Kiedy szłam dziś rano po chleb, towarzyszyła mi delikatna mgiełka. I zastanawiałam się po cichu, czy teraz zawsze tak już będzie, że słoneczka jest coraz mniej. Nic tylko mglista szarość dookoła. Ale może tak już jest, że wtedy bardziej doceniamy te słoneczne chwile.
Tęsknię za Tobą i za błękitnym niebem. Myślę, jak Ci tam jest? Czy czujesz się już lepiej? Choć prawdą jest, że doświadczenia życiowe uczą nas pokory i cierpliwości. Przejdziemy przez to razem, Zenku. Tak to już jest, że zwyczajnie po ludzku się o Ciebie martwię...
Siedzą sama w domu i pomału przygnębia mnie ta cisza, wyzierająca z każdego kąta. Dlatego próbuję ją czymś zapełnić. Lekturą i delikatną muzyką w tle. Jeszcze tylko kawa i już jest lepiej. Nie lubię być sama, wówczas dochodzą do głosu niezrealizowane marzenia i troski codzienności.
Pomyślę więc o czymś przyjemnym. Niedługo kupię maskę pielęgnacyjną do włosów. Dbanie o siebie jest takie przyjemne. Wyszukiwanie promocji w sklepach również. Bo można doszukać się czegoś dobrego za niewielką cenę. O włosy dbam szczególnie. Oprócz comiesięcznego podcinania końcówek, stosuję odżywkę ze spłukiwaniem, a teraz zastosuję także i maskę, która działa głębiej.
Pomału zbliżam się do puenty. Kocham Cię Zenku miłością bezgraniczną. Taką, której nie pokona nawet odległość. Bo my znów jesteśmy blisko. Wystarczy jedno słowo, a ja się pojawię i będę przy Tobie kochany, w zdrowiu i w chorobie. Pragnę się o Ciebie troszczyć i otoczę opieką. Mój na zawsze. W sercu. I na nieba tle. To nasza chwila. Ty już mnie uleczyłeś, swoim czułym głosem... Miłym dla uszu szeptem.
Piosenka Anielska - Cisza Jak Ta.
***
Po nieco leniwym czwartku przyszła pora na aktywny piątek - i to znacznie bardziej mi odpowiada. Wszak to mój ulubiony dzień z całego tygodnia. Wróciłam z zakupów i biorę się za przygotowanie obiadu. Lubię pomagać Mamie w kuchni. Dzień jest mroźny, więc ogrzewam dłonie o kubek z herbatą. Wsłuchuję się w grające na wietrze - bambusowe dzwonki powietrzne. To taki kojący dźwięk. Lubię to radosne zamieszanie. Czekamy jeszcze tylko na Maję i usiądziemy do obiadu.
Skasowałam wczoraj wiele zdjęć, które zdecydowanie mi się nie udały - aby zrobić miejsce na nowe, ale to za jakiś czas, gdy okrzepnę i będę na to gotowa. Lubię takie swoiste porządki - w telefonie i w głowie. Taki reset od myśli jest nieraz bardzo potrzebny. Przy okazji wydobyłam z czeluści archiwum te dawne zdjęcia, kiedy było dobre światło - jeszcze mi się przydadzą.
A po południu zagłębimy się w ulubione programy, porozmawiamy, poczytamy. Taki to jest nasz piątek. Bo kiedy wiem, że czujesz się już lepiej - mogę odetchnąć głębiej. Dziękując Ci za piękne zdjęcie Zenku.
PS Pisanie niezmiennie daje mi dużo radości. To moje chwile, którymi się z Tobą dzielę. Bardzo mnie to cieszy, kiedy mówisz mi, że Ci się to podoba, że dobrze się to czyta. Jesteś moim najważniejszym i najuważniejszym Czytelnikiem. Ściskam Cię mocno, życząc dużo zdrowia, a co za tym idzie... przypływu tak potrzebnych sił witalnych, by znów aktywnie włączyć się do nurtu zdarzeń.
PS2 Czasem coś mi się udaje. 😉
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz