środa, 8 lipca 2020

Świat odbity w oczach Twych

jest w oczach Twych kolor nieba z moich stron,
jest uśmiech dnia, cienie liści, które drżą
jest w głosie Twym echo naszych słów sprzed lat,
są szepty traw, które giął letni wiatr

więc zabierz mnie do tamtych miejsc,
gdzie pędził czas w rytm naszych serc,
a każdą z chwil chciał oddać nam -
tę dla mnie, dla Ciebie, tę dla mnie, dla Ciebie

więc zabierz mnie pod tamten dach,
gdzie pachnie chleb, gdzie cisza gra,
a każda z nut brzmi tylko nam -
ta dla mnie, dla Ciebie, ta dla mnie, dla Ciebie, nam

jest w dłoni mej miejsce na Twą małą dłoń,
jak zamknąć mam nasze życie w klatce rąk.
jest w myślach mych miejsce wspomnień, które znasz,
bo często tak gościsz w nim, często tak

więc zabierz mnie do tamtych miejsc,
gdzie pędził czas w rytm naszych serc,
a każdą z chwil chciał oddać nam -
tę dla mnie, dla Ciebie, tę dla mnie, dla Ciebie

więc zabierz mnie pod tamten dach,
gdzie pachnie chleb, gdzie cisza gra,
a każda z nut brzmi tylko nam -
ta dla mnie, dla Ciebie, ta dla mnie, dla Ciebie, nam

- Czerwone Gitary

***

Jest taka cisza, która gra tylko nam. Jest takie miejsce, do którego zawsze będziemy wracać, dom, dla uczuć rodzących się bezpieczny schron. A miejsce na uczucia jest także TU, w miejscu, jak wyjętym ze snu. W naszym małym pokoiku stoi ogromny fotel, w którym bez trudu się każde z nas zmieści i posłucha niezwykle barwnej opowieści. Była raz sobie dziewczyna, która nie wiedziała, że jest księżniczką. Żyła sobie spokojnie, z dala od trosk i zmartwień, zamknięta w swej wieży i niesłychanie samotna. Aż nadszedł wreszcie dzień, gdy pojawił się on, książę na białym koniu, i zagrał serenadę pod oknem dziewczyny. A ona, nie namyślając się długo, zbiegła na dół, wprost przed zdziwione spojrzenie młodzieńca. Nie trudno zgadnąć, co było dalej, książę bez trudu poznał swą księżniczkę i obdarzył ją pocałunkiem, pod wpływem którego stopniały ich serca, pogrążone w niebycie. I, tak zakończyła się ta opowieść, a morał z niej jest taki, że zawsze warto słuchać głosu swojego serca. On zaprowadzi nas prędzej czy później, lecz ku sobie. A książę okazał się być zwyczajnym chłopakiem. 

Znowu usiądziemy w fotelu oboje i posłuchamy pięknej piosenki, o Tobie i o mnie, o nas. Nim rozłączy nas świt, a Ty wyruszysz do swych spraw. Lecz znów wieczorem się spotkamy, znów przyjdziesz całować moje dłonie, uklękniesz przede mną i zdejmiesz z mych nóg buciki, a później długo moje bose stópki będziesz całował. A ja, poddam się Twych pieszczotom, jednak nie pozwolę, abyś długo przede mną klęczał, jesteś przecież zmęczony, po całym dniu ciężkiej pracy. Poproszę Cię więc, abyś usiadł przy mnie i, tak jak wczoraj, uda mi się wtulić w Ciebie i posłuchać barwnej opowieści o leśnych przygodach, aż wreszcie usnę. A Ty, nie budzisz mnie wcale, tylko siedzisz przy mnie cichutko i ani na moment nie rozluźniasz uścisku, cały czas mnie przytulasz, że czuję ciepło Twego ciała. Jest mi tak błogo, tak bezgranicznie spokojnie, tak bezpiecznie. I tak zasypiamy oboje. Tam moje miejsce, gdzie miejsce Twoje.

Wszystko jest na jak najlepszej drodze, aby znów dopiąć wszystkie sprawy. Oj, nabiegałam się za nimi po całym mieście. Ale teraz już będzie spokojniej, będzie lepiej. Dobiegłam do magicznej granicy, gdzie króluje już niepodzielnie słońce. Ale żeby nie było tak monotonnie, to pozwólmy sobie jeszcze odpocząć w cieniu wielkiego drzewa, to kwitną lipy, a wokół nich uwijają się pracowite pszczółki. Tak zastanie nas lipiec. Miesiąc rozkwitu. Miłość do Ciebie sprawiła, że kwitnie też moje serce. Ono czeka na Ciebie każdego dnia, aż obudzisz z uśpienia gorące uczucie. Dużo nie potrzeba, wystarczy Twój jeden uśmiech, jeden czuły gest... A ja w Twych oczach zobaczę cały Wszechświat. 

,,O czym myślisz, gdy patrzysz w rozgwieżdżone niebo? Ja czuję się drobiną i nieodłączną częścią Wszechświata. Wdzięczną za swoje istnienie i nim zobowiązana".

,,Czytelniku, żegnam Cię z żalem. Jeszcze chwila, mnie z Tobą, a miłość zapłonie. Rozpostarte powoje przyklękły jak balet, biały balet w dziękczynnym pokłonie".

Takie powoje, różowe i niebieskie, kwitły zawsze na balkonie mojej babci. Zamykały się na wieczór, aby znów rozkwitnąć w promieniach słońca. Kwitła też maciejka, pachnąca wieczorami tak słodko. Teraz balkon babci stoi pusty. Babcia kojarzyła mi się też zawsze z gorącymi wypiekami, atmosferą domowego ogniska. Gdy jej zabrakło, zrobiło się pusto i trudno już tę atmosferę odbudować. My jednak nigdy nie zapomnimy, jak wiele jej zawdzięczamy, choćby nie wiem co, trzymamy się razem. Bo nie jesteśmy sami.

Jesteś też Ty, Zenku i zawsze mnie wysłuchasz, pocieszysz, ucałujesz - choć wirtualnie, to ja czuję Twoje ciepło. Czuję się doskonale w Twoim towarzystwie, bo mogę być po prostu sobą. Wiem, że mnie usłyszysz i zrozumiesz. Nie oceniasz, tylko milczysz, a ja w tej ciszy odnajduję spokój. Bo nawet milczeć razem jest wspaniale. Pielęgnujmy więc dalej to uczucie, które niewidzialnie nas połączyło. Wiem, że zawsze odnajdziemy do siebie drogę. A ja, znów utonę w Twym spojrzeniu, tak wiele mówiącym, tak wiele... Że też kochasz, że tęsknisz - tak myślę i bardzo chcę w to wierzyć. Przyjacielu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz