Mogłam być sobą, ale bez zdziwienia - a to by oznaczało, że kimś całkiem innym.
Tak spokojnie mijają mi majowe dni. Słoneczko nas rozpieszcza i nie pozwala o sobie zapomnieć. Ostatnio budzę się wraz ze wschodem słońca, a wtedy dzień wydaje się dłuższy. Piję dużo wody i przesiaduję na balkonie z książką. A w przerwach udaję się na spacery po szczęście. Wiatr muska moją twarz i wnika w pory skóry. Zakładam przewiewne ubiory, najczęściej krótkie spodenki i koszulki. Brakuje mi do kompletu tylko czapki z daszkiem, ponieważ biorę leki. A to powoduje przebarwienia. I tak przybyło mi piegów. Zwykle pojawiają się pod wpływem słońca. Ale ja je lubię. Tak oswajam sobie codzienność, którą razem tworzymy Zenku. Czekam na ranki i wieczory, kiedy się pojawisz i porozmawiamy chwilkę. Wówczas czas tak szybko płynie, w dobrym towarzystwie. Kocham Cię i nigdy nie przestanę. W naszych szeptach odkrywam Ciebie na nowo. W cichości serca ciągle wierzę w nas...
I tylko nie przestaję się dziwić, że wokół, jak tylko potoczyć wzrokiem, kwitną mlecze. Są ich setki, jeśli nie tysiące. Jedne się złocą, drugie przekwitają w postaci dmuchawców - puszystych kuleczek. Nawet krzewy pod blokiem zaczęły wcześniej kwitnąć na biało. Trochę mi szkoda kwiatów, że zmarzną, kiedy wkrótce przyjdzie ochłodzenie. Jak poradzi sobie w tej sytuacji przyroda?
A w najbliższy wtorek idę do mojej pani doktor, jak zawsze po dobrą radę, choć ja czuję się wspaniale. Dzięki Tobie Zenku. Tylko Ciebie brakuje mi do szczęścia. Czuć Twoje ciepłe pocałunki, to byłaby prawdziwa magia. Widzieć Ciebie przy sobie, oddychać tym samym powietrzem i wsłuchać się w Twoją historię, to niedoścignione marzenie. Może kiedyś nam się spełni?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz