wtorek, 5 maja 2020

To, co mi w duszy gra...

,,Dopóki nie poczujesz się nieszczęśliwy, nie narodzi się w Tobie poezja". - Tadeusz Różewicz.

Może cierpienie jest potrzebne, aby poczuć szczęście. Był taki czas, kiedy byłam bardzo samotna, wydawać by się mogło, że z wyboru, ale nie... Nie było przy mnie pokrewnej duszy, a ja czułam się po prostu źle, sama ze sobą. Ale minął jakiś czas, a ja zaczynałam dostrzegać barwy, których wcześniej nie widziałam i czuć... Czuć cudowną woń i świeżość kwitnących kwiatów. Były to bzy, bo była wiosna. Byłam sama, cały czas wierząc jednak, że Ktoś, ten Ktoś tak wyczekany się pojawi prędzej, czy później. Było cicho, jednak ja nie traciłam nadziei... Dopiero wówczas, wtedy, patrząc bez emocji w ekran komputera dostrzegłam zupełnie inną rzeczywistość. To były Twoje zdjęcia, a na nich cudowne, ciepłe i kojące krajobrazy, inne niż widziane zwykle. Bo... One były niezwykłe. A ja tak bardzo pragnęłam kochać i... Pokochałam, najpierw owe widoki, a później osobę, która je uwieczniła, Ciebie. I możesz mi teraz nie wierzyć, ale ja tak pragnęłam znowu się uśmiechnąć. Byłam już na to gotowa. A teraz jesteś, taki realny i rzeczywisty, taki mój. I kiedy zalegnie między nami cisza - to tylko wówczas, kiedy jesteś bardzo zajęty. Ale nawet będąc bardzo zajętym, Ty nie zapomnisz mnie odwiedzić, aby zamienić mój dzień na lepszy. I chyba prawdą jest to, że miłość przychodzi cicho i niezauważenie, a później pozostaje już z nami na zawsze - to taka moja myśl, chyba trafna. Bo kiedy spotykają się dwie wrażliwe dusze, to rodzi się między nimi uczucie tak czyste jak poezja. Dziękuję Ci za nie Zenku i pewnie już nigdy nie przestanę dziękować, że wyciągnąłeś do mnie rękę - Twoja pomocna dłoń bowiem wyrwała mnie z dna rozpaczy, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Teraz zamiast łez smutku, są łzy wzruszenia i szczęścia... Zamiast ciszy - spokój. A spokój cenię sobie najbardziej. A ja już nigdy nie przegapię okazji, aby powiedzieć Komuś, że go kocham. A kocham... Ciebie.
Bo miłość mówi szeptem, miłość łagodzi ból, miłość śpiewa i, zaprasza nas do siebie, wyciąga ramiona, aby odebrać nam troski. Dziś wiem, że miłość przychodzi zawsze wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebujemy. A ja tak bardzo, tak rozpaczliwie potrzebowałam właśnie Ciebie i, pojawiłeś się za zakrętem polnej drogi, a w Twych oczach gościł taki zamglony błękit nieba, wszak patrzyłeś w niebo, nim spojrzałeś na mnie i, skutecznie mnie zaczarowałeś i cały mój świat. Ty wiesz, za czym ja tęsknię najbardziej, za Twoim jedynym i niepowtarzalnym uśmiechem, wszak taki uśmiech nieczęsto się spotyka. A zawsze wtedy, gdy temu uczuciu towarzyszy pasja, pasja tworzenia, fotografowania, pisania. Tam gdzie jest pasja, zawsze pojawia się tęcza. Wszak ja ją widzę nad Tobą, kiedy idziesz do mnie ową polną drogą. Wtenczas towarzyszą Ci tylko drzewa i, zakochana ja... Pijmy z tego rogu obfitości aż do dna, nim nadejdzie znów nowy świt. On połączy nas. Teraz moja dusza śpiewa. A jest to piosenka o cudach, które dzieją się tylko wówczas, kiedy jesteśmy gotowi nieść ze sobą nadzieję, każdego pięknego dnia. Bo nigdy nie wiemy, kiedy pojawi się gorące uczucie. Ja chcę wierzyć w to, że jest nam one dane na zawsze, że zawsze będziesz, choć na krótką chwilę, że jeszcze mnie kochasz...

Cudowna melodia - dla Ciebie  🎶


Usiądź wygodnie i posłuchaj mojej opowieści do końca, aby przekonać się, że rzeczy nie zawsze są takie, na jakie na pierwszy rzut oka wyglądają:

Był słoneczny dzień. Spieszyłam się dokądś, przystanęłam na chwilę. I nagle dostrzegłam Ciebie. Starałeś się być blisko, jak najbliżej mnie. Poczułam Twoją dłoń na swoim ramieniu, aż nagle, zupełnie niespodziewanie uniosłeś mnie wysoko w górę, a ja poczułam nagły przypływ szczęścia...

Byłam bezpieczna w Twoich ramionach i chciałam wykrzyczeć całemu światu, że oto odnalazła mnie miłość. To wszystko działo się w parku, a Ty miałeś na sobie kraciastą koszulę. Otaczali nas ludzie, ale liczyłeś się tylko Ty i nasza miłość. 

Taki oto miałam dziś sen, który postawił mnie na nogi o piątej nad ranem, ale chciałam, aby nic nie umknęło mi z tej pięknej chwili. Jak dobrze mieć Ciebie...



Czasem boję się moich myśli, które zapisuję tu z taką dokładnością i dokładam starań, aby lekko się je czytało. Jednak dotykam ważnych dla mnie tematów i nieraz to twardy orzech do zgryzienia, wiem to, bo nie jestem otwartą księgą. Sama z czasem doszłam do pewnych daleko idących wniosków, że najlepiej pisać wszystko bez cenzury, bo tylko wtedy mogę być w pełni sobą. Taka jestem, wrażliwa i tego nie zmienię. Ale mogę zrobić coś dla siebie, uśmiechnąć się do siebie, polubić siebie. I to staram się czynić, a wówczas problemy wydają się jakby mniejsze. I chyba o to w tym całym pisaniu chodzi, aby pomóc pomagając. Pomóżmy więc sobie zrozumieć siebie, a to najtrudniejsza ze sztuk. Jednak warto pisać.
I tego się trzymajmy, jak koła ratunkowego. Dobranoc.
Pora zamknąć pewne drzwi i otworzyć się na nowe możliwości. Wszak razem możemy więcej. Inspirujesz mnie, każdym nowym zdjęciem, każdym gestem i niech tak już pozostanie. Bądźmy dla siebie dobrzy na wiosnę.
Czuję nadchodzące szczęście...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz