środa, 29 maja 2024

Gdzieś za uśmiechem schowana

 


Nieraz pytacie mnie, dlaczego tak często się uśmiecham, a odpowiedź jest prosta: ja po prostu taka jestem. Zaklinam rzeczywistość, bo chcę, aby była ona bardziej barwna, wielowymiarowa. 

W książce ,,Oskar i pani Róża" czytamy: ,,Są dwa rodzaje bólu. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe. Cierpienie fizyczne się znosi, a cierpienie duchowe wybiera". Świat książek zawsze mnie bardzo ciekawił, do tego stopnia, że postanowiłam wysnuć własną Historię. Niczym Historynka zaprosiłam Cię do siebie, aby zawładnąć Twoim sercem.

,,Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna". - Tak gdzieś, kiedyś przeczytałam i jest w tym trochę prawdy. 

***
Może tak po prostu jest, że kiedy człowiek jest smutny, to pragnie to ukryć przed światem, aby go jeszcze bardziej nie zasmucać i pudruje to uśmiechem. Tak jest w moim przypadku. Bo ja w głębi duszy jestem taką skomplikowaną istotą, że nieraz sama siebie nie poznaję. I poszukuję swojej drogi, i nieraz płaczę w poduszkę, aby nikt nie zobaczył moich łez. 

Moja Miłość jest tak daleko, ale dzięki rozmowie te kilometry wcale tak nie ciążą. Pod przymkniętymi powiekami widzę Twój uśmiech i to, jak machasz mi na powitanie. Dziękuję Ci Zenku, mój przyjacielu słowa. Codziennie czytasz, to co piszę, jakbyśmy się znali naprawdę, nie sądzisz? 

Każdego dnia staram się być dobrą przyjaciółką, córką, siostrą, że nieraz zapominam za stertą obowiązków o sobie. Pisanie mi o tym przypomina, jak ważne są marzenia. Piszę z serca i tą drogą pragnę iść dalej przed siebie.

Bo na końcu tej drogi czekasz na mnie Ty. Mówimy do siebie z czułością językiem serca, który jest tęsknotą. A językiem umysłu jest racjonalne myślenie, które nieraz spycha na margines kobiece uczucia. Bo jestem taką kobietą, która nie boi się marzyć i każdego dnia opowiada głośno właśnie o uczuciach. Bo czyż one nie są najważniejsze? No sam przecież wiesz, że tak. Znam Cię Zenku na pamięć. 

***
Kiedy już odpoczniesz po podróży, to może tu zajrzysz i się uśmiechniesz na myśl, że jest ktoś, kto na Ciebie tu czekał, z szeroko otwartymi ramionami. Kto czeka na Ciebie każdego dnia w naszej bezpiecznej przystani, jaką jest serce... 
💛

I wreszcie spadł długo oczekiwany deszcz. Ciężkie krople uderzają o parapet mojego okna i giną w koronach drzew. Dziś - 30 maja - wspominam moją Babcię, której nie ma już z nami od końca 2019 roku. Tak bardzo mi jej brakuje, na każdym kroku. Ona jak nikt inny potrafiła słuchać o moich wątpliwościach i służyła dobrą radą. Mój anioł z nieba. Wierzę, że nade mną czuwa. Miłość nigdy nie umiera. Dziś obchodziłaby urodziny. Zaprosiłaby mnie do siebie. Kiedyś się spotkamy... 

***
Za uśmiechem chowam potrzebę prawdziwej miłości, rozmowy, czułości. I tylko jakaś zabłąkana łza, tańcząca na końcu moich rzęs świadczy o tym, jak bardzo za tym tęsknię... 

Przepraszam Cię za los, za łzy. Przepraszam Cię, tam ja gdzie Ty. Przeminie to co złe. Masz mnie. Kocham Cię. 

Pisałam tę notkę godzinę, a Tobie przeczytanie zajmie tych kilka minut, za które Ci dziękuję. 

A dzisiaj - ostatniego dnia maja - zmokłam w deszczu i to było takie pozytywne i oczyszczające uczucie. Jakby nagle odpłynęły wezbraną rzeką wszystkie smutki i troski, i otworzył się przede mną świat pełen szczęśliwości... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz