piątek, 10 maja 2024

Między ciszą a ciszą...

,,Była w niej cisza. Nie wymuszona, to była raczej cisza kojąca, która jednak mówiła więcej niż setki wykrzyczanych wyrazów. To, jak na niego patrzyła, jak głaskała jego skronie, jak pieszczotliwie dotykała ustami jego ust. Bezdźwięcznie, bez głośnych akordów potwierdzeń. Szumy niewypowiedzianych słów poruszające się w przestrzeni niczym dźwięki wiolonczeli w koncertowej sali. Akompaniament myśli. Wyznanie miłości zatrzymane w gardle, a jednocześnie wypełniające przestrzeń. W symfonii ciszy tony bezgłośnie się ze sobą komunikują, a pauzy wypełnione są historiami. Symfonia ciszy jest jak ruchome obrazy w myślach, jak rozwinięte przestrzenie pomiędzy dźwiękami. Nie musiała nic mówić, żeby to wszystko przekazać. Jej cisza była głośniejsza niż koncert orkiestry symfonicznej. Nareszcie to do niego dotarło. Nigdy wcześniej nikt go tak nie kochał". ~ Natasza Socha.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz