Nie sądziłam, że mój świat
może zmienić się aż tak.
Dzisiaj wiem - to był znak.
***
Wszystkie znaki na niebie i na ziemi mówią mi, że nadszedł dobry dla mnie czas.
Kiedy dzisiaj, tzn. we wtorek pisaliśmy do siebie, nawet nie przypuszczałam że nasza rozmowa tak się potoczy i pobiegnie nieznanym mi torem. Ileż to razy wyobrażałam sobie tę chwilę - dzień naszego spotkania - to już chyba sama nie zliczę. Gubiłam się w gąszczu pytań i odpowiedzi na nie.
Nie przesadzaj - mówiłam sobie - wszystko będzie dokładnie tak, jak trzeba. Niczego nie przyspieszaj, jeśli coś jest Ci pisane, to prędzej czy później się spełni...
Imaginowałam wówczas sobie, że pewnego - nieznanego - dnia spotkamy się w lesie. Na neutralnym gruncie, który jest mi bliski. Gdzie nie ma dużo ludzi... Tak, las będzie idealnym miejscem. Przekonywałam sama siebie.
Dopadły mnie jednak wątpliwości, czy Tobie się spodobam. Tak, moja skromna natura dała o sobie znać w tej jakże ważkiej chwili. Bo miałam wrażenie, że dzieje się coś ważnego. Co odciśnie trwały ślad w moim sercu.
***
Zapomniałam o wszystkim, bo liczysz się tylko Ty. I o tym, że w maju muszę złożyć papiery na komisję do orzekania o niepełnosprawności. Pobrałam już druki i czekam na wizytę u lekarza. Pani doktor musi mi wypełnić jeden z nich, a drugi uzupełniam ja. Ale dosyć już o mnie...
Pomówmy Zenku o Tobie. Wybierasz się w takie piękne miejsca, gdzie przyroda tętni życiem. Gdzie żyć się chce. Cała moja dusza wyrywa się do Ciebie. Chciałabym widzieć to co Ty i czuć to co Ty. Taka już moja natura, że bardzo przywiązałam się do tej myśli, że jesteś mi bliski - jak rodzina, z którą jestem związana.
Całe moje życie kręci się wokół tego. A ja w tym wszystkim jestem taka zagubiona i niepoukładana. Czasem chaotyczna, pełna niepewności. A niekiedy bardzo niecierpliwa. Za dużo chcę i zdecydowanie za wiele myślę. Dlatego piszę. To mnie uspokaja. I układa mój świat. Dziś daję Ci do niego klucz, Zenku, klucz którym jest Miłość. Wiem, że ona mnie uleczy i pozwoli nam lepiej się poznać.
***
Lubię truskawki i poziomki
i niezapominajki
zapach lasu
i kolor nieba
i jeszcze zieleń liści
galopujące myśli
i mam tę pewność
że wszystko na tym ziemskim globie
pozwoli nam się spotkać
a wówczas Ci opowiem
jak bardzo Cię kocham
jak czekałam
jak ufałam
jak tęskniłam...
wierzysz Zenku w przeznaczenie?
bo ja chyba już nigdy się nie zmienię...
***
Dzisiaj myślę, że kiedyś mogę Cię zabrać do cudownych ogrodów Pałacu Branickich, bo czuję, że to idealne dla nas miejsce na pierwsze spotkanie. Moglibyśmy przemierzać żwirowane alejki, trzymając się za ręce, w otoczeniu starych drzew. Rozmawiając lub milcząc, bo miłość nie zna słów. Uśmiechając się do siebie. A później przysiedlibyśmy na ławce i spoglądali na kaczki kąpiące się w stawie... Czyż to nie obiecująca perspektywa? Przynajmniej z mojego punktu i mam nadzieję, że i Twojego.
A nawet jeśli się nie spotkamy - bo wszystko na to wskazuje - to i tak pozostaniemy przyjaciółmi, którzy, choć z daleka, to życzą sobie jak najlepiej. Bo tak będzie, prawda Zenku? Nie zapomnisz do mnie napisać, czekając na moją odpowiedź i ten nasz radosny dialog będzie trwał i trwał, i trwał. Bez końca. Bo mogę nakarmić Cię moimi słowami - mam tylko to, nic więcej...
Teraz wiem, że kocha się spokojem, a nie dramatem. Obecnością, a nie obietnicą.
A ja muszę bardzo dbać o ten spokój. Pani doktor stanowczo odradzała mi wszelkich silnych emocji i wzruszeń. Staram się więc stosować do jej zaleceń, bo jest dla mnie niezrównanym autorytetem. To jak teraz wygląda moja codzienność, jest także jej zasługą. To ona prowadzi moje leczenie i ona wie najlepiej, co dla mnie dobre. Dlatego najpierw przyglądam się wszystkiemu z daleka, nie tracąc głowy. Chodzę na spacery, wśród natury się wyciszam. Robię sobie zdjęcia z kwitnącymi gałązkami, nawet jeśli nikt poza mną ich nie zobaczy. Brakuje mi siebie w tym wszystkim. Ale staram się, bardzo się staram siebie zrozumieć. Piję melisę, dużo melisy, i wcześnie chodzę spać. Słucham delikatnej muzyki, która jest ukojeniem dla mojej duszy. Jestem w tym wszystkim sama i chyba tak już pozostanie. Ale nie martwię się tym. Staram się być dla siebie najlepszym przyjacielem.
A ostatnio kupiłam sobie spódnicę w zielonym kolorze, delikatnie rozkloszowaną, w promocji za jedyne 15 zł. Wiąże się z tym pewna historia, o której długo by opowiadać. Staram się czasami zrobić sobie jakąś małą przyjemność, która odciągnie mnie od myśli. Dlatego dzisiaj uśmiechnę się do swojego odbicia w lustrze i powiem ,,kocham i jestem wdzięczna". Tak po prostu docenię siebie.
Nie zawsze jesteśmy tacy, jakimi w lustrze się widzimy.
***
,,Bóg codziennie daje nam 86 400 sekund. Mamy więc wystarczająco dużo czasu na to, by powiedzieć ,,dziękuję". Za co dziś podziękujesz?
Ja podziękuję:
* za to, że Ciebie mam. Kimże bym była, gdyby Ciebie nie było? Myślę o Tobie codziennie. Nawet jeśli nigdy się nie spotkaliśmy, noszę w sercu pragnienie, by podzielić się z Tobą swoją wrażliwością. Dziękuję Ci za to, że jesteś. Jesteś c u d e m! Ż y c i e C i ę k o c h a".
- Anna H. Niemczynow
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz