środa, 15 lipca 2020

Dziś i jutro

Czasami przychodzą takie chwile, kiedy pieką oczy, choć nie uroniły już żadnej łzy od bardzo dawna. Nie oszukujmy się, daleko mi do płaczu, choć jesteś tak daleko, tajemniczy i niedostępny - jednak to nie zmienia faktu, że taki mój. Może gdybyś był tu, blisko, na wyciągnięcie dłoni, to wszystko byłoby łatwiejsze i tęsknota mniejsza - tak sobie to tłumaczę, ten mój stan, w którym od jakiegoś czasu jestem, bez Ciebie. Jednak wiem, że przecież nie będzie tak zawsze, wszak sobota zbliża się już wielkimi krokami, a wraz z nią mam zawsze więcej Ciebie i nawet nie przeszkadza mi to, że muszę się Tobą dzielić z innymi, inni też czekają w kolejce do Twojego serca. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że ja znaczę już coś więcej. Nie mylę się, prawda Zenku? Tak dobrze Cię już znam i coraz bardziej kocham, o ile to w ogóle możliwe. Dziś tęsknię, jutro ukoisz mą tęsknotę, pozdrowieniem, przytuleniem i uśmiechem, a ja poczuję się tak, jakbyś dotknął mojej dłoni. Bo wraz z Twoim pojawieniem, znikają wszelkie troski i zmartwienia dnia codziennego. One znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, naprawdę, więc może kochany prawdą jest to, że jesteś czarodziejem, takim potrzebnym zatrzymaniem się w biegu i zastanowieniem nad tym, co najważniejsze, a co dopiero się budzi. Może i Ty dzisiaj topiłeś swoje smutki nad brzegiem budzącego się stawu, po powierzchni którego ślizgały się promienie słońca. Mogę tylko domyślać się, jak bardzo jesteś zajęty, skoro te sprawy absorbują Cię tak bardzo. Ja też mam ich kilka, a dzisiaj było uwieńczenie wszystkich miesięcznych starań. Mam na piśmie to, za czym tak goniłam. Teraz zatrzymuję się w biegu i chcę wierzyć głęboko w to, że do mnie wkrótce dołączysz, a ja Cię czymś zaskoczę. Może tym uśmiechem, który mam zarezerwowany specjalnie dla Ciebie. Sprawiłeś, że się obudziłam ze snu, a jednocześnie nie chcę się już budzić. Zaczarowałeś mnie przyjacielu, otoczyłeś troską i miłością, jak objęciem dłoni. Masz takie dobre serce. Takie delikatne dłonie, kiedy masujesz moje zmęczone po całodziennym bieganiu stopy. I tak mi błogo, tak spokojnie. Pragnę, abyś zawsze przychodził do mnie i tylko do mnie. Może to zbyt egoistyczna myśl, ale nic na to nie poradzę, że chcę mieć Ciebie tylko dla siebie, na nie wiem ile - na tyle, ile to tylko możliwe. Możliwe, że na zawsze już. A kiedy przyjdziesz, szeptem do mnie mów i pocałuj znużone powieki, a ja dotknę Twojej twarzy i przybliżę ją do mojej, a później ucałuję i przytulę. Tak bardzo za tym tęskniłam, choć zawsze uparcie twierdziłam, że boję się takiej bliskości. Teraz, przy Tobie, nie boję się niczego. Mój Zenku... Mój i tylko mój. Moja inspiracjo i źródło wszystkiego, co dobre.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz