Audrey Hepburn m.in. powiedziała, że: Elegancja to jedyne piękno, które nigdy nie przemija.
Odkąd kiedyś, dawno temu obejrzałam Rzymskie wakacje, to postanowiłam jak najwięcej dowiedzieć się o jego bohaterce. To był piękny film, a uroda Audrey przyćmiła wszystko inne. Oprócz urody miała też talent i dobre serce, dlatego bardzo mi zaimponowała.
Styl Audrey Hepburn to niewymuszona elegancja. Nosiła koszule, które zawiązywała lekceważąc guziki; do tego spodnie cygaretki i buty na płaskim obcasie, albo długie, rozkloszowane sukienki. Do tego gładko zaczesane włosy i delikatny makijaż. Wyglądała jak z pudełeczka.
Nie ukrywam, że to mój niedościgniony autorytet. Bo kto nie chciałby wyglądać, jak ona?
***
Nowy rok przyniósł na starcie dużo zmian. Czuję, że wszystko zaczyna nam się układać. Na lepsze.
Kiedy dzisiaj wyszłam z domu, owiał mnie lodowaty wiatr. Założyłam więc na czapkę dodatkowo jeszcze kaptur. Bo jak wiadomo, całe ciepło ucieka przez głowę.
Na chodnikach lśniły zamarznięte kałuże, tworząc ślizgawki - pamiątki po nocnym ataku mrozu. Czekam jeszcze na śnieg, który ma spaść lada dzień.
Kiedy byłam w Lidlu to moją uwagę przykuły piękne, ocieplane buty - moje marzenie, właśnie takich szukałam! Za 52 zł. Może staną się moją własnością. Bo te które mam, już się podarły. Cały czas o nich myślę. Ze starymi butami rozstanę się bez żalu, chociaż tyle w nich przeszłam. Przez tych kilka lat.
Jak ten czas szybko leci, nie oglądając się za siebie. A my czekamy, planujemy, wybiegamy w przyszłość. Zamiast cieszyć się obecną chwilą. Czas się zatrzymać. Pomyśleć. Pomarzyć. Podumać.
Zaszyć się z książką pod kocem. Puścić delikatną muzykę:
Odpocząć.
***
Dziś jest ten dzień!
Jaki dzień?
Ten, gdy znów możesz spróbować.
Co?
Być szczęśliwą.
***
Do listy rzeczy, które trzeba kupić jeszcze w styczniu, jest nowy tusz do rzęs. Nie mam zbyt wielu wymagań, najważniejsze żeby ładnie podkreślił urodę, wydłużył i pogrubił włoski. Już się za nim rozglądam, za jakością za niewielką cenę.
Odświeżyłam też garderobę. Teraz moje ubrania uprane, pięknie pachną i są gotowe do noszenia. Przede wszystkim sweterki - moja miłość - których mam kilka. Wybieram je z wieszaka w zależności od humoru i pogody. Raz liliowy, gdy jestem w romantycznym nastroju, albo błękitny, kiedy marzę, czy szary z golfem, gdy jest naprawdę zimno, czy też zielony, kiedy zostaję w domu.
***
Śnieg skrzył się w promieniach słońca i przyjemnie chrzęścił pod butami, kiedy wybrałam się na spacer. Wolne dni wkrótce się skończą i wówczas udam się do sklepu po moje wymarzone buty. Oby tylko na mnie czekały. Dziękuję Maju! Mój radosny promyku. Moja podporo i przyjaciółko. Ty zawsze do końca mnie wysłuchasz i znajdziesz na wszystko właściwą odpowiedź. Chociaż już nie mieszkasz z nami, to jesteś częstym gościem i jednocześnie domownikiem. Czasem my bywamy u Ciebie. Czasem rozmawiamy, a czasem milczymy; czasem spacerujemy, a czasem leżymy. Lubię nasze wyprawy po sklepach i do parku, a także do biblioteki. Tyle mamy wspólnych miejsc, a z każdym z nich wiąże się jakaś historia.
Dziękuję też Tobie Zenku, że często tu bywasz, i czytasz do samego końca. Mam wrażenie, że zawsze pojawiasz się wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebuję. I mam nadzieję, że nie znudziła się moja opowieść; dziś jest jeden z tych dni, kiedy słowa płyną gładko spod moich palców. I nie wiem, czy sprawiła to miłość? Bo znowu się uśmiecham. 😊
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz