Ja, wielbicielka słowa pisanego, nakreślę dziś kilka zaledwie zdań skierowanych do Ciebie, mój Przyjacielu Ukochany.
Za jakiś odległy dla mnie czas przystąpię do nowego zadania w moim życiu i chcę się do niego dobrze przygotować, dlatego najpierw muszę zasięgnąć informacji.
Słońce wpada do mojej kuchni, gdy piszę do Ciebie te słowa. Próbuję obrócić wszystko w żart, jednak to do mnie nie podobne, krotochwila trwa więc krótko.
Bo abym mogła odczuwać radość, potrzebna jest jakaś iskra - bodziec, który doprowadzi mnie do celu. A celem jest Miłość. Miłość do siebie i do swojego otoczenia. Miłość do Ciebie Zenku.
Krajobraz za oknem się zmienia, żywe barwy zachodzącego słońca, ustępują miejsca nocy.
Wówczas takie dobre pomysły wykluwają się w głowie. Aby marzyć, aby pięknie żyć i mieć cudowne sny, uciekam w świat książek. Tu mam swoją samotnię. Wyciszenie.
A później przychodzi dzień i otulam się ulubioną piosenką, zapachem perfum i miękkością sweterka. Zarzucam na ramię torebkę i idę do Lidla po chleb. Po drodze chłonę wiosnę łapczywym oddechem. Znów odczuwam radość... Że jesteś tu ze mną Ukochany Przyjacielu.
Tam, gdzie złocą się marzenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz