Z gołębio siwych chmur spadały pierwsze płatki śniegu, lekko i zwiewnie osiadały na burych chodnikowych płytkach, przytulały się do bezlistnych gałęzi drzew, pokrywały cieniutką warstewką balkonowe poręcze. Zapachniało magią.
Nie namyślając się długo wyszłam na zewnątrz, uniosłam głowę, spojrzałam na ciemniejące z minuty na minutę niebo i pozwoliłam śniegowym płatkom zawisnąć na rzęsach i dotknąć ust. I wtedy poczułam, że robi mi się tak jakoś lekko na sercu. Pierwszy śnieg i rozmowa z bliskimi wlały we mnie przedziwną otuchę. I przeświadczenie graniczące z pewnością, że wszystko to, co się właśnie dzieje, ma głęboki, ukryty sens. I że już niedługo wszystko stanie się jasne i czyste, jak w baśni...
Chciałabym Ci Zenku złożyć płynące z serca życzenia na ten wyjątkowy czas:
Aniołów, tych najbliższych, tych ludzkich
Miłości, bo nią zawsze można się podzielić
Nadziei, bo ona nigdy nie gaśnie
I Czasu, ale tylko tego, który będzie nam sprzyjał
Nie wzdychaj do swoich marzeń. Sięgnij po nie. Kto wie, kogo tym uszczęśliwisz i uratujesz.
Z życzeniami spełnienia
Anioł
Będę na Ciebie czekała dokładnie tyle, ile potrzeba, abyśmy się znów spotkali. Na granicy marzeń, na skraju nieba... A Ty usiądziesz przy mnie blisko, odejdą wszystkie troski, smutki. Z minuty na minutę będziemy sobie coraz bliżsi. Jeszcze tylko jeden krok, jeden nieuważny gest, muśnięcie dłoni...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz