Korzystając z okazji, że blogger ma jeszcze starą, dobrą i przejrzystą wersję, piszę choć kilka słów. Otóż było dziś gorąco, duszno, wszystko zwiastowało burzę, jednak wybrałam się do biblioteki, przez park. A wczoraj, moja siostra leciała szybowcem. Mogę tylko próbować wyobrazić sobie, jakie to uczucie, które uzależnia, jak pisanie. Miło czasem oderwać się od ziemi i poszybować wśród różowych obłoków. Każdy ma na to inny sposób.
Pisanie uzależnia i moje gorące uczucia do Ciebie także. Kiedy piszesz do mnie, to czuję się szczęśliwa. Wystarczy choćby kilka słów, a znaczą tak wiele. Właśnie dlatego zawsze tak czekam na sobotę. Wiesz, dlaczego.
Maja ma 2 tygodnie urlopu, a to dla mnie znaczy wielkie święto. Codziennie celebrujemy wspólne posiłki i razem spacerujemy. Ja jednak nigdy jej nie dorównam. Ona w wynajdywaniu wyzwań jest prawdziwą mistrzynią. Najpierw był skok na bungee, później ze spadochronem, a teraz lot szybowcem.
Pogoda dopisuje, codziennie słońce otacza nas swymi ciepłymi promykami. A dzisiaj było naprawdę gorąco, ale mamy przecież pełnię lata i tym należy się cieszyć. Przyjdą chłodne jesienne dni, a my zatęsknimy za gorącem, na które tak narzekamy. Myślę, że zawsze tęsknimy za tym, co minęło bezpowrotnie. Bowiem żaden dzień się już nie powtórzy. Warto więc zaczynać każdy dzień jak nowy rozdział.
Tak, przyzwyczaiłam się, że mogę tu zawsze przyjść i podzielić się z Tobą swoim światem. Gdy tego zabraknie wiem już, że będzie ciężko, Przyjacielu. Nie znajdę już drugiego takiego uważnego słuchacza nigdy i nigdzie, tu jest nasze miejsce spotkań. Dlaczego ma się to zmienić? Do dobrego bowiem tak łatwo się przyzwyczaić. A ja przyzwyczaiłam się do Ciebie.
Pisanie może być nie lada wyzwaniem. Pisząc uświadamiam sobie, jak wiele na tym polu mogę zdziałać. Jak dalece mogę być szczęśliwa. To prawdziwe pole dla wyobraźni. I tak, będę tu jeszcze do końca sierpnia, jak długo nie wiem. Oby to co dobre nie kończyło się nigdy.
Tak, przy Tobie czuję się tak błogo, spokojna i szczęśliwa. Wszak to nasza oaza spokoju. Jesteś daleko i blisko tak, na odległość myśli. Mój Aniele. Miłość Boga nie może objawić się nam inaczej, jak w drugim człowieku. Teraz to wiem.
Leżę na łące,
Nikogo nie ma: ja i słońce.
Ciszą nabrzmiałą i wezbraną
Napływa myśl:
- To pachnie siano.
Wiatr ciągnie po trawach z szelestem,
A u góry
Siostry moje, białe chmury,
Wędrują na wschód.
Czy nie za wiele mi, że jestem?
- K. Wierzyński
P.S. A ja, choć może nic na to nie wskazuje, to tak bardzo potrzebuję rozmowy. Jak miękkiego koca, jak kubka kawy. I nawet jeśli wydaje się, że zagłębiam się w treści książki, to tak daleka jestem od niej myślami. Potrzebuję Ciebie. Ale to już zupełnie inna historia, do której zakończenie napiszemy wspólnie. Ty i ja. Czy zechcesz być wtedy ze mną? Nim dopełni się przeznaczenie, i ja się zmienię. Tylko czy poznasz wtedy mnie, bo ja poznam Ciebie, w deszczu i we mgle.
,,O czym śpiewasz. Gdy nie słyszy nikt".
Nie chcę, abyś widział mnie smutną, dlatego ubieram uśmiech na twarz i idę wciąż przed siebie, nie oglądając się za siebie. Bo każdy nowy dzień niesie ze sobą nowe wyzwania. Oby nam ich nie zabrakło, Przyjacielu. Obyśmy uszczknęli choć odrobinę szczęścia dla siebie z codzienności. Oby była ona dla nas łaskawa. Choć nie zmienia to faktu, że tęsknię... za spojrzeniem bliskich mi oczu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz