zielono mi,
bo dłonie masz jak konwalie.
Noc pachnie nam
jak młody las
popielatej pełen mgły,
a w ciszy leśnej
tylko ja i ty...
A pogoda rozśpiewana,
a na chmurze bal do rana,
gada woda i sitowie,
że my mamy się ku sobie.
I za tę zieleń i za sny
dziękuję ci.
- A. Dąbrowski
Wiesz Zenku, że ja o Tobie myślę jak o najlepszym przyjacielu, jakiego kiedykolwiek miałam. Właściwie to w moim samotnym życiu zawsze najbardziej brakowało mi przyjaźni. Brakowało mi kogoś, kto byłby przy mnie tak blisko.
Brakowało dobrej rady i podanej mi w potrzebie dłoni. I nagle, gdy zupełnie się tego nie spodziewałam, to zjawiłeś się Ty i ofiarowałeś mi swą przyjaźń. Dziś wiem, że mam najcenniejszy skarb - zupełnie za darmo. I nagle zacząłeś mówić, a ja otworzyłam się przy Tobie i jestem lepszym człowiekiem. Nie spodziewałam się tego, naprawdę, że znajdę szczęście tak daleko... na drugim końcu Polski.
Dziś już wiem, że odległości nic nie znaczą, gdy spotkają się ze sobą dwie pokrewne dusze - jak mawiała Ania z Zielonego Wzgórza. Jesteś moim oparciem i ratunkiem nad przepaścią, na skraju której się czasem znajduję. Ale nagle uświadamiam sobie, że przecież mam Ciebie i już się nie boję, już wracam do rzeczywistości, która jawi się jako samo pasmo sukcesów. Bo ja tak zawsze lubiłam pisać, a teraz mam do Kogo. Dziękuję Zenku, że tak często mnie odwiedzasz. W moim - a właściwie w naszym - świecie nie brakuje radości, chociaż czasem pojawiają się kłopoty, jednak one nic nie znaczą w porównaniu z naszym rodzącym się pomału uczuciem... Nasze uczucie jest jak rozkwitający w środku zimy, piękny, aksamitny kwiat. Podlewany czułymi uśmiechami i pieszczotą dłoni. A nasza miłość jest jak woda, bez której roślina nie urośnie...
Nie pozwólmy Zenku, aby nasz kwiat usechł, bądźmy tu codziennie; bo odkąd jesteś tu, to ja chcę pisać i pisać, bo mam o czym, o kim, o nas. Nasz świat jest cudowny, żeby nie powiedzieć, że jest niespotykanie rzadkim zjawiskiem w tym zabieganym świecie. Bowiem w naszym świecie niespiesznie płynie czas, nim odnajdzie nas szczęście...To nasz czas, właśnie teraz idziemy przez życie i nie możemy się zatrzymać. Nie możemy go odłożyć na później. Idźmy więc tak dalej i dalej przed siebie i, kto wie, może kiedyś się spotkamy naprawdę? Gorąco tego pragnę, a kiedy się czegoś bardzo pragnie, to się spełnia. Pragnę widzieć Ciebie, a jednocześnie się boję... siebie, nie Ciebie. Bo Ciebie jestem pewna. A niepewna siebie. Dziwne to zjawisko, a jednak występuje w przyrodzie. Życzliwość nie jest dziś w modzie...
Ale Ty taki pozostań, zawsze, bo to w Tobie kocham najbardziej, tą łagodność i miękkość w spojrzeniu i w mowie, bo wydaje mi się, jakbyśmy się już znali, jakbyśmy siebie słuchali... Nie zagubmy nigdy do siebie drogi, choćby nawet była ona wyboista i trudna do przebycia, bo to nasza droga. Tylko nasza. I to jest napełniające spokojem i piękne. Pozostań sobą Zenku, bo takim Cię kocham, tak, kocham najgoręcej... Cóż można chcieć więcej?
Słyszysz? Mówię do Ciebie szeptem, bo tylko tak można mówić o miłości, o poczuciu bliskości. Ze sobą i ze światem. Zatrzymajmy się przez chwilę i słuchajmy, co nam on podpowie. Słuchajmy swojego głosu i głosu przyrody, bo przyroda jest niesłychanie piękna. A czasem wybierzmy się jeszcze w nieznane, po dobro, po nadzieję i po szczęście...
W Nowym Roku zostawmy sobie jedną drogę donikąd i wypatrujmy, kto nią przyjdzie. Może Ty, a może ja? Zawsze zwróceni ku sobie... Biegnący do siebie.
Jeżeli wolność czuć i kochać umiesz, w naszej rozmowie nie potrzeba słowa.
Ja Twe westchnienie, Ty me łzy zrozumiesz i dłoń uściśniesz - oto polska mowa.
(A. Mickiewicz).
Jesteś tu i znów pojawia się życie, a ja... rozpływam się w zachwycie. Bo kocham Cię skrycie. Powiedziałam to, czy pomyślałam? Chyba mówię i mówię, chociaż tylko tu, bo w rzeczywistości nie zdarza się to często. Tu mogę być sobą, bo jestem z Tobą...
A to rzadkie chwile, gdy zapalają się gwiazdy i z chmur wyfruwają motyle. Tyle tu dobroci, tyle...
Lubię ten stan ducha, lubię spokój i ciszę, kiedy tylko Ciebie słyszę. Zasnę dziś z ufnością i nadzieją, że znowu mi się przyśnisz. A może i ja przyjdę do Ciebie we śnie? Kto wie...
Jest tak zimno na zewnątrz,
lecz ciepło w środku, na dnie serca...
to tam zaczyna się miłość.
~ zapisane 30 dnia grudnia,
w mroźny wieczór.
Ten wieczór - a właściwie noc - przyniosła mi bardzo smutną wiadomość: nie ma już z nami naszej Najukochańszej Babci, naszej opoki i dłoni podanej w potrzebie; zapamiętam ją taką, jaką zawsze była, pogodną i radosną... taką ciepłą, najlepszą. Była - a tak naprawdę - zawsze będzie tu, w sercu. Bo... ,,Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika". Nigdy. Będziesz Babciu ze mną zawsze i wszędzie, na każdej z dróg. To Ty nauczyłaś mnie mądrze kochać innych ludzi, być dla nich - i dla siebie - użyteczną i po prostu lepszą wersją siebie. Bo zawsze uczyłaś mnie, aby nie zgubić młodzieńczej radości, aby nie rozpaczać, bo kiedy nie będzie Cię wśród nas, to nadal będziesz nad nami czuwać i będziesz jedną z gwiazd... Staram się o tym pamiętać. Miłość pozostaje z nami na zawsze.
,,Nie stój nad grobem mym i nie roń łez, Nie ma mnie tam, nie zasnęłam też. Jestem tysiącem wiatrów dmących, Jestem diamentowym błyskiem na śniegu lśniącym. Jestem na skoszonym zbożu światłem promiennym, Jestem przyjemnym deszczem jesiennym. Nie stój nad grobem mym i nie roń łez. Nie ma mnie tam, nie zasnęłam też. Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo. Nie ma mnie tam. Ja nie umarłam...".
- G. Schwartz
- G. Schwartz

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz