wtorek, 27 maja 2025

Od świtu do zmierzchu

Złotawa poświata zmierzchu

wyostrza rysy mojej twarzy,

maluje się na niej napięcie

co jeszcze się wydarzy?


Jak zapisze się ten dzień

w historii naszej miłości?

Jak nas zapamięta ta noc

co niedługo się tu rozgości?


Nim różany świt

otoczy nas ramionami,

pod naszymi stopami stokrotki

błękitne niebo nad nami.


Białystok, 24.05.2025 r. 

godz. 17:50 

***

Czasem trudno zebrać myśli, a niekiedy same układają się one w wiersz. Mam ostatnio taką dobrą wenę majową do pisania poematów. Choć to taki chłodny maj, to zarazem tak owocny dla mnie jako ,,pisarki", czy też może ,,poetki". Realizuję się w obu tych obszarach i sama nie wiem, który jest mi bliższy. Lecz prawdą jest też fakt, że piszę z miłości do ludzi i z miłości do liter. Słowo pisane zawsze było mi bliskie, jak koszulka ciału. Kiedy kocham, umysł sam podsuwa mi dobre pomysły; a ja je raz dwa zapisuję szybko w notesie, a potem wstukuję w klawiaturę - i... jest nowy post. Ósmy w tym miesiącu.

Nie bez znaczenia jest fakt, że Ty to później Zenku czytasz. I... może wówczas kochasz mnie jeszcze bardziej, bo odsłoniłam przed Tobą kawałek mojej duszy. Maj pachnie konwaliami, maj śpiewa ptasimi trelami, maj kołysze wiatrem smukłe drzewa. Maj nas kocha i otula delikatnością, która jest na wyciągnięcie dłoni. Wystarczy wyjść na balkon z kawą, spojrzeć wysoko w niebo, aby się o tym przekonać. 

Za chwilę Dzień Matki, a ja podaruję mojej mamie swoją uwagę i swój czas. Bo to będzie tak naprawdę nasz czas. Nasze chwile wyjęte z codzienności. Moja mama jest bardzo silną osobą, a ja czerpię od niej tę odwagę w dążeniu do celu. Dla niej nie ma rzeczy niemożliwych. Czy to będzie spacer do dalekiego lasu, ona pójdzie ze mną wszędzie. Bo razem możemy wszystko. To po niej mam tę radość z rzeczy pozornie błahych. To po niej mam tę miłość do książek. I wreszcie... to po niej mam tę jasność umysłu, nawet jeśli wokół panuje ciemność. Bo nie ma takiej siły, która by nas rozdzieliła. Bo łączy nas wyjątkowa więź, która z czasem jeszcze się umacnia. Dziękuję Ci mamo. Roślinami na balkonie - bo nie lubisz ciętych kwiatów - i miłością w sercu. 

sobota, 24 maja 2025

Wierszem malowane uczucia

 ,,Mądrość nie jest nam dana; 

sami musimy ją odkrywać w podróży,

w której nikt nas nie zastąpi

ani nam jej nie oszczędzi". 


Marcel Proust

***

Milczę...

Ale nie dlatego,

że nie mam nic do powiedzenia.

Milczę, bo chcę być zrozumiana.

Ponieważ wylewają się ze mnie emocje,

wyłącznie te dobre.

Wiem, że nic mnie nie zatrzyma,

że jeśli będę chciała

znajdę dla nich ujście.

Wówczas rozświetlę tę noc

milionem gwiazd

nad moją głową...

Na jednej z nich - Ty

obietnica spokojnych dni,

bezpiecznej przystani

dla mojego kochającego serca...

Chcę się już zatrzymać,

chcę zatrzymać Ciebie

w otchłani swych ramion.

Nie pragnę niczego więcej.

Poduszka jeszcze mokra

od łez... morza łez.

Kochaj mnie Zenku. 


Białystok, 23.05.2025 r.

Piątek, godz. 17:25

***

No i się rozpadało. Najpierw na niebie pojawiły się chmury i zaczęło kropić. Wracałam akurat ze sklepu i z torbami w rękach obserwowałam ten spektakl natury. Od razu powietrze zaczęło inaczej pachnieć, zamkniętą w kroplach świeżością. Dodam, że nie miałam parasolki. A i tak było pięknie. 

Wczoraj napisałam ten pastelowy wiersz, bo kiedy tak leżałam sobie po obiedzie, to przyszedł mi do głowy zupełnie niespodziewanie. Takie chwile są magiczne, jakby zaklęta w nich była historia naszej miłości. 

Jeszcze nie opadły urodzinowe emocje, a ja już planuję kolejny dzień. Zawsze jest dobra chwila, aby odkurzyć marzenia i dokopać się do pokładów swojej wrażliwości. Oddycham głębiej, czuję więcej. Nasiąknęłam już szczęściem, takim zupełnie bez szczególnej okazji. Ot tak, po prostu. Bo kocham i jestem kochana. 

Przemokłam. Aż do głębi serca... 💗

PS Śniłam, że jestem Anną Niemczynow, moją ulubioną pisarką, której przeczytałam wszystkie książki. Książki, które wzbogaciły mój światopogląd. I ubogaciły moją duszę. O cieplejsze nuty. 

środa, 21 maja 2025

Ten dzień

 Bo czasem nie ratuje Cię bohater. Ratuje Cię przyjaciel, który siada obok Ciebie w samym środku chaosu i mówi:

 - Nie opuszczę Cię.

Ten dzień zaczął się radośnie. Był tort i były życzenia, a wcześniej udko kurczaka z rożna na obiad, gdzie czułam się wyjątkowym gościem. To była jedna z tych chwil, w której napawałam się zapachem kwiatów w wazonie, fioletowych tulipanów - jak zawsze z tej okazji. Ze mną Ci, których kocham, na odległość dłoni i na odległość myśli. Jak wiele będzie jeszcze takich dni? Tego nie wiem, bo tego nigdy nie można być pewnym. Miałam jednak tę myśl z tyłu głowy, myśl graniczącą z pewnością, że wiele. 44, to magiczna liczba. Co prawda czasem jeszcze do moich dni wkrada się chaos, jednak ja już nauczyłam się, jak go okiełznać. Przede wszystkim nie myśleć wiele, nie planować, nie wybiegać daleko w przyszłość, bo najważniejsze jest to, co TU i TERAZ. Kocham to życie i kocham Ciebie mój Zenku, który układasz mi świat na nowo. Jest tyle nowych dróg... które zaprowadzą nas do siebie. A kiedy napisałeś: ,,Kocham Cię jak stąd do słońca", to pomyślałam sobie, że może jestem w centrum Twojego Wszechświata? Jak Ty mojego ukochany.

Może nie chodzi o to, ile będzie lat w tym życiu, tylko ile będzie życia w tych latach.

Dziś nie wyobrażam sobie mojego życia bez Ciebie...

Bez naszego: miłego dnia i kocham, kocham, kocham. Tak bardzo, że to nieraz boli. Ale w taki pozytywny sposób, bo wówczas czuję, że żyję. Aż do utraty tchu. 

***

Wiatr odebrał nam słowa więc milczeliśmy

mocno umocowani w swojej samotności

Mijał dzień za dniem

a my byliśmy coraz bardziej oddaleni od siebie

Aż przyszedł taki czas

kiedy odezwało się serce

a my byliśmy jak urzeczeni

I tak słuchamy go do dziś

coraz bardziej bliscy

niezwykli jak purpurowy zmierzch

Wiatr ucichł

zwinięta w kłębek

otaczam się ramionami

patrzę wstecz

i na to co przed nami

Połączył nas 

nieskończenie piękny świt

w miłosnym uścisku

M.M

Dla Z.K

***

PS Znowu śniła mi się moja matura z biologii i miła pani profesor. We śnie - tak jak w rzeczywistości - udało mi się ją zdać. Wszak biologia to mój konik. O tym wie każdy, kto mnie zna.

Ten dzień pewnie jeszcze długo pozostanie w mojej pamięci, gdzie tak wiele się mieści. Jeśli były jakieś łzy, to tylko i wyłącznie łzy wzruszenia, że tyle jest osób w moim życiu do kochania. 

wtorek, 13 maja 2025

Coraz bliżej

 Jest wtorkowe późne popołudnie. Dopijam orzechową kawę i przenoszę się cudowną mocą do świata mojej wyobraźni, gdzie jak na płótnie powstają najpiękniejsze obrazy, bo zrodzone z ciszy. Myślę o tym, co za mną i o tym, co dopiero przede mną. Dzisiejsza jazda autobusem dała dotkliwie o sobie znać lekkim bólem głowy. Nie nawykłam do hałasu i tłumu ludzi, na co jestem czasem skazana. Jednak wtedy skupiam się na widoku za oknem. No i były one, dwa bociany kołujące nad miastem. Spoza chmur zerkało co chwilę słonko. Z jaką radością w sercu wracałam do domu, bo tam czekał na mnie obiad i w zamyśle wyprawa przez park do biblioteki. Jako że mieszkamy blisko centrum, to wszędzie mamy blisko: i do parku, i do lasu, i do dwóch galerii handlowych - jednej, szczególnie mi bliskiej, galerii białej mieszczącej się przy rzece o tej samej nazwie. Miła pani bibliotekarka miała dla mnie trzy książki, które natychmiast przytuliłam do serca; to zapowiedź miłych wieczorów na lekturę tego, co szczególnie mnie interesuje, a nieraz jest takim bodźcem do pisania własnej opowieści.

Niedługo moje urodziny i bliskie mi osoby doskonale o tym pamiętają. Dały mi to odczuć, bo od kilku dni jestem zasypywana prezentami. Miło tak razem pójść do sklepu, pochodzić między półkami, poprzymierzać. W ogóle to miło być wtedy razem. Uśmiech stale gości na moich ustach, kiedy pomyślę o tych wszystkich naszych wyprawach po radość. Korzystając więc z okazji, odświeżyłam nieco moją garderobę i kosmetyczkę. Teraz delektuję się tym wspaniałym czasem, minuta po minucie, kawałek po kawałku, jak najlepszą czekoladą, która rozpływa się w ustach, jak porannym spacerem po świeżej rosie, gdy nie ma jeszcze przechodniów i można napawać się tą feerią barw, które wybuchły i zapachów. 

Na zakończenie wspomnę jeszcze o Tobie, mój kochany przyjacielu słowa, który codziennie witasz mnie swoim mądrym głosem rozsądku, utkanym z marzeń. Kocham do Ciebie pisać, bo kocham Ciebie, tak zwyczajnie, a może zupełnie nadzwyczajnie, a więc wyjątkowo. Znów zrobiło się cieplej. Znów można ubrać się w ciszę i zatonąć w niej jak w miękkim kokonie. Tak się właśnie czuję: otoczona opieką jak parasolem ochronnym, jak zapachem perfum. Wiem, że nic mi nie grozi, kiedy jesteś ze mną. Żaden mały smuteczek nie ma do mnie dostępu. Rozkwitam w miłości. W uczuciu tym trwam. Niepozorna, szczęśliwa ja. 

czwartek, 8 maja 2025

Między nami

 ,,Jeśli, tak jak ja, jesteś introwertykiem, być może również skrywasz w sobie sekrety. Trudno ci znaleźć słowa, by wyrazić swoje myśli, i masz pomysły, których nikt inny nie rozumie. Być może czujesz się samotny, chociaż otaczają cię inni ludzie. Być może robisz pewne rzeczy i zachowujesz się w określony sposób tylko dlatego, że ,,tak wypada". Być może tęsknisz za tą jedną osobą, która dostrzeże prawdziwego ciebie - i zrozumie, co dzieje się w twoim umyśle". 

To cytat z książki ,,Sekretne życie introwertyków". Dowiedziałam się z niej, że wpisuję się w introwersję refleksyjną:

- lubię analizować własne myśli i wyobrażenia na swój temat;

- mam bogate, skomplikowane życie wewnętrzne;

- często zastanawiam się nad tym, jakim jestem człowiekiem;

- zwracam uwagę na swoje uczucia;

- czasem robię mentalny krok w tył, żeby przyjrzeć się sobie z dystansu;

- regularnie oddaję się marzeniom i fantazjom o tym, co może mi się przytrafić.

***

Tak między nami Ci powiem Zenku, że bardzo na co dzień brakuje, tak zwyczajnie brakuje mi rozmowy z kimś, kto mnie zrozumie, pocieszy, przytuli. Tak bardzo pragnę bliskości z drugim człowiekiem, choć się do tego nie przyznaję. Pragnę kochać i obdarzać tym uczuciem, choć to trudne z racji mojej choroby. Zdaję sobie sprawę z tego, że ta bliskość jest tylko w sferze moich marzeń. 

Dlatego tak garnę się do Ciebie, bo potrzebuję ciepła. I instynktownie czuję, że Ty jeden mnie zrozumiesz. Choć nieraz wysyłam sprzeczne sygnały. Czegoś pragnę i jednocześnie się obawiam, jak to będzie, do czego nas to zaprowadzi. 

Wiem jedno: chcę do Ciebie pisać. I chcę, abyś Ty pisał do mnie. Nazywał swoją Skarbusią. Przytulał słowami, całował w myślach i mówił do mnie...

Dlatego otwieram się tu przed Tobą. Bo chcę być zrozumiana.

Dlatego też tak często chodzę do pani doktor. Ona mnie też rozumie.

Ten blog jest dla mnie ratunkiem i pomostem łączącym mnie z Tobą. Niech tak będzie zawsze.

Kocham | Pragnę | Tęsknię tak bardzo za miłością...

***

Bliscy już przyzwyczaili się do tego, że nieraz milczę, pogrążona w swoich myślach. Mam potrzebę ciągłego zastanawiania się, analizowania, zapisywania w notesie i klikania w klawiaturę. Nieraz są takie dni, że potrzebuję wyciszenia. Bycia samą ze sobą. Stąd te spacery, z których zabieram do swojego serca okruchy szczęścia. A czasem, zwłaszcza po zakupach i obiedzie, lubię pobyć w domu, wśród domowników. Rozmawiamy, gdy w tle płynie jakiś ciekawy program, albo kojąca muzyka, znaleziona na you tubie. Najczęściej to mama jest powierniczką moich sekretów, a niekiedy Maja, która wpada do nas w tygodniu i w weekendy. Staram się jednak nie obarczać je zbytnio moimi problemami. Są rzeczy, których nie mówi się nawet najbliższemu przyjacielowi.

Już skompletowałam wszystkie niezbędne dokumenty, a więc oryginał karty ze szpitala, wniosku i zaświadczenia lekarskiego, a także ostatniego orzeczenia z 2022r., jak również ksera. Lubię mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. W osobnych teczkach. Aż się wierzyć nie chce, że to minęły już 3 lata. Urzędniczki zawsze dziwią się, że mam tak skromną dokumentację medyczną. Byłam hospitalizowana tylko raz. Myślę, że wiele we mnie drzemie wbrew pozorom siły. Właśnie dlatego, że wdrożono odpowiednie leczenie. 

Zastanawiam się Zenku, czy nie znudziła Cię moja opowieść. To takie moje ,,małe" sprawy, które chcę tu sobie poukładać w głowie. Czasem urastają do ogromnych rozmiarów. Ale wiem, że Ty to zrozumiesz. Twoje jasne spojrzenie przesieje to, co nieważne i wychwyci w lot moją najważniejszą myśl: pragnę dzielić swój świat z Tobą. 

Jak to możliwe, że słyszę Twój głos,

choć nigdy nie rozmawialiśmy.

Słyszę też Twój cichy szept,

gdy bierzesz mnie w ramiona,

choć nigdy nie spotkaliśmy się.

Czuję Twoje pocałunki,

widzę jasne oczy

czule wpatrujące się we mnie,

choć mieszkamy oddzielnie.

Miłość sama w sobie

jest nie do pojęcia,

ale dzięki miłości

możemy pojąć wszystko.


08.05.2025r. czwartek

poniedziałek, 5 maja 2025

Kiedy myślę

 ,,Kiedy myślimy o miłości, wyobraźnia natychmiast podsuwa nam obraz drugiej osoby. Jeśli nie ma jej obok nas, często stajemy się smutni i samotni. Jesteśmy mistrzami w wymyślaniu sobie wad, które tak naprawdę nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, a są zauważane tylko dlatego, że głośno o nich mówimy". 

Cytat ten pochodzi z książki pt. ,,Sto dni wdzięczności" Anny Niemczynow. Autorka tak obrazowo przedstawia nam, za co możemy być wdzięczni każdego dnia. Ta książka odmieniła moje życie. Pozwoliła z dystansu spojrzeć na siebie i wysnuć własną opowieść.

Zamykam oczy i wyobraźnia natychmiast podsuwa mi Twój obraz Zenku. Tak, jestem bardzo wdzięczna za Ciebie gwiazdom, za Twą opiekę i miłość, która przyszła do nas cichutko na palcach. Bo to Ty mnie odmieniłeś, nazywając swoim skarbem, a ja zrobiłam wszystko co w mojej mocy, aby zasłużyć sobie na to miano. Skarbusiu - tak ładnie mnie nazwałeś. Kocham Ciebie - dźwięczy w mojej głowie. 

,,Zamknij oczy i użyj piękna swojej wyobraźni. Bądź pewna, że tam, wewnątrz ciebie, istnieje bezdenny ocean spokoju. Możesz z niego czerpać, kiedy tylko zechcesz. Życie cię kocha...". 

Kiedy myślę o miłości, również tej do siebie i świata, widzę Ciebie. Bo Ty mnie pokochałeś wtedy, kiedy kłóciłam się ze sobą. I byłam uwięziona w swojej samotności. Teraz dzielimy ją na dwoje.

Kiedy zimno tak

i słońca mi brak

ja wołam Ciebie

i już widzę różowiejące obłoki

na naszym niebie...

PS Kocham Cię 💗 

sobota, 3 maja 2025

Mosty

 ,,W życiu zbyt wiele energii tracimy na to, czego nie chcemy, zamiast skupiać się na tym, czego byśmy pragnęli...".

Został nam podarowany kolejny dzień. Czyż to nie wspaniałe? Nim wdzięczność stanie się pryzmatem, przez który patrzymy na każdą sekundę naszej codzienności.

W taki piękny majowy dzień nie jest trudno o wdzięczność. Byłam dziś w lesie zwierzynieckim. Szłam daleko przed siebie, wśród treli ptaków. Co jakiś czas kos przebiegał mi drogę. Oddychałam zielenią, upajając się zapachem lasu. Skręciłam na ścieżkę wiodącą na łąkę ukwieconą bzami i odpłynęłam w dalekie regiony. Teraz wiedziałam, czym jest szczęście. Takie płynące z najdalszych rejonów serca. 

Nie bez żalu żegnałam to miejsce. Patrzyłam jak liliowe krzewy się oddalają. Aż w rezultacie zniknęły całkiem, a ja znalazłam się na drodze wiodącej do domu. Po godzinnym marszu dotarłam aż na mostek, a tam nad rzeką białą wypatrzyłam czaplę. Stała dumnie na brzegu. Zauważyła mnie i zwyczajnie odfrunęła... a raczej odpłynęła po niebie. Z jaką gracją, z jaką lekkością schowała się za drzewami. To było moje pierwsze spotkanie z tym ptakiem. 

Zatytułowałam ten post ,,Mosty" nie bez powodu. Jakże często stawiamy kroki po takich właśnie mostach, które nas łączą niewidzialną nicią bliskości, z naturą, z drugim człowiekiem. Mosty nigdy nie dzielą. Nieprzypadkowo znajdujemy je na swojej drodze, tak jak nie bez powodu spotykamy wyjątkowe osoby w naszym życiu. Mosty to także dobre słowa, gesty pełne czułości. Nim otworzy się przed nami świat pełen miłości...

Czytelniku! Staraj się być zawsze pierwszy: pierwszy przytaknij, pierwszy się uśmiechnij, pierwszy pochwal, pierwszy wybacz.

Jak wspaniale jest żyć, oddychać i móc się radować. Pamiętaj Zenku, że jesteś moim skarbem. Jest w Tobie wszystko to, co kocham. I taka głęboka radość, i jeszcze głębsza mądrość, i wrażliwa dusza. 

Niejeden most jeszcze przed nami, przez który już nie przejdziemy sami... 

***

To już 310 post, w którym mam nadzieję, że odsłoniłam przed Tobą kawałek mojej duszy. Może jeszcze coś tu znajdziesz dla siebie, coś o czym piszę Cię wzruszy... Pozwoli spojrzeć na  świat moimi oczami. 

Bardzo się staram poruszyć najczulsze nuty Twojego serca. Uruchomić emocje i dać wyobraźni pole, na którym zakwitną najpiękniejsze myśli. Bo pisanie bez emocji nie ma najmniejszego sensu. 

Wzmaga się wiatr. Może przyniesie burzę? Przeczekamy ją razem. 

Świat nas potrzebuje Zenku. Naszej wrażliwości w wyrażaniu uczuć i nie narzucającej się obecności. 

czwartek, 1 maja 2025

Majowe dni

 Wielkimi krokami zbliżają się majowe dni. Z zapachem bzów, niesionym z wiatrem i z tęskną melodią serca. Ona nigdy nie milknie. I nawet jeśli codzienność przynosi setki małych lub większych spraw, to w sercu tli się nadzieja na to, co dopiero przyjdzie. Z czasem. I to, co dotychczas zakryte pod stertą obowiązków, wreszcie ujrzy światło dzienne. 

Lubię rozbierać myśli na czynniki pierwsze. W ogóle lubię snuć opowieści. Ten blog mi to ułatwia. Nawet, a może przede wszystkim, jeśli mam tylko jednego, a zatem wyjątkowego czytelnika. Ciebie Zenku. Dzisiaj wracasz z podróży, a ja czuję się tak, jakbym miała Cię powitać w progu. Przygotować śniadanie, zrobić herbatę, przytulić. 

Byłam dziś w parku, tam gdzie długim szpalerem kwitną bzy. Są ich dziesiątki, różnych kolorów i kształtów. Podeszłam bliziutko na palcach i zanurzyłam nos w płatkach, zachłannie kąpiąc się w zapachu. Przypomniałam sobie po południu, że jeszcze nic nie jadłam i wstąpiłam do sklepu po drożdżówkę. Po powrocie do domu zrobiłam sobie długą, rozgrzewającą kąpiel w pachnącej pianie i umyłam włosy truskawkowym szamponem. Poczułam się wyjątkowo. Założyłam koszulkę i spódniczkę i sięgnęłam po powieść Zafona. ,,Gra Anioła" wciągnęła mnie bez reszty.

,,Wszystko, co powinniśmy wiedzieć, zapisane jest w wielkiej księdze natury. Wystarczy mieć odwagę, przenikliwy umysł i ducha, by to przeczytać". Niby proste, prawda? A jak często o tym zapominamy. Bo zwyczajnie brakuje nam czasu, aby pochylić się nad każdym źdźbłem trawy. Nad każdym listkiem i kwiatkiem. Pora to nadrobić. Maj jest dobrą ku temu okazją. Bądźmy dla siebie dobrzy na wiosnę. 

PS Pomału przygotowuję się mentalnie do czekającego mnie stawienia na komisji. Najpierw jednak muszę zebrać potrzebną dokumentację i na początku czerwca złożyć wniosek. Trochę mnie to wszystko przeraża, ale staram się nie załamywać rąk. Dam radę. 

To w mojej głowie istnieją bariery, które odgradzają mnie od mojego szczęścia. Walczę o każdy spokojny oddech i spokój w sercu. Walczę też o swoje marzenia, w które jesteś wpisany Zenku. 

Wszystko jest możliwe, a to, co wydaje się niemożliwe, zajmuje tylko trochę więcej czasu.