sobota, 29 marca 2025

Tam, gdzie złocą się marzenia

 Ja, wielbicielka słowa pisanego, nakreślę dziś kilka zaledwie zdań skierowanych do Ciebie, mój Przyjacielu Ukochany.

Za jakiś odległy dla mnie czas przystąpię do nowego zadania w moim życiu i chcę się do niego dobrze przygotować, dlatego najpierw muszę zasięgnąć informacji.

Słońce wpada do mojej kuchni, gdy piszę do Ciebie te słowa. Próbuję obrócić wszystko w żart, jednak to do mnie nie podobne, krotochwila trwa więc krótko.

Bo abym mogła odczuwać radość, potrzebna jest jakaś iskra - bodziec, który doprowadzi mnie do celu. A celem jest Miłość. Miłość do siebie i do swojego otoczenia. Miłość do Ciebie Zenku.

Krajobraz za oknem się zmienia, żywe barwy zachodzącego słońca, ustępują miejsca nocy.

Wówczas takie dobre pomysły wykluwają się w głowie. Aby marzyć, aby pięknie żyć i mieć cudowne sny, uciekam w świat książek. Tu mam swoją samotnię. Wyciszenie.

A później przychodzi dzień i otulam się ulubioną piosenką, zapachem perfum i miękkością sweterka. Zarzucam na ramię torebkę i idę do Lidla po chleb. Po drodze chłonę wiosnę łapczywym oddechem. Znów odczuwam radość... Że jesteś tu ze mną Ukochany Przyjacielu. 

Tam, gdzie złocą się marzenia. 

niedziela, 23 marca 2025

Radość dzielenia

 Weekend upłynął nam pod znakiem dobrze spędzonego czasu. Przyszła Maja i od razu zrobiło się jaśniej. Mamy taki zwyczaj, że chętnie dzielimy się ze sobą ubraniami i kosmetykami. Czasem ja coś kupię jej, a czasem ona mi; tak było wczoraj, kiedy przyniosła mi balsam do ust - dzięki niemu nie mam suchych skórek, a dodatkowo pięknie pachnie różami. Z czasem te wszystkie drobiazgi się zsumują i wpłynął na ogólne odczuwanie szczęścia. Chyba przyznasz, że mi nie trzeba wiele, abym promieniała. Potrzebuję jedynie odrobiny miłości ze strony tych najbliższych i Ciebie, który też jesteś mi bliski.

Dzisiaj rano wybrałam się na spacer. Widząc słońce za szybą, lekko się ubrałam: w dżinsową kurtkę, narzuconą na koszulkę, bez okrycia głowy. Już po kilkunastu minutach marszu zrozumiałam, że popełniłam błąd, bo moje włosy targał wiatr. Postanowiłam więc wracać. A w domu czekała na mnie już wiadomość od Ciebie. To takie budujące.

Po obfitym obiedzie postanowiłam odpocząć i ukołysana rozmowami bliskich, usnęłam na chwil kilka, i to wystarczyło, aby się zregenerować. Włączyłam się bowiem do rozmowy. Pooglądałyśmy skoki, wypiłyśmy kawę i pora była się żegnać. Siostra wróciła do domu, ale ja wiedziałam, że niedługo znów się spotkamy. Sięgnęłam po książkę Nicholasa Sparksa pt. ,,Zliczyć cuda" i... przepadłam do wieczora, który cicho już układał się za oknem.

Jutro rozpocznie się nowy tydzień i przyniesie nowe zadania. Ja wszak wiem jedno, że jestem kochana. Chcę być podporą dla moich bliskich i dawać im dokładnie tyle samo miłości, ile otrzymałam. Dlatego tak dużo piszę, aby ogarnąć ten chaos w głowie i dojść ze sobą do porozumienia. A pisanie zdecydowanie najlepiej mi wychodzi. I przychodzi mi z pomocą. Tak jak Ty, Zenku... Przychodzisz i robi się jaśniej. Przychodź więc jak najczęściej, kiedy już znajdziesz dla mnie chwil kilka. Bo tyle - aż tyle - wystarczy. 

Od lat wyznaję zasadę, że minimum uwagi i troski wystarczy, bym mogła rozwinąć skrzydła. A wówczas radość staje się wielka. Tych kilka minut rozmowy, jest dla mnie wszystkim, co mogę mieć i co procentuje na przyszłość. Warto rozmawiać, także ze sobą. Warto też się przed kimś otworzyć. Ja świadomie wybrałam właśnie Ciebie na mojego przyjaciela, bo intuicyjnie czułam, że będziesz mi kimś bliskim. I teraz jesteś Wszystkim. Mój świat to zaledwie kilka osób, dla których jestem całym światem. Tyle wystarczy. Taka mała życia garść, nic więcej... 

Tymczasem wiatr już ucichł, dając nadzieję na dobry dzień. Skoro już wspomniałam o tych drobiazgach, które w znaczącym stopniu wpływają na moje odczuwanie szczęścia, to dodam, że kupiłam sobie ostatnio nową bieliznę, i to był dobry wybór. Ważne jest też bowiem to, co nosimy pod ubraniem. Najważniejsze, aby było nam wygodnie, co wpłynie na odczuwanie komfortu w życiu. A włosy spinam teraz małą, liliową spinką - kwiatkiem. To mój nowy image wiosenny. Bo choć tej wiosny jeszcze nie widać, to pomału wszystko zaczyna nam się układać. Nie bez znaczenia jest fakt, że na mojej nowej koszulce widnieje serduszko i napis: ,,All you need is love and peace". 

A czasem jeszcze założę tę czapkę, bo coś czuję, że jeszcze mi się przyda odrobina ciepła. I te wiosenne adidasy nie po to mam, aby teraz spędzać czas jedynie w domu. Chcę na nowo odkrywać ulubione miejsca i patrzeć, jak z upływem czasu się one zmieniają. I jak zmieniają mnie. Bym głęboko w sercu wciąż jeszcze pozostała tą samą, cichą Magdą, która czasem potrzebuje, by wybrzmiały jej słowa. 

poniedziałek, 17 marca 2025

Moc słabości

Jakiś czas temu opowiadałam Ci o książce ,,Ciche cuda". ,,Moc słabości" to drugi tom, który zalicza się do trylogii z zachwytu nad życiem, Anny H. Niemczynow.

A zaczęło się od tego, że całkiem przypadkiem zauważyłam ją na półce w bibliotece. Po prostu niewinnie tam na mnie czekała, abym mogła się zanurzyć w cudownej prozie życia. To książka, która w dosłownym tego słowa znaczeniu - się mną zaopiekowała. Pokazała, jak ze słabości uczynić swoją siłę. 

Autorka pisze wprost o swoim życiu. O tych codziennych drobiazgach, które nas budują każdego dnia, nawet jeśli jeszcze nie zdajemy sobie z tego sprawy. Słabości się pomału szlifują w naszą siłę, aby uczynić nas lepszymi ludźmi, których nie da się pokonać. 

Dodam, że znalazłam tu wiele odniesień do własnego życia. Ja też próbuję być silna i nieraz tonę w domysłach, co by było, gdyby. Gdybym nie miała takiej cudownej Mamy, która po cichu mnie wspiera. Tak wspaniałej Siostry, z którą mogę zawsze porozmawiać. I Ciebie mój Przyjacielu słowa. 

No właśnie - nie byłabym w pełni sobą. Ja miałam to szczęście, wzrastać w pokoju. Niektórzy go nie mają. Ale budujące jest to, że wreszcie pojawił się Ktoś, kto jednym słowem, czasem gestem - dmuchnął mocniej w moje skrzydła. Bym mogła wyrażać siebie. Bym mogła pisać. To dla mnie bardzo ważny aspekt życia. Przestrzeń, w której się odnajduję. 

Dziękuję więc Tobie, który to czytasz. Nie chciałabym Cię zasmucać. Nie chciałabym także zasmucać siebie. Ale czasem są takie dni, kiedy zwyczajnie potrzebuję rozmowy, a czasem milczenia. Więc pomilczmy proszę najciszej jak tylko można, aby usłyszeć głos swego serca...


💖

Moje serce nigdy się nie myli
gdy woła Ciebie
w tej radosnej chwili...

Tak bardzo ukochałam sobie ciszę
która koi serce i nerwy kołysze...

A czasem potrzebuję jeszcze rozmowy
aby wszystkie ciemne myśli
wnet wypuścić z głowy...

Kiedy wiem że mnie kochasz
wszystko jest łatwiejsze
a ja mogę puszczać w świat
ukochane wiersze... 

sobota, 15 marca 2025

Oswajanie i kochanie

 ,,Oswajanie się z drugim człowiekiem to proces subtelny i stopniowy. Początkowo jest tylko rozmową, wspólnym śmiechem, przypadkowym dotykiem. Ale każde kolejne spotkanie, każde słowo - to wypowiedziane i to zachowane dla siebie - przesuwa granicę, pozwala coraz bardziej zbliżyć się do siebie. Z początku wszystko wydaje się dość powierzchowne, opiera się na neutralnych fundamentach, jakby obie dusze próbowały ocenić, czy mogą sobie ufać.

Z czasem zaczynają pojawiać się drobne pęknięcia, jak szczeliny w murze, przez które wpada światło. To ten moment, kiedy spojrzenie zdradza coś więcej niż zwykłe zainteresowanie, gdy śmiech staje się szczerszy, a rozmowa odważniejsza.

Zaufanie nie przychodzi nagle, ono potrzebuje czasu, cierpliwości i uważności. Dochodzi do pierwszego podzielenia się sekretnym wspomnieniem, głośnego nazwania własnych lęków. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego procesu. Czasami patrzymy wstecz i dopiero wtedy dostrzegamy, jak bardzo się otworzyliśmy i jak daleko znaleźliśmy się od miejsca, w którym zaczynaliśmy".

- Natasza Socha: ,,Świąteczna mozaika". 

***

Jestem już w połowie książki i natrafiłam na ten - jak wiele mówiący - cytat. Zapisałam go, aby nie zapomnieć, bo to jakże mądre i prawdziwe słowa. Dlatego chciałam podzielić się nimi z Tobą.

W naszym przypadku było dokładnie tak samo, a dzisiaj jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Napisałam tak celowo, bo miłość nie pojawiła się od razu, znikąd. Teraz zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo Cię pokochałam... Jak jesteś mi bliski... Charakterem podobny i sposobem bycia. Delikatny, uważny. Tak niesłychanie ciepły. Jak ten promyk słońca, który trafia wprost do serca, tak spragnionego czułości. 

Jak bardzo otworzyłam się przed Tobą, że to aż mnie samą zaskakuje. Że chcę opowiadać Ci o wszystkim, co jest mi bliskie. Co mnie bawi, a co wzrusza. Co napełnia mnie niepokojem. Wówczas Ty wkraczasz, jednym spojrzeniem, jednym słowem odganiasz chmury niepewności. Aż otworzy się przed nami cały ocean miłości...

***

Cudowne są takie dni, w których można w całości oddać się swojej największej pasji. Niespiesznie pić poranną kawę, niespiesznie się ubierać i wszystko odczuwać bardziej. Kiedy robimy to, co kochamy najbardziej - to czas płynie zupełnie inaczej, wolniej... Życie ma wspaniały zapach i smak. Ukryty w tysiącach i jednej zwykłych spraw. 

,,To, co widzimy na niebie, to wcale nie są gwiazdy, tylko małe dziurki, przez które podglądają nas ci, których kochaliśmy, i błyszczą z daleka, żeby dać nam znać, że są szczęśliwi". 

środa, 5 marca 2025

Rozsłonecznienie

 Tak się ostatnio rozsłoneczniło, że i mnie przepełnia słońce. Słońce z moich marzeń. Nie wiem, jak to się stało, ale nie przestaję się uśmiechać. Czuję spokój, który wynika z wewnętrznej równowagi i znajduję radość w drobiazgach. Jak do tego doszłam? No cóż, to była długa i kręta droga, ale nauczyła mnie ona tego, że niemożliwe nie istnieje. Kiedy kocham, mogę wszystko. 

Wczoraj poszłam tam gdzie zawsze, nad stawy. Nagle nad moją głową pojawiły się 3 klucze żurawi, jeden większy i dwa mniejsze. Leciały na północ, robiąc przy tym wiele hałasu. Ale taki hałas to ja lubię, bo jest miły dla uszu. Później udałam się do pobliskiego zoo, a tam czekał na mnie ten czarny, zaprzyjaźniony kotek. Właściwie, to kotka. Zawołałam ją, a ona do mnie podbiegła, chodząc w kółko i ocierając się o moje nogi. Nie wiem, czy ów kotek ma swój domek, w każdym razie często tu przesiaduje - w pobliżu pomostu. Ma nacięte uszko. Obiecałam sobie, że następnym razem przyniosę mu jakiś smakołyk. 

Nie wspomniałam jeszcze o mojej niedawnej wizycie u lekarza. Otóż pani psychiatra, po krótkiej rozmowie ze mną orzekła, że następnym razem będziemy zmniejszać dawki leku. Bardzo mnie to ucieszyło, bo to oznacza, że ze mną jest nie najgorzej. Zresztą - jak już mówiłam - czuję się ze sobą całkiem dobrze. A to bardzo ważne. Oswoiłam swój smutek, zamieniając go w nadzieję. Nadzieję na lepsze dni. Na dobry sen, regenerację i odpoczynek. A nic nie ładuje baterii tak jak kontakt z naturą. Dlatego te wyprawy po radość. 

Chyba już dojrzałam do tego, aby stać się swoim najlepszym przyjacielem. Takim, co to nie krytykuje, lecz przytula. Który chwali, nie gani. Który otacza opieką wewnętrzne dziecko. Każdy ma je w sobie. I tylko od nas zależy, czy pozwolimy mu dojść do głosu. A jest to równoznaczne z tym, by pozwolić wybrzmieć swoim głęboko skrywanym emocjom i uczuciom. Moja miłość do Ciebie jest wielka. Moja radość nie zna granic. Czuję się nieskrępowana i wolna jak ptak, i tak bardzo potrzebuję kontaktu z drugim człowiekiem...

Byłam wczoraj także w galerii handlowej, aby właśnie spotkać się z ludźmi i pozwolić nacieszyć oczy tymi wszystkimi pięknymi rzeczami, wyobrażając sobie, jak bym w nich wyglądała. W sklepie Medicine moją uwagę przykuł liliowy, ażurowy sweterek. Nie pamiętam, czy Ci już o tym mówiłam, ale mam taką niewinną słabość do właśnie tego koloru. Poszłam jeszcze do Hebe, aby odkryć, że przecież mam już wszystko, czego potrzebuję... I puder mineralny, i tusz... Więc szybko udałam się do domu, do mojego bezpiecznego azylu. A ostatnio odwiedziłam Siostrę i razem poszłyśmy do pobliskiego sklepu Pepco, gdzie pomogła mi wybrać dżinsy, idealnie skrojone na moją sylwetkę. A później włączyłyśmy nasz ulubiony serial i obejrzałyśmy go w idealnej ciszy. Czytałam, że taka powtarzalność codziennych czynności daje nam poczucie bezpieczeństwa. Mój dzień ma idealny rytm. Oddycham spokojem i zmieniam go w słowa. To mój bezpieczny świat, do którego Cię zapraszam Zenku. Z szeroko otwartymi ramionami. A to zdjęcie w moim ulubionym miejscu przy oknie. Skąd jeszcze wczoraj widziałam magiczny zachód słońca, gdy niebo zalała feeria ciepłych barw. W kolorze moich gorących uczuć. 


PS To już 300 postów za nami. Dziękuję. 

sobota, 1 marca 2025

W objęciach wiosny

Tymczasem mamy już marzec. Wiosna pomału otrząsa się ze snu. A ja wysnuwam nową opowieść. Bo wiem, że jest ktoś, kto to przeczyta nie bez uśmiechu na miłej twarzy. I choćbym miała tylko jednego czytelnika, to warto pisać. Może z czasem ktoś tu dołączy? Tego nie wiem. Czasami czuję się tak, jakbym była właśnie na początku mojej ,,pisarskiej" drogi, a przecież tak nie jest... Piszę już od wielu lat i nigdy nie brakuje mi siły, ani motywacji by uciec się do tej formy przekazu. 

Wiosnę czuję już w powietrzu. Kiedy tak szłam dziś po mleko i chleb, to towarzyszył mi śpiew ptaków. Aż w moim sercu urosła radość. Teraz wychodzę nawet kilka razy dziennie, nawet jeśli nie mam wystarczającego powodu. Ale czy czerpanie siły od przyrody nie jest uzasadnieniem? Otóż tak, przyroda mnie zachwyca - to moja pasja. I nawet gdy nie ma jeszcze liści na drzewach, ani tych uroczych kwiatuszków na sukni Królowej Śniegu, to ja kocham ten widok, bo mam go stale w pamięci.

Tą Królową Śniegu zaczerpnęłam chyba z książki ,,Ania z zielonego wzgórza". Tak, chyba właśnie ona nazwała tak kwitnącą wiśnię. Ja też zwykłam nadawać imiona kwiatom i drzewom. To moja ukochana książka z dzieciństwa. A, jak wiadomo takie książki na długo z nami zostają. Przynajmniej w moim przypadku. Czy czuję się czasem tak jak tytułowa Ania? Tak, bardzo często.

Wiosna już przyszła, delikatnie jak miłość. A kiedy dzisiaj wzięła mnie w objęcia to pomyślałam, jak magiczna jest to chwila. I nawet jeśli nie jest wystarczająco ciepło i jestem ubrana w ciepły golf, i brakuje słoneczka to ja wiem, że ono jest tam, za chmurami. To tak jak z przyjaciółmi - są jak gwiazdy, czasem ich nie widzisz, ale wiesz, że oni gdzieś tam są. I tylko czekają na właściwą chwilę, aby znów pojawić się w Twoim życiu.