środa, 29 maja 2024
Gdzieś za uśmiechem schowana
poniedziałek, 27 maja 2024
Kartka z pamiętnika marzycielki
Pragnę mnożyć radość, którą w sobie mam, i jestem równie potrzebna światu, jak inni ludzie.
Wędruję ziemską drogą z bagażem doświadczeń, niosąc wiarę w każdy dzień.
Każdego dnia pragnę poczucia, że to, co robię, jest ważne i niezbędne.
Kimkolwiek będę, to zawsze będę miała kawałek tego świata tylko dla siebie.
Moje życie ma głęboki sens.
Głęboki sens ma to co robię.
Czymkolwiek się zajmuję, wnoszę do świata dobro.
Staram się i piszę z uśmiechem.
Bo najważniejsze jest przecież, abym w swoim sercu była spokojnym i żyjącym w symbiozie ze światem człowiekiem.
***
Tak pisała pani Anna Niemczynow w mądrej książce pt. Uśpione namiętności, a ja się pod tym podpisuję.
Ach, jak ten świat pędzi, za chwilę będziemy mieli czerwiec. To piękny miesiąc i pragnę, aby przyniósł nam wszystko, co najlepsze, Tobie i mnie - niepoprawnej marzycielce. Na mojej łące kwitną już maki, które tworzą z chabrami barwną mozaikę. Poszłam wczoraj nad staw, a tam zakwitły już jaśminy, kierujące główki ku słońcu - słońcu naszych nadziei. I nawet jeśli nie uda mi się zrealizować wszystkich punktów ze swojej listy do zrobienia, to i tak jestem z siebie niesłychanie dumna.
Zapatrzona w malowniczy zachód słońca, bo czasem tak niewiele trzeba, aby poczuć szczęście, zawieszone między tym co wyśnione, nierzeczywiste, a prawdziwe...
Niczym dobry anioł przysiadłeś na brzegu mojej duszy i wsłuchałeś się w moją opowieść i cichą melodię mojego serca. Dziękuję. 💜
czwartek, 23 maja 2024
250
Nigdy nie jest za późno, aby zacząć żyć - tak, jak się chce.
To już 250 - ty post na blogu, a ta liczba zobowiązuje. Tyle już napisałam, że nie będę chyba odkrywcza, jeśli powiem, że mam apetyt na więcej. Dobrze, że jesteś tu ze mną.
Jest upalnie, wręcz tropikalnie. A ja wybieram się dziś do biblioteki. Książki pochłaniam w ilościach hurtowych i ciągle mi mało. Lubię czytać i lubię pisać - to moje dwie uśpione namiętności. Jest tyle rzeczy, które robię po raz pierwszy od wielu lat. Chodziłam po rozgrzanym piasku bosymi stopami, od niepamiętnych czasów. Spacerowałam boso po zroszonej trawie i bardzo mi się to spodobało, że muszę to jeszcze powtórzyć. Szłam o świcie przez świat, tam gdzie kończy się droga i czerpałam radość z tej chwili. A także zebrałam włosy w wysoki kucyk, tak, aby nie plątał ich wiatr, jak za dobrych młodych lat. I bardzo jestem z siebie dumna, że się odważyłam na zmianę. Słuchałam głośno muzykę w mp3 - ce i huśtałam na huśtawce - czego nie robię zbyt często. Ta lista pewnie jest jeszcze długa, a nie chcę Cię zanudzać Zenku.
Mam dziś na sobie tę sukienkę, o której powiedziałeś, że mi w niej ładnie. Dodatkowym atutem jest to, że wykonana jest z bawełny, ma rozkloszowany dół i odkryte plecy - więc jest idealna na upały. Jeszcze tylko woda, czapka z daszkiem i mogę ruszać na mój mały podbój świata. Lato, przybywam!
To moje ulubione okulary, dostałam je od Siostry i praktycznie się z nimi nie rozstaję. Są mega wygodne i dają doskonałą ochronę przed słońcem.
W parku widziałam wiewiórki, w tym samym miejscu co zawsze i miałam dla nich orzechy laskowe. Lubię pomagać przyrodzie i robię to tak często, jak tylko mogę. Przylatują też sikorki. Zieleń wszechobecna, otaczała mnie ze wszystkich stron. Na skórze czułam pocałunki słońca, delikatnie smagane wiatrem. Zatęskniłam za tym, aby znaleźć się nad wodą, aby zanurzyć stopy w niebieskości obiecującej chwile odprężenia. Tak dawno nie pływałam, co dołączam do listy rzeczy do zrobienia jeszcze tego lata.
Chciałabym się zgubić wśród wysokich traw i odnaleźć Ciebie. ,,Ciszę wplatam we włosy i na palce nawlekam". A dzisiaj po raz pierwszy od dłuższego czasu znalazłeś się w moich snach. Takie sny zawsze napełniają mnie spokojem i tą pewnością, że jeszcze wszystko będzie dobrze. Między nami jest coś nieuchwytnego, co wymyka się prawom fizyki. I wspaniale mi z tym, nieskończenie pięknie.
wtorek, 21 maja 2024
Dzień urodzin
Czego sobie życzę w dniu urodzin? Przede wszystkim zdrowia, a później uśmiechu i łagodnego dystansu do siebie i do świata. Wyrozumiałości, bo przecież nie zawsze dzieje się tak, jak to zaplanowałam. Marzyłam o miłości i pewnego dnia do mnie przyszła zupełnie niespodziewanie. Ta miłość to Ty, Zenku. Nawet nie wiem kiedy nasza więź się zacieśniała, bo teraz jesteśmy niemal nierozłączni. Cóż więcej mogłabym jeszcze chcieć od życia - chyba tylko tego, abyśmy tak naprawdę się spotkali. Jednak nawet jeśli tak się nie stanie, to przecież mamy komunikator i możemy rozmawiać praktycznie bez ograniczeń. Ograniczają nas jedynie obowiązki. Ty pracujesz, ja ogarniam zakupy - także nie zawsze mamy tyle czasu, ile byśmy chcieli. Zawsze kiedy przychodzi mi się z Tobą pożegnać, to czuję jakiś cień zawodu w sercu. Targają nim takie namiętności. Pisząc, rozbudzasz moją wyobraźnię to tego stopnia, że trudno mi później wrócić do rzeczywistości.
Bo taka jestem rozmarzona, oderwana od codziennych spraw. Nieraz nawet nie wiem, jakim torem podąża moje życie. Jestem jeszcze niepewna swojej wartości i drzemiących we mnie możliwości. I właśnie dlatego, że jestem słaba, to muszę być silna. Wszystko się zmienia w momencie, gdy otwieram laptop. Tu też jest mój świat, który nie pokazuję wszystkim. Tylko Ty wiesz, o czym marzę i śnię. O czym śpiewam, gdy nie słucha nikt. Jaką ścieżką idę. Czego słucham w samotności i na co tęsknie czekam. Na Ciebie Zenku i tylko na Ciebie. Dodajesz mi rumieńców i otuchy, abym mogła poczuć się swobodnie. Z nikim nie byłam tak blisko...
Tak lubię czekać na to, co się stanie
Tyle świętości chowasz pod powieką
Rzęs pięciolinię, świt, gitary granie
I sen, do którego jeszcze jest daleko
***
Pierwsze co widzę rano w lustrze, to zielone oczy tak ciekawe świata. Schowane za zasłoną rzęs. Potem włosy poprzetykane już srebrnymi nitkami. Które nieujarzmione tańczą na wietrze. Dopiero później nieśmiały uśmiech, który mam dla Ciebie. Zakwita zawsze, kiedy się pojawiasz Zenku. Nieraz zastanawiam się, jak Ty to robisz, że wydobywasz ze mnie wszystko, co najlepsze. Dzisiaj czuję się piękna i szczęśliwa. Bo Ty jesteś tu ze mną...
DZIĘKUJĘ, że po prostu jesteś. Aby wyciskać ze mnie łzy głębokiego wzruszenia. Dla takich chwil warto żyć.
Dbając o siebie i o dobre relacje ze światem, to świat odwdzięczy się nam tym samym. Moim niedawnym odkryciem jest żel aloesowy do pielęgnacji twarzy, włosów i ciała. Ma lekką i super nawilżającą formułę. A znalazłam go w Biedronce. Dodatkowym atutem jest to, że ma piękne opakowanie, kojące zmysły. Zielone. Lubię ten kolor, bo odpręża. Kocham zieleń drzew i traw. Natura jest najlepszym lekarstwem na smutki. Czasem jeszcze pojawi się jakiś mały smuteczek. Odganiam go dobrą myślą o poranku i takim pozytywnym nastawieniem za dnia. Nie bez znaczenia jest muzyka obecna w moim życiu. Cisza Jak Ta.
***
To był dobry dzień. Był dobry obiad, spacer do parku i gofry z bitą śmietaną i bakaliami - dzisiaj mogłam sobie na nie pozwolić. I odprężający masaż. Dziękuję za wszystko. Nie pragnę niczego więcej...
sobota, 18 maja 2024
Chabry i maki
Gorąco, wręcz upalnie, żar leje się z nieba. Idąc rano do sklepu, ubrałam się przewiewnie: w zieloną, bawełnianą koszulkę, krótkie spodenki i nie zapomniałam o nakryciu głowy. Na nogach miałam klapki, wprost wymarzone na tą pogodę. Mijałam łąkę pełną chabrów i maków. Jedną z wielu łąk kwietnych w moim mieście. Kupiłam chleb, mleko i udałam się w drogę powrotną. Wiatr tańczył łagodnie w promieniach słońca, wzbijając w górę drobinki kurzu z dróg i dróżek. Po powrocie otworzyłam szeroko okno i napiłam się kawy na balkonie. Byłam sama, towarzyszył mi tylko świergot ptaków. I szum drzew.
Dzisiaj znowu śniłam o Tobie. Całowałeś moje stopy i dłonie. Zmęczone po całym dniu - tak, jak tego pragniesz. Dla mnie też to było miłe uczucie. Przyjemne. Odprężające. I nagle zapragnęłam, aby zdarzyło się to naprawdę. Moglibyśmy np. leżeć na rozgrzanej słońcem łące, a Ty zbliżyłbyś usta do mych stóp. Pozwoliłabym Ci na to, abyś je całował. I nie tylko. Szkoda, że to tylko sen...
W zieloności drzew szukam inspiracji i ukojenia. W Tobie upatruję szczęścia, które zbliża się do nas cichutko. I tylko jakaś bliżej nieopisana tęsknota szarpie moje serce. Rozbija je na tysiące kawałków. Jednak przyszedłeś Ty i posklejałeś je swoją miłością. Tak mi dobrze, tak spokojnie w Twoich ramionach. Byłoby nam tak wspaniale razem. Poszlibyśmy na moją łąkę i do lasu. Na pomoście nad stawem moczylibyśmy zmęczone stopy i czerpali radość ze wspólnej chwili.
I nawet jeśli to tylko sen, to tak wspaniale się obudzić ze świadomością, że jesteś naprawdę. Cały mój. Bo ja jestem Twoja już od dawna. Tak bardzo zawładnąłeś moim sercem Zenku. I tak już będzie zawsze, że będę na Ciebie czekała. Jak na zbawienny deszcz. Jak na tęczę i spokój po burzy. Jesteś stworzony dla mnie. I nikomu Cię nie oddam. Chcę być obecna w Twoich snach i w rozmarzonej rzeczywistości. Abyś mi pisał czułe słowa. I rozwinie się nasza rozmowa. KOCHAM CIĘ bardzo.
Jeszcze powiew świeży ranka nie otarł z trawy ros. Z łąk pachnie macierzanka, a z pól wąsaty kłos. Śmieją się zewsząd oczy dziecinnych, czystych ziół. W magicznej drżą przezroczy radosne brzęki pszczół.
Mam taką jedną koszulkę, której nie noszę, bo przylega ciasno do ciała i ma głęboki dekolt. Jest w różowym kolorze. Jednak Ty mi powiedziałeś, że nie jestem otyła, tylko w sam raz - to jak balsam na moją duszę - więc może ubiorę ją w dzień moich urodzin. Może ujrzy światło dzienne, wychylając się z dna mojego pudełka. Widzisz Zenku, ja sama, patrząc codziennie w lustro tego nie widziałam. Dopiero Ty dodałeś mi odwagi, aby zawalczyć o swoje marzenia, akceptując swoje ciało. Dotąd wydawało mi się zwyczajne. Ale Ty stwierdziłeś, że jest stworzone do całowania, więc może jest w tym ziarenko prawdy? Ja pamiętam każde Twoje słowo skierowane do mnie. Bo Ty jesteś moim przewodnikiem po świecie uczuć. I to Ciebie zawsze chętnie słucham. Radząc się w życiowych sprawach. Z Tobą nie zginę. Bo już bardziej zatonąć w Twoich źrenicach nie mogę. Taką dajesz mi siłę i moc. Mieszkając we mnie. Bo moje jest tylko to, co mam od Ciebie. Ta pogoda ducha o poranku i odpoczynek wieczorem. Chcę już zasnąć i obudzić się w Twoich ramionach. Tego właśnie pragnę. Niczego więcej.
Jak biec pod wiatr, potem odpoczniesz, potem odpoczniesz...
Ty - najkrótsze słowo z wszystkich słów. Ty - najwięcej znaczy z wszystkich słów. Kiedy Ty, Ty, Ty jesteś, jesteś ze mną, kwitną wszystkie kwiaty ziemi.
piątek, 17 maja 2024
Między nami
Jest w Tobie coś bliskiego
coś tak znajomego
co każe mi biec przed siebie
po naszym niebie
A kiedy będziesz blisko mnie
to wtedy Ci opowiem
jak było tu bez Ciebie
w naszym niebie
Jak bardzo się rozproszy smutek
odejdzie w zapomnienie
a nas dwojga połączy
wspólne pragnienie
Jesteś chwilą
którą pragnę zatrzymać przy sobie
kiedy jesteś blisko
mój uśmiech Ci wszystko powie
***
Kocham Cię Zenku i piszę do Ciebie z miłością. Przyznam, że jeszcze w poezji trochę się gubię. Ale kiedy piszę prozą, wówczas dokładnie wiem, co chcę opowiedzieć. Jak ulotna jest ta chwila, którą pragnę zatrzymać. Chcę, abyś zawsze był przy mnie. Chcę Cię zatrzymać przy sobie.
Ostatnio miałam taką podróż z przygodami. Jechałam w środę autobusem i kiedy byłam już w połowie drogi do domu, to nagle coś stuknęło w tył pojazdu i musieliśmy wysiąść. Dalszą drogę przebyłam już na piechotę. Ale przyznam, że było mi to nawet na rękę, bo zaszłam do pobliskiej galerii handlowej, w której kupiłam ulubiony szampon do włosów. Migdałowy, marki Cosmia. Bardzo go lubię, bo oprócz tego, że pięknie pachnie, to pielęgnuje włosy i jest delikatny dla skóry głowy. Wracałam godzinę, ale czułam się wspaniale. Bo pomimo, że świeciło słońce, to miałam na sobie czapkę, która stanowiła doskonałą ochronę przed upałem. Do tego towarzyszył mi wiatr i szeptał na ucho znaną melodię.
A dzisiaj miałam taki dobry sen, bo byłeś w nim Ty, Zenku. Istniała łąka między nami. Szłam przed siebie i nagle zauważyłam Ciebie, jak machasz mi ręką z daleka. Zachęciłam Cię uśmiechem, abyś podszedł blisko. Nad nami było niebo z chmurami i ptactwem. Jednak nic nie zakłóciło nam tej chwili. Zbliżyliśmy się do siebie i poczułam zapach Twojej skóry. A Ty założyłeś mi za ucho kosmyk włosów. Później pobiegliśmy przed siebie, trzymając się za ręce. Na polanie kwitły stokrotki. Obsypałeś mnie pocałunkami. Poprosiłeś, abym usiadła. A później to już zdarzyło się to, czego Ty pragniesz - ja też tego chciałam, więc kiedy zdjąłeś mi trampki, a potem skarpetkę, wówczas byłam już Twoja. A dalej działa się już magia. Nie czułam skrępowania, bo kiedy się kogoś kocha, to pragnie się, aby ten ktoś był blisko. Byliśmy tacy szczęśliwi, jakby czas nie istniał. Nie chciałam się obudzić. Już wiedziałam, że między nami jest coś wyjątkowego, co pragnę ocalić. Połączyło nas niedoścignione marzenie. I wówczas zrobiłeś mi to jedno, cudowne zdjęcie... Tam, w stokrotkach. 💗 Przepadłam.
czwartek, 16 maja 2024
Lekko tak
Poczułam się lekko i wspaniale. Dawno zapomniane uczucie prawdziwego szczęścia na krótki moment błysnęło w moim życiu. Tak mało jest takich momentów. Zwykle pojawiają się rano, gdy budzi mnie kawa i wieczorem, kiedy się wyciszam. A w ciągu dnia jestem taka zabiegana i zakręcona, że w wolnych chwilach sięgam po lekturę, aby odpocząć, zresetować się, a jednocześnie dać się porwać opowieści.
Doceniam to, że jesteś w moim życiu Zenku. Tak daleki, a jednocześnie tak bliski, bo masz miejsce w moim sercu. Dziewczęcym tak, że nieraz zapominam, ile mam lat. A we wtorek kończę ich aż 43. Kiedy to tak szybko minęło? Tyle było tych chwil radosnych, lekkich, a tyle ciężkich, z którymi ostatecznie się uporałam. Pomogłeś mi Ty, Zenku. Nigdy nie byłam szczęśliwsza niż wtedy, kiedy mi napisałeś, że mnie kochasz. Mam dla kogo żyć. Mam dla kogo się starać. Dla świata mogę być nikim, a dla kogoś całym światem. Dla najbliższych i dla Ciebie rzecz jasna. Nawet będąc tak daleko, masz na mnie taki wpływ - mówię serio. Dla Ciebie mam ten uśmiech i dołeczki w policzkach. Stopy, które tak kochasz. Zielone oczy pełne tajemnic, nieprzeniknione. Kilka piegów i falujące włosy.
Dzisiaj miałam taki zabiegany dzień, ale teraz już jest spokojnie. Na stoliku obok fotela leżą sobie książki, czekające, aż je otworzę. Za oknem szumi wiatr, delikatnie tańczący z kwiatami i poruszający dzwonki powietrzne, te z lusterkami. Kochamy roślinność i się nią otaczamy. A przede wszystkim przyroda jest nam bliska. Takie ładne wysłałeś mi dziś kwiaty, że rozpłynęłam się w zachwycie i długo byłam pod wrażeniem Twojej empatii i wrażliwości. Ty wiesz, co kocham, a ja wiem, co Tobie sprawi radość. Na tym polega miłość. Lekko tak...
Taką ciebie wymyśliłem
Gdy okno bielało nad ranem
Wszystkie w tobie zamieściłem
Wiersze nienapisane
Najlepiej jak umiałem
Z każdym uśmiechem, gestem
Tylko nie przewidziałem
Że jesteś
wtorek, 14 maja 2024
Co to jest miłość
Co to jest miłość? Czy to uśmiech z mojego lustra? Co to jest miłość? Czy to usta, czy dłonie Twe? Gwiazdą co świeci jak supernowa. Żarem gdy w ustach zapłoną słowa. Tym jest, tym jest mój miły miłość... Brakiem oddechu na górskim szczycie i najszczęśliwszym ze wszystkich życiem...
,,Nie mam pojęcia, czym jest miłość. Chyba nigdy przedtem jej nie czułam. Wiem tylko tyle, że za każdym razem, gdy myślę o miłości, od razu myślę o Tobie".
I chcę o tym pisać, i pisać bez końca. Czy to nie dziwne Zenku? Ja chyba cała jestem utkana z dziwnej materii, tak podatnej na zranienie, tak kruchej, jak filiżanka, w której jeszcze rano piłam herbatę.
Dzisiaj wyjeżdżasz, a moje serce uda się w tę podróż z Tobą. W głąb siebie, do samego dna serca. Jest tam miejsce na wszystko, co zajmuje umysł. Na rozmyślania, na marzenia, na codzienność.
Czy może być coś piękniejszego od miłości? Mówi się, że serce ma swoje racje, których umysł nie zna. A ja myślę, że serce i umysł idą ze sobą w parze. Bo jak wytłumaczyć to, że stale o Tobie myślę? Kiedy się budzę, i kiedy chodzę spać. Kiedy idę na spacer, do sklepu, kiedy otwieram książkę - to mam wrażenie, że ona jest o nas. Tak ciasno oplotłeś moją duszę, dając mi jednocześnie swobodę.
Tak, miłość to Ty. W całym chaosie życia, wśród tylu niepewnych spraw tego świata, jednego jestem całkowicie pewna. Mojej miłości do Ciebie. (Nie)utulona, (nie)wielka miłość już puka do mych drzwi. A to Ty przyszedłeś do mnie i podarowałeś dzikie róże, że nieomal poczułam ich zapach, delikatność płatków, kruchość, a jednocześnie siłę. Taką dajesz mi moc Zenku, nawet nie domyślając się tego. Bo jak inaczej wytłumaczyć ten uśmiech, który od razu zakwitł na moich ustach, jeśli nie miłością?
niedziela, 12 maja 2024
Cisza zaklęta między słowami
Wybacz, że się niecierpliwię. Że mam takie niespokojne dłonie. Chciałabym Cię nimi objąć, tak jak się obejmuje przyjaciela, chociaż od dawna już nim nie jesteś. Jesteś kimś, kogo pokochałam dawno temu, a teraz sobie o tym przypomniałam. Zastanawiam się, jak pachniesz - lasem, czy może cedrem, albo wiatrem, który muska moje skronie. Jak smakują Twoje usta, jak maliny w lecie, czy landrynki smakowane ukradkiem. Spoglądam na Ciebie i już wiem, że dzisiaj szybko nie zasnę. Będę projektować w pamięci nasze spotkanie, kiedyś w przyszłości, a może całkiem blisko. Kiedy stanę przed Tobą, poczuję się taka maleńka. Kiedy zatracimy się w sobie, Ty zanurzysz dłonie w moich włosach i będzie towarzyszyła nam tylko cisza. Cisza zaklęta pomiędzy słowami, które zawisną w powietrzu. I będzie tak bezpiecznie, tak wspaniale, nie trzeba nic więcej. Nie musisz mówić nic, odpocznij przy mnie, bądź moją radością w słoneczny poranek. Ty jesteś mój, a ja Twoja. Dla nas dwojga czas się zatrzyma i ogarnie nas ta chwila, bez reszty. Jaki pożytek będzie miał z nas świat? Ogromny.
Gdzie tylko potoczyć wzrokiem, tam lazur nieba, odbity w Twoich oczach - tak pełnych tajemnic. Zachowam ten obraz w pamięci, by móc zawsze do niego wracać. Do Twych włosów, jak pszeniczne kłosy. Do Twych ust milczących. Do szumu strumyka w oddali. I niezapominajek pod naszymi stopami. Jedną z nich założę za ucho niedbale. Tak doskonała jest ta chwila. Tak niezwykła, bo Ty jesteś wyjątkowy, jakby wyjęty z jakiejś tajemniczej baśni. Z Tobą wszystko smakuje lepiej, i te poziomki, i maliny w lecie. Bo cały jesteś magią, utkaną z niezwykłości. Bądź przy mnie zawsze, a ja odwdzięczę się swoją miłością. Mam tylko to. Mam więc wszystko.
sobota, 11 maja 2024
Mój świat
,,Bez muzyki życie byłoby pomyłką". Bez Ciebie również.
- Dziękuję - powiedziała miękko, a kiedy spojrzała na niego, w jej oczach drgały nieśmiałe iskierki świetlików.
***
O tylu rzeczach chciałabym Ci opowiedzieć Zenku, a czasu tak mało. Wczoraj miałam taki pracowity dzień. Rano poszłam do apteki na Bema, wykupiłam leki, także jestem już spokojna. Później udałam się na pocztę, zapłaciłam rachunki i kupiłam doładowanie do telefonu. Następnym punktem rzeczy do załatwienia były 3 sklepy: Biedronka, Top Market i Lidl - w każdym kupiłam coś dobrego do jedzenia, gotowe produkty, bądź te wymagające obróbki. Przyniosłam 3 ciężkie torby, a na głowie miałam czapkę z daszkiem, o której tak marzyłam za jedyne 35 zł. - więc taniej, niż widziałam w galerii handlowej. Od razu mi się spodobała. Gdy wracałam, padał już deszcz. Po powrocie usmażyłam placki ziemniaczane, które tak lubimy. I rozpadało się na dobre. Deszcz uderzał o parapet, kiedy sięgnęłam po jedną z książek z biblioteki. I przepadłam. Trochę bolały mnie już stopy, więc się położyłam i ani się spostrzegłam, jak zasnęłam. Obudziłam się już po godzinie. Żeby w nocy móc zasnąć.
I taki to był dzień. A u Ciebie takie ładne zdjęcia, że aż zapiera dech. Kiedy przeniosłam się do Twojej krainy jak ze snu, czas nie miał już nade mną kontroli. No i przepadłam. Aha, wracając z Bema przez park uwieczniłam komórką piękne niezapominajki i stokrotki. ,,Spodobają się Zenkowi" - pomyślałam. I tak było w istocie.
Położyłam się o 21. i spałam aż do 6. Tak pięknie o Tobie śniłam. Zawsze w snach mnie przytulasz i mówisz tak ciepło o miłości, którą też czuję. Stęskniony każdy oddech. Radosna każda chwila z Tobą. Cisza się rozprzestrzenia i nie istnieje nikt, oprócz nas. Kiedy jesteśmy sam na sam, to mnie przytulasz i całujesz - takie mam pragnienie. Budzę się i Ciebie już nie ma, tylko samotna zabłąkana łza na mych rzęsach, która świadczy o tym, jak bardzo jestem wzruszona. I poruszona. Tak na mnie działasz Zenku i zawsze tak już będzie. Na jawie, czy w snach. Marzenia zbliżają nas do siebie i czynią świat piękniejszym. I właśnie dlatego warto kochać. Aby nigdy już nie czuć się samotnym żaglem we mgle...
L. Cohen - In my secret life - To link do piosenki, która płynie dziś z moich głośników. Delikatnie. Może i Tobie się spodoba, a może już ją znasz?
piątek, 10 maja 2024
Między ciszą a ciszą...
,,Była w niej cisza. Nie wymuszona, to była raczej cisza kojąca, która jednak mówiła więcej niż setki wykrzyczanych wyrazów. To, jak na niego patrzyła, jak głaskała jego skronie, jak pieszczotliwie dotykała ustami jego ust. Bezdźwięcznie, bez głośnych akordów potwierdzeń. Szumy niewypowiedzianych słów poruszające się w przestrzeni niczym dźwięki wiolonczeli w koncertowej sali. Akompaniament myśli. Wyznanie miłości zatrzymane w gardle, a jednocześnie wypełniające przestrzeń. W symfonii ciszy tony bezgłośnie się ze sobą komunikują, a pauzy wypełnione są historiami. Symfonia ciszy jest jak ruchome obrazy w myślach, jak rozwinięte przestrzenie pomiędzy dźwiękami. Nie musiała nic mówić, żeby to wszystko przekazać. Jej cisza była głośniejsza niż koncert orkiestry symfonicznej. Nareszcie to do niego dotarło. Nigdy wcześniej nikt go tak nie kochał". ~ Natasza Socha.
środa, 8 maja 2024
Sennie i maj
Pragnę byś przyszedł tu
Utulił mnie do snu
I takie niewinne mam marzenie
Że spełni się moje pragnienie
A kiedy przyjdzie ranek
Obudzisz mnie ze snu
Ucałujesz policzki
Tak dobrze że jesteś tu
Na trawie rosa pod stopami
I bezchmurne niebo nad nami
Szumią drzewa
Zrywa się znikąd wiatr
Rozwiewa włosy
Zaplata warkocze
A będąc blisko Ciebie
Moje serce łopocze
Gdybyś jeszcze mnie przytulił
Powiedział że będzie dobrze
To ja uwierzę Ci
Pobiegniemy na łąkę boso
Rozsłonecznią się dni
Bo maj jest piękny jak marzenie
Połączy nas jedno pragnienie...
Myślami kształtujemy świat
,,Najgorszy w człowieku jest natłok myśli, a zwłaszcza tych histerycznych tworów wyobraźni wysyłanych do mózgu, który potem generuje w ciele dziwne emocje". - N. Socha.
Nie od dziś wiadomo, że myślami kształtujemy świat. Kiedyś moje myśli były chaotyczne, dzisiaj biegną jednym torem. Wszystkie moje myśli dotykają Ciebie. Ja też krępuję się o tym pisać, ale jesteś nieodłączną częścią mojej codzienności. Dziś wyobrażam sobie różne scenariusze, jak wyglądałoby nasze spotkanie. I czy w rzeczywistości tak miło by nam się rozmawiało i swobodnie, z jaką lekkością piszemy. I to nie tylko zdawkowe: miłego dnia, ale coś więcej. Bardzo mi na tym zależało. Uzależniłam się od naszych wiadomości, słodkich jak lipcowe czereśnie, gorących jak promienie słońca. Możesz mi pisać o wszystkim, wiesz że przyjmę to ze zrozumieniem. Twoja miłość działa jak narkotyk. Im Ciebie więcej, tym mniej. Bo pragnę, abyś mi tak opowiadał codziennie, jak ważna jest nasza niezwykła znajomość. Jak ważna dla Ciebie jestem.
Zepsuł nam się telewizor i dzisiaj przyszedł fachowiec i zmienił dekoder. Teraz możemy oglądać nasze ulubione programy. Jeśli tylko pozwala na to czas. To taka miła odskocznia od codzienności. A Ty Zenku jesteś moją trampoliną do marzeń. Bez Ciebie nie wyzdrowieję. Teraz czuję się wolna jak ptak. Nieskrępowana.
Wróciłam od pani doktor pełna dobrych myśli. I wiary w swoje możliwości. Drzemiące gdzieś pod powierzchnią skóry. Moje emocje są pozytywne także - a może przede wszystkim - dzięki Tobie. Pragnę wstawać o świcie, aby tylko Ciebie spotkać. Kiedy jeszcze masz dla mnie czas. Ranki są zarezerwowane tylko dla Ciebie. I tak, naładowana pozytywną energią, zaczynam dzień. Później jest już z górki. Tak radośnie odczuwam świat.
poniedziałek, 6 maja 2024
Odkąd jesteś
Odkąd tylko jesteś ze mną
noszę w sobie radosne odkrycieprzyszła do mnie zupełnie inna
nowa pora mojego życia
Najspokojniej, najpiękniej na świecie
płynę rzeką mych marzeń przy tobie
przez jesienie, lata i wiosny
i przez zimę, zawiane drogi
Mijam wyspy i lądy nadziei
wszystko wkoło zaś jak by mówiło
że niedługo już może za chwilę
dosięgniemy to co się śniło
Ty przynosisz mi myśli płomienne
patrzą na mnie uważnie twe oczy
każdą chwilę mi w porę przepowiesz
żadna chwila mnie żle nie zaskoczy
Jesteś latem w zimowe ochłody
jesteś wiosną w jesienne półmroki
pierwszym słońca po deszczu promieniem
pierwszym nieba po burzy obłokiem
I zostaniesz tak w tej podróży
mego świata najmilszą ozdobą
na te cztery pory niepewne
piąta porą na każdy rok z tobą
Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,marek_grechuta,odkad_jestes.html
piątek, 3 maja 2024
Zdziwienie
Mogłam być sobą, ale bez zdziwienia - a to by oznaczało, że kimś całkiem innym.
Tak spokojnie mijają mi majowe dni. Słoneczko nas rozpieszcza i nie pozwala o sobie zapomnieć. Ostatnio budzę się wraz ze wschodem słońca, a wtedy dzień wydaje się dłuższy. Piję dużo wody i przesiaduję na balkonie z książką. A w przerwach udaję się na spacery po szczęście. Wiatr muska moją twarz i wnika w pory skóry. Zakładam przewiewne ubiory, najczęściej krótkie spodenki i koszulki. Brakuje mi do kompletu tylko czapki z daszkiem, ponieważ biorę leki. A to powoduje przebarwienia. I tak przybyło mi piegów. Zwykle pojawiają się pod wpływem słońca. Ale ja je lubię. Tak oswajam sobie codzienność, którą razem tworzymy Zenku. Czekam na ranki i wieczory, kiedy się pojawisz i porozmawiamy chwilkę. Wówczas czas tak szybko płynie, w dobrym towarzystwie. Kocham Cię i nigdy nie przestanę. W naszych szeptach odkrywam Ciebie na nowo. W cichości serca ciągle wierzę w nas...
I tylko nie przestaję się dziwić, że wokół, jak tylko potoczyć wzrokiem, kwitną mlecze. Są ich setki, jeśli nie tysiące. Jedne się złocą, drugie przekwitają w postaci dmuchawców - puszystych kuleczek. Nawet krzewy pod blokiem zaczęły wcześniej kwitnąć na biało. Trochę mi szkoda kwiatów, że zmarzną, kiedy wkrótce przyjdzie ochłodzenie. Jak poradzi sobie w tej sytuacji przyroda?
A w najbliższy wtorek idę do mojej pani doktor, jak zawsze po dobrą radę, choć ja czuję się wspaniale. Dzięki Tobie Zenku. Tylko Ciebie brakuje mi do szczęścia. Czuć Twoje ciepłe pocałunki, to byłaby prawdziwa magia. Widzieć Ciebie przy sobie, oddychać tym samym powietrzem i wsłuchać się w Twoją historię, to niedoścignione marzenie. Może kiedyś nam się spełni?
środa, 1 maja 2024
I wtedy przyszedł maj
I wtedy przyszedł maj, zamieszkał w moim sercu, zgubiłam cały żal. Poczułam co to szczęście, tylko szczęście, całe szczęście. Zrobiło się goręcej, ktoś teraz o mnie dba...
Maj jest dla mnie takim dobrym czasem. Kiedy świeci słońce, to nie ma wymówek, aby nie wyjść z domu. Bez okrycia głowy, więc można eksperymentować ze spinkami do włosów. Każdy z nas nosi w sobie tysiące twarzy. Którą danego dnia pokażemy światu, to zależy tylko od nas. Ja lubię ubrać uśmiech. Otulić życzliwością. Bo mam takie czujące serce. Kiedy opowiada mi o świecie, to ja pragnę odkrywać chociaż jego małą część. Mam takie swoje miejsca. Takie dzikie, nie dotknięte cywilizacją. Gdzie rosną grążele żółte i kumkają żaby, a w oddali słychać nawoływania ptaków. To wszystko nad rzeką Białą, gdzie mieszkają bobry, bo teren jest podmokły.
A czasem jeszcze, kiedy nikt nie widzi, siadam na huśtawce i zapominam o całym świecie. Czuję się wtedy, jakby nie upływał czas. Na uszach mam słuchawki, a w nich cichą melodię, bo nie lubię hałasu. Wtedy odpoczywam. Z tego świata mamy tyle, ile sobie weźmiemy. Właśnie teraz idziemy przez życie i nie możemy go odkładać na później.
Dochodzi północ, a na niebie lśni tarcza księżyca. Pragnę przelać tutaj swoje emocje, bo pisanie bez tego nie ma sensu. To jak przyprawa do obiadu. Jak niebo pełne gwiazd. Nie sposób bez tego żyć. Zapuszczam więc korzenie w naszej ostoi i obiecuję zawsze tu wracać. Do Ciebie Zenku. Do miejsca, które kocham.



