,,Taka kobieta jak ja, nie szuka. Wychowana na romantycznych powieściach, rozkochana w poezji, trochę naiwna i nieżyciowa... Pewnie wyobrażałam sobie, że miłość po prostu pewnego dnia przyjdzie, znajdzie mnie, a ja od razu będę wiedziała, że to ona".
No i stało się, choroba na kilka dni wyłączyła mnie z życia. Paradoksalnie dzisiaj opuszczając mieszkanie, poczułam powiew świeżego powietrza i poczułam się lepiej. Ale jeszcze jestem osłabiona i kaszlę. To minie. Wróciłam więc do pisania w ten pierwszy marcowy dzień.
Widziałam klucze żurawi, pierwsze listki na krzewach, które nieśmiało się rozwinęły i pierwszą stokrotkę. Moje niebo znowu ma kolor błękitu, a ja nie chcę uronić ani jednej kropli z kielicha szczęścia, które jest dopiero przede mną. Widzę Cię w oddali, jak się do mnie uśmiechasz, a ja odwzajemniam uśmiech.
Minął już miesiąc, odkąd rozmawialiśmy. Wiesz, bardzo mi Ciebie brakuje. Tęsknię za moją miłością. Za tym, co dopiero kiełkuje, co nienazwane. Nieopisana tęsknota puka do mych drzwi i zachęca, abym na powrót otworzyła szeroko wrota swego serca. Tak kiedyś będzie.
Bezlistne jeszcze drzewa wystawiają twarz do słońca. A ja, otoczona ludźmi, których tak kocham, czuję się nieraz samotna. Jestem wyrozumiała dla innych wierząc, że i oni mnie zrozumieją. Ale droga do zrozumienia jest nieraz kręta i wiele tam czeka niebezpieczeństw. Ja już nie chcę szukać. Chcę wierzyć, że zrozumiesz moją myśl i pewnego dnia ją złowisz z oceanu szczęścia, który nas otacza ze wszech stron. Wiele razy zastanawiałam się, jak wyglądałoby nasze spotkanie.
Czy będzie spontaniczne, czy raczej wyważone. Tyle już wiemy o sobie, jednocześnie nie wiedząc nic. A dzielące nas kilometry robią swoje. Droga do serca też nie jest prosta. Nieraz trzeba się natrudzić. Bo muru serca młotem nie przebijesz. Tylko delikatnością. Bo to delikatna materia, podatna na zranienie. Nasze dwa światy, tak odległe, nieraz zbliżają się do siebie. Wystarczy jedno słowo, jeden nieuważny gest, abyśmy znowu byli blisko. Pragnę tego, jak wiosny, jak powietrza. Tak bardzo miłość jest mi potrzebna do życia. Nie traćmy więc czasu. Jeszcze będzie tak pięknie - chcę w to wierzyć...
Nie obiecuję Ci wiele, bo tyle to prawie nic. Najwyżej wiosenną zieleń, najwyżej pogodne dni. Najwyżej uśmiech na twarzy i dłoń pomocną w potrzebie. Nie obiecuję Ci wiele, tylko po prostu siebie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz