poniedziałek, 20 stycznia 2020

Jeśli któregoś dnia...

Jeśli któregoś dnia poczujesz, że chce Ci się płakać. Napisz do mnie...
Nie obiecuję, że Cię rozbawię, ale mogę płakać razem z Tobą...

Jeśli któregoś dnia zapragniesz uciec, nie bój się do mnie napisać...
Nie obiecuję, że Cię zatrzymam, ale mogę pobiec z Tobą...

Jeśli pewnego dnia nie będziesz chciał nikogo słuchać. Napisz do mnie...
Obiecuję być wtedy z Tobą i obiecuję być cicho...

Ale jeśli któregoś dnia napiszesz i nikt nie odpisze...
Przybiegnij do mnie bardzo szybko. Mogę Cię wtedy potrzebować...

Twój przyjaciel

List do Boga

Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to, co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego. 

Zenku, bądź przy mnie blisko, bo tylko wtedy nie jest mi zimno... Napisz czasem, ślij uściski, a pomożesz mi tym bardzo.

Jutro jeden z tych dni, kiedy samotność wwierca się we mnie i przeszywa na wskroś. Jest taki rodzaj samotności, której nie są w stanie ukoić żadne słowa, żadne gesty. I kiedy ramiona bolą od nieprzytulania i policzki od niepocałowania, ale najbardziej boli serce, od niekochania ( jak pisała obca ). I nieważne ile mam już lat, ale ten dzień odczuwam tak, jakbym miała - naście lat. Pamiętam Babcię, tak zawsze krzątającą się w kuchni - bo to było niewątpliwie jej królestwo - i z uśmiechem na twarzy piekącej nam wspaniałe ciasta i gotującej nam pyszne obiady. Taką Babcię pamiętam, a przede wszystkich ślącej nam kochające spojrzenia tak ostatnio niebieskich oczu. Jedno takie spojrzenie wystarczyło, by pękła tama w sercu i bym się przed Babcią otworzyła do końca. Wiesz, czasem opowiadałam jej jeszcze o Tobie jako o ważnej w moim życiu Osobie, a ona tak wszystko doskonale rozumiała, że podświadomie to zawsze szukałam Miłości, a teraz Miłość ma Twoje imię. Później, kiedy Babcia słabła z każdym dniem, to od nas czerpała siłę. Ty rozumiesz, jak bardzo mi jej brak... Jak bardzo za nią tęsknię. I zawsze widzę ją oczami wyobraźni w pełni sił - taką ją zapamiętam, a niedługo pojadę na odludny cmentarz, jednak z innymi już emocjami w sercu i umyśle. Oby dobry Bóg dał mi siłę, abym nie znalazła się znowu na dnie, w otchłani rozpaczy, jak mawiała Ania Shirley, ulubiona bohaterka z dzieciństwa. Ona potrafiła dostrzegać niezwykłość w rzeczach zwykłych i cieszyć się tym, za co cenię ją najbardziej. Taka była też Babcia, kochała przyrodę, no i kochała nas...
Była mądrą, ciepłą i uśmiechniętą osobą o wielkiej wrażliwości - i taką już pozostanie w nas na zawsze.  A ja będę dbała o siebie, bo to obiecałam Babci i obietnicy dotrzymam. Teraz Babcia żyje w nas. I będzie w nas żyła cały czas. Wyobrażam sobie, że jest teraz spokojna, czuwa nad nami na jednej z gwiazd. Takie wyobrażenie jest przede wszystkim bezpieczne i pozwala na łagodniejsze odczuwanie żałoby. Przejdę przez to i kiedyś się jeszcze uśmiechnę takim prawdziwym uśmiechem, płynącym z głębi serca. Ale czy siła i delikatność idą w parze? Czasem tak. Niekiedy i ja czuję się obco na tym świecie, ale są to zaledwie chwile, bym zrozumiała, że warto żyć, że mam dla kogo, ale przede wszystkim dla siebie, bo świat jest nadal przyjaznym miejscem.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz