Masz w sobie ten spokój
tak potrzebny Tobie i mnie
Kiedy do Ciebie piszę
otwierasz dla mnie ramiona -
- bezpieczną przystań
Jednak ja ruszam dalej
i pragnę zabrać Cię w tę podróż ze sobą
w głąb siebie - w głąb kochającego serca
Czy wybierzesz się tam ze mną?
***
Posłuchaj, jeszcze rano w powietrzu wisiało coś nieuchwytnego, nitki babiego lata, delikatny szum ulicy i wiatru wysoko w koronach drzew. Świat dopiero się budził, kiedy przemierzałam miasto na badanie krwi. Spędziłam w laboratorium 2 godziny, w atmosferze miłego oczekiwania. Podczas gdy bardzo profesjonalnie się mną zaopiekowano, nie czułam już strachu. To chyba prawda, że strach ma wielkie oczy. Czasem niepotrzebnie zadręczamy się bezpodstawnymi wątpliwościami, zamiast pozwolić na swobodny przebieg spraw. Krzywa cukrowa - to powtarzające się dla mnie badanie od kilku lat. Mam w tym więc jako - taką wprawę. Wypiłam butelkę wody, skończyłam książkę i ruszyłam do domu, pełna dobrych myśli. Jutro - przedostatniego dnia września - będzie dla mnie chwilą prawdy. Tak bardzo chciałabym być zdrowa!
Widmo cukrzycy zostało zażegnane. A ja z dumą i nadzieją patrzę w przyszłość.
Dzisiaj - w sobotę - obudził mnie szum deszczu za oknem. Nie namyślając się długo, chwyciłam za ciepłą bluzę i udałam się do pobliskiego sklepu. Kropelki uderzały delikatnie o przezroczystą parasolkę, a ja mogłam je obserwować idąc przed siebie. Nawet nie było mi zimno. Kupiłam niezbędne rzeczy i ruszyłam w kierunku domu, zbierając po drodze kasztany. Ozdobią parapet mojego pokoju. Takie dni też są potrzebne, aby się zresetować i zrobić pauzę. Chwila oddechu od upału była mi potrzebna.
Wróciłam myślami do wczorajszej wizyty u pani doktor, która widząc mnie rano w poczekalni, wykazała się empatią, uśmiechnęła się i zapewniła, że wszystko jest w porządku, mówiąc, abym się już dłużej nie denerwowała. Wyczuła widocznie mój niepokój, bo siedziałam na korytarzu i zaplatałam ręce, przebierając nogami. Całą sobą byłam znakiem zapytania. Ale na szczęście całe napięcie minęło, a ja odetchnęłam głęboko. Teraz mogłam być spokojna. Odnalazłam moją oazę spokoju. Za drzwiami gabinetu. W tym aspekcie, z tego punktu widzenia - wreszcie zobaczyłam światełko w tunelu. Nieprawidłowa glikemia to przecież nie koniec świata. A przy prawidłowej diecie można z tym normalnie żyć. Wykluczając słodycze. Wdech - wydech.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz