środa, 21 maja 2025

Ten dzień

 Bo czasem nie ratuje Cię bohater. Ratuje Cię przyjaciel, który siada obok Ciebie w samym środku chaosu i mówi:

 - Nie opuszczę Cię.

Ten dzień zaczął się radośnie. Był tort i były życzenia, a wcześniej udko kurczaka z rożna na obiad, gdzie czułam się wyjątkowym gościem. To była jedna z tych chwil, w której napawałam się zapachem kwiatów w wazonie, fioletowych tulipanów - jak zawsze z tej okazji. Ze mną Ci, których kocham, na odległość dłoni i na odległość myśli. Jak wiele będzie jeszcze takich dni? Tego nie wiem, bo tego nigdy nie można być pewnym. Miałam jednak tę myśl z tyłu głowy, myśl graniczącą z pewnością, że wiele. 44, to magiczna liczba. Co prawda czasem jeszcze do moich dni wkrada się chaos, jednak ja już nauczyłam się, jak go okiełznać. Przede wszystkim nie myśleć wiele, nie planować, nie wybiegać daleko w przyszłość, bo najważniejsze jest to, co TU i TERAZ. Kocham to życie i kocham Ciebie mój Zenku, który układasz mi świat na nowo. Jest tyle nowych dróg... które zaprowadzą nas do siebie. A kiedy napisałeś: ,,Kocham Cię jak stąd do słońca", to pomyślałam sobie, że może jestem w centrum Twojego Wszechświata? Jak Ty mojego ukochany.

Może nie chodzi o to, ile będzie lat w tym życiu, tylko ile będzie życia w tych latach.

Dziś nie wyobrażam sobie mojego życia bez Ciebie...

Bez naszego: miłego dnia i kocham, kocham, kocham. Tak bardzo, że to nieraz boli. Ale w taki pozytywny sposób, bo wówczas czuję, że żyję. Aż do utraty tchu. 

***

Wiatr odebrał nam słowa więc milczeliśmy

mocno umocowani w swojej samotności

Mijał dzień za dniem

a my byliśmy coraz bardziej oddaleni od siebie

Aż przyszedł taki czas

kiedy odezwało się serce

a my byliśmy jak urzeczeni

I tak słuchamy go do dziś

coraz bardziej bliscy

niezwykli jak purpurowy zmierzch

Wiatr ucichł

zwinięta w kłębek

otaczam się ramionami

patrzę wstecz

i na to co przed nami

Połączył nas 

nieskończenie piękny świt

w miłosnym uścisku

M.M

Dla Z.K

***

PS Znowu śniła mi się moja matura z biologii i miła pani profesor. We śnie - tak jak w rzeczywistości - udało mi się ją zdać. Wszak biologia to mój konik. O tym wie każdy, kto mnie zna.

Ten dzień pewnie jeszcze długo pozostanie w mojej pamięci, gdzie tak wiele się mieści. Jeśli były jakieś łzy, to tylko i wyłącznie łzy wzruszenia, że tyle jest osób w moim życiu do kochania. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz