wspólnie wypitą kawą i za smacznym obiadem domowym. Jest cicho i spokojnie, takim niespiesznym chwilom sprzyja szczęście. A ja, chyba czuję się szczęśliwa. Wszak nie jestem już nieszczęśliwa, a to już krok naprzód, to już coś. To coś mnie cieszy. Bo to coś odnalazłam u Ciebie. I choć się powtarzam, to powiem to jeszcze raz Zenku, kocham kocham kocham Cię za łagodność, a jaką się do mnie zwracasz, za ten spokój, który mi ofiarowujesz i za podzielenie się ze mną swoim cudownym światem. To taka ucieczka od codzienności do lasu, który jest tworem doskonałym. I choć nie bywam tak często w moim, to mogę być w Twoim, poprzez Twoje cudowne zdjęcia. Ty umiesz fotografować i ukazywać jego piękno, bo patrzysz sercem, a to najtrudniejsza za sztuk. Wszak dobrze widzi się tylko sercem, a najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - ja też tak staram się żyć. Patrzę przez okno, jest pięknie.
To już 70-ty wpis na blogu, oby starczyło mi siły i zapału, aby pisać dalej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz