poniedziałek, 17 czerwca 2024

A w lesie...

 Wyobraź sobie Zenku, że przeszłam dziś 10 kilometrów, czyli 2 godziny marszu. Pomimo to nie czuję zmęczenia. Najpierw poszłyśmy do Akcentu zoo, a tam na pomoście czekał na nas ten sam co zwykle czarny kotek. Nie mogłam się oprzeć i kiedy pogłaskałam go pod bródką, to wyciągnął do mnie łapki i zmrużył zielone oczka. Stamtąd było już blisko do Lasu Zwierzynieckiego. Powitał nas cudowny śpiew ptaków i chłód, tak upragniony. Najpierw podfrunął rudzik; pierwszy raz widziałam go z tak bliska. Później kilka kosów, zięba i kowalik. Ten las skrywa jeszcze dla mnie wiele nieodkrytych tajemnic. Pomimo, że wydeptałam w nim kilka ścieżek. Klapki zdały swój egzamin z wygody; w żadnych innych butach nie chodzi mi się tak wspaniale. Chociaż idąc przez las nasypało mi się trochę piasku, a po szyszkach, których tam jest mnóstwo, pozostało kilka niespodzianek. Las pachniał dla nas czymś nieuchwytnym, jakby wiatrem, czy żywicą. Sosnowymi szyszkami. Wychodząc rano z domu nie byłam przygotowana na tak długi spacer, więc nie wzięłam czapki z daszkiem. A po leśnych eskapadach, czekało na nas słońce. Dalszą drogę przeszłyśmy skręcając w ścieżkę prowadzącą nad mostek. A tam, nad rzeczką rosły grążele żółte, w otoczeniu niebieskich ważek. Nigdy nie widziałam ich aż tak wiele. I teraz mogę śmiało powiedzieć, że spacer z Mamą jest dla mnie zawsze niezwykłą przygodą. Nigdy nie wiem, co się wydarzy. Na takim spacerze miło się rozmawia, a czasem milczy, aby wsłuchać się w głos przyrody. To ona jest tutaj na pierwszym miejscu. Sama nie zapuściłabym się tak daleko. Ty masz ten widok na co dzień. Wiesz Zenku, że ja kocham las. Za tę ciszę i spokój, który ma dla mnie. Za cudowne przebłyski światła. I wreszcie, za zieleń. Nic mnie tak nie cieszy, co można porównać do chwili, gdy przychodzi do mnie wiadomość od Ciebie. To jak chwila z książką, tylko że nasza historia ma zawsze dobre zakończenie, choć ja nie chcę żegnać się tak szybko. Pragnę Twojej bliskości. Ty wiesz, jak bardzo. Daję temu wyraz w naszej rozmowie. Tak dobrze mi się z Tobą gawędzi, że pragnę przedłużyć ten moment, który mamy dla siebie o poranku. No i musiałam umyć klapeczki, a potem włosy. Lubię to uczucie świeżości po prysznicu, z kwiatowym żelem. Teraz zagłębię się w nową opowieść, która tak wiele obiecuje. ,,Ciche cuda" Anny Niemczynow już na mnie czekają. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz