niedziela, 18 kwietnia 2021

Czekając na maj

 Wielkimi krokami zbliża się telefoniczna wizyta u pani doktor Wioletty - tak, wiem, że mam jeszcze trochę czasu, 2 tygodnie, aby ogarnąć do końca kwietnia wizytę w przychodni z moimi wynikami badań. Może nie są aż tak niepokojące, bo tylko nieznacznie wzrósł poziom cholesterolu i cukru we krwi. Wiem także, że nie wolno mi tego zbagatelizować, ani zaniechać, bo już raz miałam podobną sytuację. W wyniku stresu cukier podskoczył, jednak wówczas - a było to chyba ze 2 lata temu, albo 3 - wszystko skończyło się szczęśliwie. Mam taką nadzieję, że i teraz to będzie fałszywy alarm, ale dopóki się nie upewnię, nie będę spokojna. Mam na to 2 tygodnie. Czekałam, aż pogoda się uspokoi, ale już jest lepiej, więc najwyższy czas zacząć działać. Aby w rezultacie przekazać pani Wioletcie w maju dobre informacje. Oby takie były. Niewykluczone, że badanie trzeba będzie powtórzyć.

Wiem, że mam tylko to do załatwienia - ale to wystarczy, jak na moją głowę. Z dumą patrzę na moją młodszą o 14 lat siostrę i zastanawiam się, jak ona to robi, że wszystko ogarnia, pracę z obowiązkami domowymi - mieszka nieopodal w 1 - pokojowym mieszkaniu - i do tego ma nową pracę w soboty i niedziele, a do tego swoje pasje, jakimi są bieganie i jazda na rowerze. Maja pokonuje znaczne odległości, a ja ją podziwiam. Za ten upór w dążeniu do celu. Pomaga też zwierzętom, razem wspomagamy podopiecznych fundacji  Centaurus. Jej największym osiągnięciem był bieg w półmaratonie i liczne zdobyte medale także w innych biegach. Do tego zdrowy tryb życia robią swoje. Maja nie boi się nowych wyzwań; skakała na bungee i ze spadochronem. I ma złote serce.

Ja też bardzo się staram. Na razie są to tylko spacery, ale dobre i to na początek. Ruch na świeżym powietrzu w moim przypadku działa cuda. Jestem spokojniejsza i lepiej śpię. Dbam też o regularne posiłki i codziennie kładę się o stałej porze. A godzinę przed snem biorę leki, które niedawno zapisała mi pani doktor Wioletta - działają cuda. Budzę się wypoczęta i gotowa do działania. Tę dbałość o zdrowie już sobie wypracowałam metodą prób i błędów. I cóż, te leki będę już przyjmowała zawsze, ale najważniejsze, że pomagają mi się skoncentrować i polepszają znacznie samopoczucie.

Nie wiem, czy Ci o tym wspominałam, ale kiedyś bardzo lubiłam pisać i zostało mi to na zawsze, ale też malowałam. A w szpitalu spędziłam 3 miesiące, a było to w 2012 roku. Teraz jestem silniejsza, ale do swojej dawnej pasji chyba już nie wrócę. Ten blog jest dla mnie formą terapii. I bardzo pomaga mi też Twoje wsparcie. To, że tu jesteś ze mną jest bardzo dla mnie ważne i za to bardzo serdecznie Ci dziękuję. Nawet nie wiem kiedy się otworzyłam i wyjawiłam Ci wszystkie moje dotąd głęboko skrywane sekrety. 

Czekam z utęsknieniem na ten maj, na prawdziwą wiosnę i na młode pąki na drzewach, i na listeczki. Ja, urodzona w maju, mam ten maj we krwi. Cały rok czekam na tę jedną chwilę, gdy spotkam to, co ten maj ze sobą niesie - cieplejszy powiew przyjemnego wiatru, zapach kwiatów na owocowych drzewach i wieczorne śpiewanie słowika w gałęziach bzów. Wówczas odżywam i ja, tak skłonna do refleksji nad sobą i otaczającym światem. Pragnę schudnąć. Pragnę zdrowo myśleć. I mieć spokojną głowę. Trudne do spełnienia? Nie dla mnie. Z Tobą wiem, że mogę wszystko. Jeśli tylko chcę. 

No i mama mnie zawsze bardzo wspiera, nasze zakupy są zawsze stałym punktem dnia. Ona, taka zawsze silna jest dla mnie wzorem. Ze wszystkim musiała sobie radzić sama. I nigdy nie słyszałam od niej ani jednego słowa skargi. Zawsze miła i uśmiechnięta, w kwietniu skończy 62 lata, choć wygląda młodo. Może to dlatego, że zawsze myśli pozytywnie. I zawsze jest skora na wysłuchanie moich zwierzeń. I bardzo lubi czytać. 

Teraz wiesz już o mnie prawie wszystko i nadal mnie kochasz. Czuję to swoim sercem. Tak pełnym nadziei na wiosnę. Może to co dla innych wydaje się zwyczajne, dla mnie jest tak trudne do przejścia. Przede mną droga, która ściele się na nowo. I pragnę, abyś mi w niej towarzyszył Zenku. My zauważamy piękno przyrody i przez to jest ona nam tak bliska.

*

Dopisek w piątek: Jestem już po badaniu na krzywą cukrową, nie było aż tak źle. We wtorek wyniki, trzymaj za mnie kciuki, aby były pomyślne. 

*

,,Bo granica pomiędzy

Niewłaściwym i właściwym

Jest szerokości nici

Pajęczej sieci

Klawisze pianina są czarne i białe

Ale brzmią jak milion kolorów w Twoim umyśle"

- Katie Melua 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz