wtorek, 13 maja 2025

Coraz bliżej

 Jest wtorkowe późne popołudnie. Dopijam orzechową kawę i przenoszę się cudowną mocą do świata mojej wyobraźni, gdzie jak na płótnie powstają najpiękniejsze obrazy, bo zrodzone z ciszy. Myślę o tym, co za mną i o tym, co dopiero przede mną. Dzisiejsza jazda autobusem dała dotkliwie o sobie znać lekkim bólem głowy. Nie nawykłam do hałasu i tłumu ludzi, na co jestem czasem skazana. Jednak wtedy skupiam się na widoku za oknem. No i były one, dwa bociany kołujące nad miastem. Spoza chmur zerkało co chwilę słonko. Z jaką radością w sercu wracałam do domu, bo tam czekał na mnie obiad i w zamyśle wyprawa przez park do biblioteki. Jako że mieszkamy blisko centrum, to wszędzie mamy blisko: i do parku, i do lasu, i do dwóch galerii handlowych - jednej, szczególnie mi bliskiej, galerii białej mieszczącej się przy rzece o tej samej nazwie. Miła pani bibliotekarka miała dla mnie trzy książki, które natychmiast przytuliłam do serca; to zapowiedź miłych wieczorów na lekturę tego, co szczególnie mnie interesuje, a nieraz jest takim bodźcem do pisania własnej opowieści.

Niedługo moje urodziny i bliskie mi osoby doskonale o tym pamiętają. Dały mi to odczuć, bo od kilku dni jestem zasypywana prezentami. Miło tak razem pójść do sklepu, pochodzić między półkami, poprzymierzać. W ogóle to miło być wtedy razem. Uśmiech stale gości na moich ustach, kiedy pomyślę o tych wszystkich naszych wyprawach po radość. Korzystając więc z okazji, odświeżyłam nieco moją garderobę i kosmetyczkę. Teraz delektuję się tym wspaniałym czasem, minuta po minucie, kawałek po kawałku, jak najlepszą czekoladą, która rozpływa się w ustach, jak porannym spacerem po świeżej rosie, gdy nie ma jeszcze przechodniów i można napawać się tą feerią barw, które wybuchły i zapachów. 

Na zakończenie wspomnę jeszcze o Tobie, mój kochany przyjacielu słowa, który codziennie witasz mnie swoim mądrym głosem rozsądku, utkanym z marzeń. Kocham do Ciebie pisać, bo kocham Ciebie, tak zwyczajnie, a może zupełnie nadzwyczajnie, a więc wyjątkowo. Znów zrobiło się cieplej. Znów można ubrać się w ciszę i zatonąć w niej jak w miękkim kokonie. Tak się właśnie czuję: otoczona opieką jak parasolem ochronnym, jak zapachem perfum. Wiem, że nic mi nie grozi, kiedy jesteś ze mną. Żaden mały smuteczek nie ma do mnie dostępu. Rozkwitam w miłości. W uczuciu tym trwam. Niepozorna, szczęśliwa ja. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz