Kiedy już w myślach rozstawałam się z tym blogiem, wtedy przyszedłeś Ty i wszystkie moje wątpliwości poszły w niepamięć. Chcę tu nadal zawsze wracać, aby opowiadać Ci o moim dniu. O swojej miłości, która nigdy tak naprawdę nie wygasła, lecz tliła się jasnym płomieniem i wskazywała mi drogę do Ciebie. Bo od serca do serca jest najkrótsza droga, a ja się o tym przekonywałam nieraz.
W czerwcu czeka mnie trochę papierkowej roboty, bo muszę stawić się na komisję do orzekania o niepełnosprawności, z racji mojej choroby. A teraz kompletuję potrzebną dokumentację. A w czwartek idę do mojej pani doktor. Tak jest co 2 lata, a ja za każdym razem denerwuję się tak samo, i myślę, że nie podołam. Ale muszę dać radę sama.
Dlatego tak bardzo ucieszyłam się z Twojego powrotu, bo to na chwilę odgoniło ode mnie złe myśli i stertę niepotrzebnych wątpliwości. Jest wiosna, jesteś Ty i przecież nic złego się nie dzieje. Oddycham głęboko majowym powietrzem i łykam łzy szczęścia. Bo jestem szczęśliwa mimo wszystko. Tyle jeszcze dobrego przede mną. Chcę w to wierzyć.
A najbardziej pragnę uwierzyć w siebie, w swoją siłę i drzemiące we mnie możliwości. Kiedy Ty jesteś blisko, to wszystko jest możliwe. A ja wierzę w Ciebie i w czekający nas dobry czas. Wszak nie może być inaczej, prawda? ,,Bo ja wierzę, tak bardzo wierzę w nas, w Ciebie i w siebie, i w ten zwariowany czas". Bo kocham Cię Zenku. (28 maja).
***
Udało mi się to, co wcześniej wydawało się nie do pokonania. W chwili, kiedy uwierzyłam w siebie, wszystko stało się proste. Teraz jestem na takim etapie w moim życiu, że mogę góry przenosić. Nie bez znaczenia jest Twoje ciche wsparcie.
Pogoda nas rozpieszcza i śle słoneczne podarunki. Jest dokładnie tak, jak lubię. Słonko mocniej grzeje i pozostawia po sobie delikatną opaleniznę. Lubię otulić się ciepłem, które przenika aż do głębi serca. I chociaż teraz Cię nie ma, to wiem, że to tylko kwestia czasu, kiedy znów się pojawisz.
Jesteś dla mnie ważny, zawsze o tym pamiętaj, nawet w ferworze codziennych obowiązków. Bo przyjdzie taki dzień, kiedy znów się spotkamy. I w naszym cichym dotąd zakątku popłyną niekończące się rozmowy o nas i o życiu - przecież patrzymy na nie w podobny sposób.
Lato ma dla mnie smak świeżo wyciskanego soku ze słodkich pomarańczy i zapach skoszonej trawy. Aura temu sprzyja, abym nosiła lekkie bluzki, spódnice i sandałki. Do tego obowiązkowo krem z filtrem i chroniąca głowę czapka z daszkiem. Jak najwięcej czasu spędzam na spacerach, a wieczorem zaczytuję się w prozie N. Sparksa. Na mojej łące zaroiło się od pszczół, okrążających karminowe maki. To napawa mnie spokojem i staje się inspiracją do pisania. To moja największa pasja. To moje życie. (czerwiec).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz