Właśnie zobaczyłam, że od dwóch dni nic nie napisałam, a to długo. Może więc opowiem, jak minął mi ten zabiegany dzień. Rano było szaro i mgliście, padał deszcz. Jednak później się cudownie przejaśniło i już zrozumiałam, że będzie pięknie. Nie mogło, no nie mogło być inaczej. Rano szybka kawa i już trzeba wyjść z domu, aby zdążyć na czas. Tam, dokąd zmierzałam. Przezornie zabrałam parasolkę. A co, jeśli zacznie padać? Ale nie padało. Droga była długa i zawiła. Cała godzina pieszo w jedną, a potem w drugą stronę. W poczekalni ogromne kolejki. Koszmar. Kolejna godzina. Przysłuchiwałam się dialogom pacjentów, aż przyszła pora na mnie. Była to miła rozmowa z panią doktor. W przyjaznym otoczeniu. Padły pytania o samopoczucie, aktywność, sen, czyli standard. Pani Wioletta sprawnie wklepała wywiad do komputera, no a później wypisała receptę i życzyła zdrowia. Jak zawsze. Zapisałam się na maj, początek maja. I taki to był dzień, a jego esencją był spacer przez park, do biblioteki położonej nieopodal tegoż parku. Tam się wyciszyłam i uspokoiłam, kiedy w moje ręce trafiły książki, a dokładnie 4 pozycje. W tym wiersze. Tak że na pewno któryś jeszcze się tu znajdzie. Póki co, jestem już w domu, w centrum wszystkiego. No i nie porozmawialiśmy sobie dzisiaj, czego bardzo żałuję. No, ale nic to, jeszcze będzie ku temu okazja. Wiele okazji, oby dobrze wykorzystanych. A jeśli chodzi o rozmowy z Tobą, to są one przesycone emocjami. Setkami emocji, od oczekiwania, po euforię. Po wczorajszym dniu jeszcze się uśmiecham. Tak, i to się pewnie nie zmieni. Dajesz mi szczęście Zenku. Dzień rozpoczęty z Tobą jest dobry. Dlatego warto rano wstać, o świcie.
Dlaczego
Codziennie cię kocham.
Dlaczego?
No bo tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz