Przychodzisz cichutko jak deszcz
w oddali płyną Twoje słowa
i znów uśmiecham się
toczy się nasza rozmowa
Tak blisko na firance rzęs
rozbłyśnie myśl złota
przytulisz i utulisz mnie
gdy przyjdzie nam ochota
Nasze dwa brzegi zjednoczą się
a potem zleją w jedność
tul mnie Zenku tul
zanim otuli nas ciemność
Na mojej kanapie
miejsca dla nas dwoje
pocałuj Zenku mnie
pozwól usłyszeć myśli Twoje
Kocham kocham kocham kocham
Kochaj kochaj kochaj kochaj
***
LUBIĘ ten przedświąteczny czas. Gdy miasto na Święta się stroi. Gdy na każdym kroku rozbłyskują lampki, oświetlając wszystko wokół. Wówczas czuję się zupełnie wyjątkowo. I ja chcę błyszczeć.
Tak samo wyjątkowo czuję się wtedy, gdy mnie budzisz rankiem radosną melodią i gdy mądrym, spokojnym głosem tulisz mnie do snu Zenku. Ty też jesteś dla mnie wyjątkowy, jedyny, wyśniony.
Ubrana w codzienność przychodzę dziś do Ciebie, wraz z wierszem i z uśmiechem na ustach. A wraz z nadejściem nocy całujesz mnie na dobranoc.
Chodź, zrobię Ci miejsce obok siebie. Usiądź i odpocznij. A później zatracimy się w pocałunku. Albo mnie przytulisz. Tak, tego pragnę...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz