Wspominam ułamki chwil,
uśmiech,
słodkie słowa
na dobrą noc.
Życie: suma wdechów
i wydechów.
Przypadków, zrządzeń losu,
wybuchy śmiechu,
morze łez...
czas ucieka.
I potem jakaś szkoda,
że nie ma tamtych westchnień,
tamtego uśmiechu
i słów niewypowiedzianych w porę...
Dziś przytulam...
Dziś kocham...
Dziś wspominam...
Dziś tak bardzo tęsknię...
***
BLISKOŚĆ rodzi się nawet wtedy, kiedy nie możemy się nawzajem dotknąć - pomyślałam. Bliskość rodzi się, kiedy dwoje ludzi ze sobą rozmawia. Kiedy chce wiedzieć, co słychać u tej drugiej osoby.
Tyle we mnie niezasklepionych ran, tyle palących serce przemyśleń. Dobrze, że mam takie miejsce, gdzie mogę dać upust swoim emocjom, dać nowe życie słowom niewypowiedzianym, odłamkom wspomnień. Litery płynął gładko spod moich palców, jakby wszystko było takie łatwe i przyjemne. To fakt, lubię pisać, a jeszcze bardziej wklepywać słowa na ekran laptopa. To taki kojący dźwięk, kiedy wszystko płynie nieprzerwanie. Mam nadzieję, że słychać w tym także moje serce, jak bije mocno i mocno kocha. Pierwszy raz.
Od Twojego zapewnienia, że mnie kochasz, mija x miesięcy, a ja ciągle słyszę te dwa magiczne słowa, które odcisnęły się w mojej duszy, tak spragnionej ciepła, delikatności. Teraz mówimy to sobie niemal codziennie, a ja mam taką palącą potrzebę, aby powiedzieć sobie coś więcej. Że pragnę być z Tobą tu na zawsze. Że to nie przeminie, nie zatrze się, nie wyblaknie. Mam taką nadzieję. Bo kiedy mówię ,,kocham" - to jest równoznaczne z tym, że tęsknię tak każdego dnia. Za żywszym biciem serca, za głębokim oddechem i za tym, aby pod powłoczką utkaną ze wspomnień, znalazły się marzenia.
O czym jeszcze marzę? Abyś przychodził tu do mnie codziennie. Abyś znów utoną w moich dźwiękach ciszy i samotności. Abyś odnalazł tu delikatność w wyrażaniu myśli najgłębszych. To wszystko dziś mam dla Ciebie. Najdroższy.
***
Słońce otuliło mnie dziś swoimi promieniami, kiedy wracałam z biblioteki z naręczem książek. I już nie mogę się doczekać tej chwili, kiedy utonę w fotelu i zagłębię w losy ich bohaterek. Bo każda z nich jest o wrażliwych wojowniczkach, takich jak ja, które nie boją się marzyć. Chyba o to w tym wszystkim chodzi, aby nie zapominać w codziennej pogoni o tym, co najważniejsze - o miłości, która czeka tuż, tuż za rogiem. Na krawędzi snów... Wystarczy się zatrzymać. Spojrzeć na siebie raz jeszcze. Głęboko w oczy. Tak znajome. Aż do samego dna serca. 💗
To wszystko jest takie moje. Nieraz poplątane. Zasupłane. Pomarszczone. Zauważyłam już pierwsze zmarszczki, te od śmiechu. Kilka nowych piegów, od słońca. I te kreseczki w kącikach oczu, kiedy myślę o czymś intensywnie. Wzrok już też tak nie ten, co dawniej. Przybyło i ubyło kilogramów. Jednak Ty kochasz mnie pomimo to. Dla Ciebie pragnę być najlepszą wersją siebie. Wszak to Ty powiedziałeś, że po czterdziestce zyskałam, i coś w tym jest. Jestem dojrzalsza, na pewne sprawy patrzę ze spokojem. Wszak tego spokoju zawsze szukałam. I odnalazłam go u Ciebie Zenku.
Idźmy więc razem tą drogą, którą Ktoś nam przygotował. Nieprzypadkowo. Bo wszystko, co nas spotyka ma swój głęboki sens.
Drzewa mają już złote czupryny, które czesze wiatr. A ja płynę na fali wspomnień. Składam myśli w jedną całość, abyś mógł je usłyszeć, mój kochany. Dotknąć i przytulić do serca.
Przez wiele dni, przez wiele lat - czas nas uczy pogody.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz