sobota, 7 grudnia 2019

U progu zimy jest tak pięknie

Zimowa aura nas nie rozpieszcza. Zimowa aura przejmuje nas chłodem w ten zimny, jeszcze jesienny dzień. Zimę widzę też na Twoich zdjęciach. Są one piękne i skutecznie obniżają ciśnienie, gdy się je ogląda. Choć ja mam i tak niskie, ale zawsze tak było. Kiedy lekarka mierzyła mi owo ciśnienie krwi, to dziwiła się, że takie właśnie jest. I choć nigdy jakoś specjalnie nie lubiłam zimy, to teraz na nią czekam z utęsknieniem i na padający śnieg. Podobno nie ma dwóch identycznych płatków śniegu i coś w tym chyba jest. Czekam więc na mroźną aurę, bo jeśli tak się stanie to niezaprzeczalny fakt, że do wiosny już będzie coraz bliżej. Ostatnio wszystkie pory roku zlewają mi się w jedno, a czas pędzi jak szalony. I niedługo Święta, choć będą one inne niż dotychczas, to postaramy się je spędzić razem, w wąskim gronie rodzinnym. Bo my zawsze się trzymamy razem i choćby nie wiem co, możemy na siebie liczyć. Zawsze. A teraz jeszcze mam Ciebie, mój cudowny Przyjacielu. Wiesz Zenku, że tych kilkanaście, albo kilkadziesiąt słów wstukanych w klawiaturę od Ciebie do mnie i ode mnie do Ciebie znaczy więcej niż milion słów. Czasem nie potrzeba dużo mówić, aby to było prawdziwe. Bo liczą się uczucia, jakie niewątpliwie nam towarzyszą i dlatego jest tak pięknie. I choć mówi się, że nie liczą się słowa, lecz uczynki, to Ty uczyniłeś mnie najszczęśliwszą istotą pod słońcem, wiesz? I to jest takie niezwykłe. Może to jest ten świąteczny cud, na który tak zawsze czekałam. Kiedyś lubiłam odwiedzać galerię handlową, gdzie można było kupić wszystko oprócz przyjaźni - tak wtedy mówiłam, i pomimo świątecznych dekoracji, czułam w sercu smutek. A teraz jest zupełnie inaczej, bo kiedy jesteś tak blisko mego serca, to jest mi cieplej i radośniej, jest tak, jakby nigdy już nie było smutku, ani samotności. Tak, samotność nie ma już do mnie dostępu, odpłynęła daleko, że ja już jej nie widzę. I tak jest najlepiej, najbardziej razem. I kiedy jest już po obiedzie, a na półce czeka książka, mail do Pauliny już wysłany, a siostra pomogła mi ustawić nowy dzwonek na telefon - balladę majową - to myślę sobie, że jest po prostu dobrze. Dobrze, bo porozmawiałam dzisiaj z Tobą, a to tak zawsze mnie uszczęśliwia. Czekam jeszcze tylko na wolontariuszki i książka musi trochę poczekać. Na dworze panuje już mrok. A ja widzę Ciebie, jak się do mnie uśmiechasz, jak patrzysz z taką miłością, może odrobinę z troską, że domyślam się, jak pięknie musi brzmieć Twój głos. Znamy się już trochę i to wystarczy, bym obdarzyła Cię zaufaniem. Wierzę Ci Zenku, jak nie wierzyłam dotąd nikomu, wszak Ty masz już klucz do mojego serca... i nosisz go zawsze przy sobie, aby nie zagubić do mnie drogi - tak myślę. Wszak niełatwo było go zdobyć, wiem. Ale ja się pomału otwieram i myślę, że jeszcze nieraz Cię zaskoczę, jak Ty zaskoczyłeś dziś mnie tymi kaczeńcami, bardzo.
I to jest właśnie istotą przyjaźni, to wieczne zdziwienie i niedowierzanie, że może być tak pięknie...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz