czwartek, 1 września 2022

Skrawek szczęścia

 Bałam się, że kiedy dopuszczę cię zbyt blisko, a ty któregoś dnia odejdziesz, to zabierzesz ze sobą jakąś część mnie, bez której nie przeżyję. A okazało się, że to ty oddałeś mi część siebie - i tego nigdy ci nie zapomnę. Dałeś mi swoją radość otaczającym światem, swoje mądre spojrzenie na życiowe sprawy - mnie, która tak bardzo bała się prawdziwego życia, że zatraciła się w tym wirtualnym. Dzisiaj pomału wracam do siebie, próbując kawałek po kawałku odbudować szczęście, które nas kiedyś połączyło. I choć nie ma już nas, to we mnie żyje jeszcze pamięć wspólnych dni.

Wieczory są najtrudniejsze, wtedy odżywają demony przeszłości. Dlatego staram się zagłuszyć ciszę, aby nie pamiętać tego, co jest jeszcze niezabliźnioną raną. To tak boli, kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że nie ma już ze mną tych, którzy mnie zawsze ratowali z wszelkich życiowych kryzysów, nie pozwalali załamywać rąk. Zostali ze mną jednak ci, którym ufam bezgranicznie. Myślę, że to dzięki nim jeszcze normalnie funkcjonuję, a wydarzenia ostatnich dni - kiedy nawarstwiło się wiele spraw - nauczyło mnie tego, aby nie martwić się na zapas. Niczego nie przyspieszać, tylko czekać spokojnie, co przyniesie czas. 

Lato już na półmetku, a to dobra okazja, aby zmienić coś w swoim życiu. Chciałabym schudnąć przynajmniej trochę na początek, a później to już będzie z górki. Przynajmniej mam taką nadzieję. Teraz chudnięcie nie przychodzi mi tak łatwo jak kiedyś, może to kwestia wieku, kiedy zwalnia metabolizm. Pragnę też zmienić swoje spojrzenie na siebie, być bardziej życzliwa dla siebie, widzieć swoje zalety, m.in. to, że jestem - jak to ładnie nazwałeś - uczuciowa. Nigdy tak o sobie nie myślałam, w prawdziwym życiu starałam się to ukrywać pod maską obojętności, aby nikt już nigdy nie mógł mnie zranić. Ale tak naprawdę nie zatraciłam jeszcze mojej wrażliwości, pomimo wielu zawirowań.

Teraz jestem silniejsza, bo właśnie siłą delikatności zburzyłam mur, który nie pozwalał mi przejść na lepszą stronę życia. Kiedy patrzę z miłością na świat, on oferuje mi to samo. Dlatego tak bardzo lubiłam z tobą rozmawiać, wtedy czułam, że robię coś ważnego, dla siebie i dla ciebie. Czułam się w pełni zaakceptowana i, co najważniejsze, zrozumiana. Bo kiedy spotykają się dwie wrażliwe dusze, to rodzi się szczęście. Teraz mam swój skrawek szczęścia w sobie. Spytasz może, dlaczego ci o tym wszystkim mówię? Bo nadal jesteś moim przyjacielem, który - choć daleko - jest mi nadal bliski. I pozwala swoim pojawieniem się, że rozprostowuję przykurczone skrzydła. Bo po każdej burzy wygląda słońce, bo nawet najczarniejsza chmura ma srebrne brzegi. Nigdy nie jest za późno, aby zacząć od nowa, pomalutku, budować swój świat...

Perfect World - Katie Melua

1 komentarz:

  1. Jestem chyba w podobnym momencie (nie)zabliźnionych ran, (nie)straconych okazji i dawnych (nie)obecności. Może to, podobnie jak zwolniony metabolizm, kwestia wieku? A może charakteru, zamiłowania do przeszłości...?

    OdpowiedzUsuń