Smucę się ostatnio bardzo, ale cytując znaną książkę: ,,Nie smuć się, Muminku. Pomyśl, o ile mniej byłby ciekawy świat bez tajemnic". Tak pisała też Daria. A więc smucę się dalej, wiedząc doskonale dlaczego. Brakuje mi Babci, brakuje bardzo. Zawsze mogłam do niej przyjść, a Babcia witała mnie smakowitym rosołem i świeżo zrobioną jajecznicą. Czasami jadłyśmy sobie paszteciki z pieczarkami, które kupowałam w pobliskich delikatesach. Żadna herbata nie smakuje już tak, jak ta babcina. Ale taki jest urok babć i tak bardzo ich brak, kiedy odchodzą cicho i spokojnie w zimową noc. Myślałam, że będzie inaczej; szykowałam się na jej powrót i obiecałam moją dalszą opiekę nad nią kiedyś, jednak tego kiedyś już nie było. Zawsze nie mogłam się nadziwić, że Babcia jest taka sprawna, pomimo słusznego wieku, 84 lat. Ale później upadła i złamała rękę, potem drugą i to ja byłam jej rękami, gdy leżała w szpitalu. Operacja była konieczna i pozwalały na nią dobre wyniki badań. Jednak w pewnym momencie serce zaczęło słabnąć, aż nagle, o 23:30 przestało bić. Chyba jeszcze to do mnie nie dotarło, że nigdy jej już nie zobaczę. Babcia była zawsze taką silną osobowością, a ja ją podziwiałam. Razem z Dziadkiem przeżyli ze sobą ponad 50 lat, a to kawałek czasu. Dziadkowie zawsze byli niezawodni, tacy mądrzy i dobrzy, roztaczali nad nami opiekę. Chętnie służyli pomocą, a wiedzę mieli rozległą. Babcia pracowała w biurze, a Dziadek był inżynierem. Tak, już zawsze ich dobre i mądre rady będą mi przyświecały, cokolwiek bym nie czyniła. Miałam wspaniałych dziadków, a to prawdziwy skarb.
Piszę o tym jak zawsze w ciemną noc, bo wtedy łatwiej jest zebrać myśli, gdy nic już nie rozprasza mojej uwagi. Pisanie wymaga cierpliwości. Będę pisała codziennie po kawałku, tak sobie postanowiłam, a publikowała co tydzień. Moje sny są takie jeszcze niespokojne, że świętem jest, jeśli prześpię bez wybudzania całą noc. Czuję, że coś zaczyna się ze mną dziać złego, że wracają czarne myśli. Tak bardzo to wszystko przeżywam, że znajduje to odzwierciedlenie w snach. A czasem jeszcze Ty mi się przyśnisz i zawsze są to dobre sny. Czuwasz nade mną, abym wypoczęła, abym spała zdrowo w nocy i nie przysypiała w dzień. Ale co ja na to poradzę, że nawet najciekawsze książki działają na mnie jak najlepsze leki nasenne. Kiedyś nie mogłam bez nich spać. Pisanie też uzależnia, no i robienie zdjęć, które jednak są takie niewyraźne.
Zenku, najlepiej działa na mnie nasza rozmowa, można by rzec, że jesteś moim najlepszym terapeutą. I przyrodnicze zdjęcia, one też odprężają i wpływają na stan umysłu. Nic tak nie działa na postrzeganie świata, jak stan naszego umysłu. Po cichu interesuję się także psychologią. Psychologiem jest też Daria, jednak nie uchroniło jej to przed depresją. Ona mnie rozumie, wszak ja też przeszłam tą trudną drogę; ja też potrzebuję zrozumienia i akceptacji, a także poczucia bezpieczeństwa. Może to znak, że trzeba spojrzeć na siebie z boku, nabrać dystansu i poczuć świeży podmuch wiatru na twarzy, przewietrzenia umysłu i serca. Czasem nasza rozmowa Zenku działa jak silny bodziec do zmian. A potrzebuję zmiany, aby w rezultacie znów odkryć tą dobrą Magdę w sobie. Kiedy pomagałam Babci, w moim sercu narodziła się nadzieja. Dziś nie chcę jej stracić, chcę dalej czynić dobro i poczuć się potrzebna i szczęśliwa. Jak bardzo te dzisiejsze zdjęcia różnią się od tych zrobionych dawniej. Pragnę nie zagubić w sobie tej iskierki nadziei, która tli się jeszcze w sercu i będzie zapalnikiem do zmian.
Na razie zmieniłam fryzurę i przewietrzyłam szafę. Teraz zmiany wymaga myślenie, na bardziej pozytywne. No i trzeba wreszcie zaakceptować siebie, bo skoro Ty we mnie wierzysz, to jakżebym i ja nie mogła? Właśnie teraz dojrzałam do tego, jednak będę jeszcze potrzebowała Ciebie, aby mi się udało oswoić ten smutek. Wiem, niepotrzebnie o nim mówię, a może tak trzeba. Wytrzymałeś ze mną tak długo, więc może mi wybaczysz moją skłonność do melancholii. Przez dłuższy czas będzie mi jeszcze trudniej oddychać, ale kiedyś poczuję ten ożywczy podmuch wiatru, pewnie wraz z nadejściem wiosny. Złudne to nadzieje, że nastąpi to szybko, chociaż aura za oknem przypomina do złudzenia tę wiosenną. Na razie jestem trochę senna, że trudno mi się rano dobudzić. Może dlatego, że siedzę sobie do późnych godzin nocnych, ale zawsze tak było. I pamiętam, że nie przepadałam za zimą, bo zawsze było mi zimno, teraz mam gorące dłonie, no i chyba takież serce...
Dziś nie mam przed Tobą żadnych tajemnic. Jestem i stoję przed Tobą lżejsza o ten balast niedomówień. Chcę mówić o sobie codziennie, umiem też słuchać - chyba lepiej mi to wychodzi. Może posłuchamy razem poszumu drzew i wydepczemy razem wspólną ścieżkę wśród stokrotek i porozmawiamy nocą z jeżem, gdy cały świat nam będzie sprzyjał, abyśmy mogli się spotkać. Jakże piękne mogłyby być wspólne poranki, gdy w oddali na bezludnym niebie pojawi się słońce. Czasem takie marzenia są potrzebne, abyśmy mogli zrozumieć, jak wielkim darem jest życie. Dziś kocham Cię skrycie. Ale kocham można powiedzieć na wiele sposobów, to wzajemna troska i dbanie o potrzeby drugiego człowieka, gdyż wydają się one ważniejsze niż własne. Taką miłością darzę Ciebie i pewnie nigdy już nie przestanę. Tak dużo dzisiaj piszę, że czas już odpocząć. Zaraz udam się na zasłużony odpoczynek, lecz najpierw spojrzę na siebie w inny sposób, z troską. Może i ja będę jeszcze kiedyś szczęśliwa? Kiedyś na pewno.
wtorek
Ta słodka chwila, ta która trwa...
będzie w nas trwać przez cały czas.
Wiesz, tak zrobiło się dzisiaj wiosennie, że i ja poczułam wiosnę. Ja tak na nią zawsze czekam, a teraz proszę, ona przyszła do mnie. Jakby czuła, że ja też potrzebuję pocieszenia. Takie małe smuteczki ta niby wiosna skutecznie wygoniła z mojego serca. I kiedy wracałam dziś do domu w towarzystwie pięknego, pastelowego zachodu słońca, to poczułam coś na kształt szczęścia. Ale czy mam do niego prawo? Chyba tak, wszak wylałam już morze łez, że teraz dla równowagi wypadałoby się troszkę uśmiechnąć. Pan doktor powiedział, że w żałobie i jej odczuwaniu, najtrudniejszy jest pierwszy miesiąc. I pewnie tak jest. Później wspomnienia nieco się zatrą, rozmyją w pamięci i pozostanie tylko wdzięczność. Modlę się za Babcię każdego dnia i ta modlitwa mi pomaga w odczuwaniu spokoju. Wierzę w Boga i ta wiara mi pomaga. Teraz podzielę się z Tobą jednym z moich ulubionych wierszy A. Mickiewicza:
Rozmowa wieczorna
Z Tobą rozmawiam, co królujesz w niebie,
a razem gościsz w domku mego ducha.
Z Tobą rozmawiam, słów nie mam dla Ciebie,
myśl Twoja każdej myśli mej wysłucha.
I każda dobra myśl jak promień wraca,
znowu do Ciebie, do źródła, do słońca.
I powracając znowu mnie wzbogaca,
ślę blask, blask biorę i blask mam za gońca.
I znowu za nią płacisz mi bez końca.
Jak Ty na niebie, Twój sługa, Twe dziecię,
niechaj tak błyszczy, tak kocha na świecie.
Gdy mnie spokojnym zowią dzieci tego świata,
burzliwą duszę kryję przed ich wzrokiem.
I obojętna duma, jak mgły szata,
wewnętrzne pioruny pozłaca obłokiem.
Piękny, prawda? Znam go na pamięć. Pamięć jest niezawodna, w pamięci tak wiele się mieści, ludzie, dni, zapachy, dźwięki, począwszy od najdawniejszych lat. Czasem pewni ludzie spotkani na naszej drodze wywrą na nas tak wielki wpływ, że pamiętamy każdy szczegół naszej rozmowy. I uczucia, które nam wtedy towarzyszyły odżywają na nowo...
środa
Dzisiaj nie zabrakło mi słońca...
Kochaj mnie
Wiosna jest o dwa kroki stąd, a szczęście ma Twoje imię i jest tak blisko.
Nadszedł już samotności kres, choć tak nierealne to wszystko zdaje się...
Znam już Twoje przyzwyczajenia, Twój charakter i rytm dnia. Zdaje mi się, że już wiem o Tobie wszystko, bo tak często zapraszasz mnie do swojego świata, który jest związany z przyrodą, z lasem. Twój świat przemawia do mnie, woła mnie, abym odkryła jedną z nowych ścieżek. Zanim wydepczemy je razem, zostawmy jedną donikąd i wypatrujmy, kto nią przyjdzie.
Przygotujmy sobie ścieżkę do wspólnych spacerów i rozmów.
Bo warto rozmawiać, a najlepiej przy malinowej herbacie, od której mięknie serce. Bo mam taką jedną niewinną słabość, do Ciebie... Dziękuję więc za zaproszenia i za rozmowę; między mną a Tobą rodzi się przyjaźni nić. Abyśmy odkryli, że życie jest takie piękne i pełne niespodzianek. Dziękuję, przytulam i całuję, ot taki niewinny gest pełen dobroci. Bo wyzwalasz we mnie wszystko to, co najlepsze. Chcę być lepsza i pełna zrozumienia, i może kiedyś radości. Tak, nadszedł kres samotności.
I mam też nadzieję, że i ja Cię dobrze ugościłam, że może czymś zaskoczyłam. Pragnę zaskakiwać Cię codziennie, abyś też poczuł się Kimś wyjątkowym i ważnym. Tak bardzo mi potrzeba Twojego światła - odnajduje je na Twoich zdjęciach, tak zawsze pełnych ciepła i słońca.
I już nie czuję się, jak samotne drzewo na pustkowiu, bo dzięki Tobie wszędzie wokół kiełkuje życie, a wichury omijają mnie szerokim łukiem.
A dziś mówię Ci już dobranoc, do jutra - jutro jest zawsze wolne od błędu. Nim powitamy nowy dzień i zaczniemy swoją wędrówkę od nowa.
Dziękuję Ci za okazane serce, bo każde Twoje zdjęcie to małe arcydzieło, którym się zachwycam i zachwycam, i zachwycam...
Wiem, że przeczytanie tego posta wymaga poświęcenia mu kilku chwil, 15-tu może minut, jednak po przeczytaniu może coś, jakaś malutka iskierka pozostanie w Twoim sercu. Bardzo bym tego chciała. Może dopiszę tu z czasem zakończenie, może, może, może, znaki zapytania się mnożą, jednak z Twoją pomocą nasza oaza spokoju zacznie pięknie trwać i kwitnąć. Gdy będziesz tu.
Ta słodka chwila, ta która trwa...
będzie w nas trwać przez cały czas.
Wiesz, tak zrobiło się dzisiaj wiosennie, że i ja poczułam wiosnę. Ja tak na nią zawsze czekam, a teraz proszę, ona przyszła do mnie. Jakby czuła, że ja też potrzebuję pocieszenia. Takie małe smuteczki ta niby wiosna skutecznie wygoniła z mojego serca. I kiedy wracałam dziś do domu w towarzystwie pięknego, pastelowego zachodu słońca, to poczułam coś na kształt szczęścia. Ale czy mam do niego prawo? Chyba tak, wszak wylałam już morze łez, że teraz dla równowagi wypadałoby się troszkę uśmiechnąć. Pan doktor powiedział, że w żałobie i jej odczuwaniu, najtrudniejszy jest pierwszy miesiąc. I pewnie tak jest. Później wspomnienia nieco się zatrą, rozmyją w pamięci i pozostanie tylko wdzięczność. Modlę się za Babcię każdego dnia i ta modlitwa mi pomaga w odczuwaniu spokoju. Wierzę w Boga i ta wiara mi pomaga. Teraz podzielę się z Tobą jednym z moich ulubionych wierszy A. Mickiewicza:
Rozmowa wieczorna
Z Tobą rozmawiam, co królujesz w niebie,
a razem gościsz w domku mego ducha.
Z Tobą rozmawiam, słów nie mam dla Ciebie,
myśl Twoja każdej myśli mej wysłucha.
I każda dobra myśl jak promień wraca,
znowu do Ciebie, do źródła, do słońca.
I powracając znowu mnie wzbogaca,
ślę blask, blask biorę i blask mam za gońca.
I znowu za nią płacisz mi bez końca.
Jak Ty na niebie, Twój sługa, Twe dziecię,
niechaj tak błyszczy, tak kocha na świecie.
Gdy mnie spokojnym zowią dzieci tego świata,
burzliwą duszę kryję przed ich wzrokiem.
I obojętna duma, jak mgły szata,
wewnętrzne pioruny pozłaca obłokiem.
Piękny, prawda? Znam go na pamięć. Pamięć jest niezawodna, w pamięci tak wiele się mieści, ludzie, dni, zapachy, dźwięki, począwszy od najdawniejszych lat. Czasem pewni ludzie spotkani na naszej drodze wywrą na nas tak wielki wpływ, że pamiętamy każdy szczegół naszej rozmowy. I uczucia, które nam wtedy towarzyszyły odżywają na nowo...
środa
Dzisiaj nie zabrakło mi słońca...
Kochaj mnie
Wiosna jest o dwa kroki stąd, a szczęście ma Twoje imię i jest tak blisko.
Nadszedł już samotności kres, choć tak nierealne to wszystko zdaje się...
Znam już Twoje przyzwyczajenia, Twój charakter i rytm dnia. Zdaje mi się, że już wiem o Tobie wszystko, bo tak często zapraszasz mnie do swojego świata, który jest związany z przyrodą, z lasem. Twój świat przemawia do mnie, woła mnie, abym odkryła jedną z nowych ścieżek. Zanim wydepczemy je razem, zostawmy jedną donikąd i wypatrujmy, kto nią przyjdzie.
Przygotujmy sobie ścieżkę do wspólnych spacerów i rozmów.
Bo warto rozmawiać, a najlepiej przy malinowej herbacie, od której mięknie serce. Bo mam taką jedną niewinną słabość, do Ciebie... Dziękuję więc za zaproszenia i za rozmowę; między mną a Tobą rodzi się przyjaźni nić. Abyśmy odkryli, że życie jest takie piękne i pełne niespodzianek. Dziękuję, przytulam i całuję, ot taki niewinny gest pełen dobroci. Bo wyzwalasz we mnie wszystko to, co najlepsze. Chcę być lepsza i pełna zrozumienia, i może kiedyś radości. Tak, nadszedł kres samotności.
I mam też nadzieję, że i ja Cię dobrze ugościłam, że może czymś zaskoczyłam. Pragnę zaskakiwać Cię codziennie, abyś też poczuł się Kimś wyjątkowym i ważnym. Tak bardzo mi potrzeba Twojego światła - odnajduje je na Twoich zdjęciach, tak zawsze pełnych ciepła i słońca.
I już nie czuję się, jak samotne drzewo na pustkowiu, bo dzięki Tobie wszędzie wokół kiełkuje życie, a wichury omijają mnie szerokim łukiem.
A dziś mówię Ci już dobranoc, do jutra - jutro jest zawsze wolne od błędu. Nim powitamy nowy dzień i zaczniemy swoją wędrówkę od nowa.
Dziękuję Ci za okazane serce, bo każde Twoje zdjęcie to małe arcydzieło, którym się zachwycam i zachwycam, i zachwycam...
Wiem, że przeczytanie tego posta wymaga poświęcenia mu kilku chwil, 15-tu może minut, jednak po przeczytaniu może coś, jakaś malutka iskierka pozostanie w Twoim sercu. Bardzo bym tego chciała. Może dopiszę tu z czasem zakończenie, może, może, może, znaki zapytania się mnożą, jednak z Twoją pomocą nasza oaza spokoju zacznie pięknie trwać i kwitnąć. Gdy będziesz tu.
Cisza o poranku...
- Spójrz - powiedziała bardzo cicho Czarodziejka, a strumień jej głosu rozlał się pośród zieleni. - Tam, gdzie jest pasja, zawsze pojawia się tęcza. Pasja jest po to, aby zawsze mieć dokąd uciekać w chwilach dobrych i złych. By mieć satysfakcję, gdy coś się udaje. Ona jest jak przyjaciel, który potrafi pocieszyć i wszystko wynagrodzi.
Jeszcze będzie pięknie, mimo wszystko.
Troszkę zmarzłam dziś na spacerze, więc teraz ratuję się gorącą herbatą z miodem. Jest kocyk, jest książka, jest dobrze. Nim przyjdzie wieczór i otuli mnie spokojem. Kontury rozmyją się, pozostanie tylko miękkość nocy. I sny, a w nich Ty...
piątek
Kiedy wyszłam rano z domu, idąc do sklepu, uderzyło mnie piękno krajobrazu. Cały świat toną we mgle, a wszystkie śpiące rośliny okrył szron. Było więc biało i mroźnie. Jak ja lubię taki widok, a nie zdarza się on często, więc warto rozejrzeć się wokół i docenić to piękno. I myślę sobie, że jest tak, jak być powinno - w końcu mamy jeszcze zimę i ona przypomina nam o sobie. Takie zaskoczenia są bezcenne, bo przyroda potrafi zaskakiwać. Tak jak Ty zaskakujesz mnie codziennie.
Dziś oddycham pełną piersią i czuję, naprawdę czuję przypływ sił witalnych. Może sprawiła to pogoda, a może Twoje słowa, ale ja naprawdę się uśmiecham.
Brakowało mi tutaj Ciebie, gdy Cię tu nie było, brakowało bardzo. Ale najważniejsze, że już jesteś, że masz chwilę tylko dla mnie. Uwielbiam Cię, uwielbiam bardzo mocno. Można by rzec, że uwolniłeś mnie z dna rozpaczy. Ale jakże rozpaczać, kiedy trzeba żyć, żyć tu i teraz, nieprawdaż? Widzisz, ja już zmieniam się przy Tobie, zmieniam bardzo na bardziej pozytywną. Zostań tu ze mną, nim zasnę, trwaj przy mnie... Zeniu.
sobota
Dzień pod znakiem zakupów i pomału budzącego się słońca.
Może teraz, gdy znasz mnie lepiej, łatwiej Ci będzie mnie zrozumieć. Chociaż Ty, wydaje mi się, rozumiesz mnie nawet bez słów; nawet wtedy, gdy ja kłócę się ze sobą, zwłaszcza wtedy. Dziś jesteś bliżej mnie niż kiedykolwiek.
Czekam jeszcze na Siostrę, a później idziemy razem do galerii. Te nasze wyprawy napełniają mnie spokojem i są źródłem szczęścia. Można by rzec, że jesteśmy tam razem, bo jesteś ze mną zawsze, na każdej z dróg, bo w sercu Cię mam i to jest takie zbawienne i, piękne. Zaskakujące, jak kwiaty w zimie i wiosna w styczniu. Tak, przyroda potrafi zaskakiwać. Ty mnie zaskakujesz, codziennie. Sam jeszcze jesteś dla mnie jedną wielką niespodzianką i chyba o to w życiu chodzi, aby się zaskakiwać nawzajem i czerpać od siebie siłę. Myślę, że uratuje nas czas - on jest naszym sprzymierzeńcem - bliskość właśnie i wzajemne zaufanie, i jeszcze szacunek. Jestem pełna sprzeczności, choć tak bardzo potrzebuję i pragnę miłości, a jednocześnie się jej boję. Za to Ciebie jestem pewna, jesteś moją ostoją spokoju i zrozumieniem dla moich spraw. Dziękuję, że jesteś.
Kiedy myślę o Tobie, to żałość wkrada się do serca mego,
chciałabym, aby Bóg Ci podarował i radość, i szczęście...
Podobno zyskuję przy bliższym poznaniu, obyś chciał mnie jeszcze poznawać codziennie. Bo ja pragnę słuchać opowieści o Tobie, pragnę Twojej obecności, jak ten kwiat deszczu, jak roślina słońca, aby mogła wzrastać tak pełna spokoju. Bo na samym dnie zawsze kryje się kochające serce...
I Ty je masz Zenku.
niedziela
Byłam dziś w parku i widziałam dwie wiewiórki, biegały wesoło wśród drzew. W oddali z mlecznej mgły wyłaniały się drzewa, a powietrze było zimne i rześkie. Tak, potrzebowałam takiej odmiany, aby zmęczone oczy mogły odpocząć. Aby serce znów mogło zabić żywiej. Moje serce zawsze przyspiesza swój bieg, gdy widzę Ciebie, jesteś obecny zawsze i wszędzie, widzę Cię na jawie i we śnie. Może jestem odrobinę sentymentalna i mam taką łagodną naturę, ale wzruszam się bardzo na samo brzmienie Twojego imienia.
Zaraz pora brać się za obiad, gotujemy wspólnie. Smacznego obiadku i udanego dnia Zeniu.
Są chwile, kiedy mały gest drugiego człowieka sprawia, że niebo staje się dla nas takie niebieskie...
Zimno dziś było, kiedy wracałyśmy do domu po całym dniu. I tak mi było zimno w środku, że ubrałam ulubiony czerwony sweterek i tak mi się od razu zrobiło cieplej, także na sercu i duszy - kiedy zobaczyłam zdjęcie od Ciebie na dobranoc i napiłam się gorącej herbaty. Znów przepadłam - niebo na Twoim zdjęciu było cudowne, że przed moment poczułam się tak, jakbym tam była z Tobą. Dobranoc Zeniu, słodkich snów.
Jutro zobaczymy się znów...
czwartek
Miałeś rację Zenku, że zimy to już u nas nie będzie. Nie myliłeś się, jak zawsze miałeś rację. Dzisiaj mamy wiosny ciąg dalszy, a ja tak bardzo lubię wiosnę. Widziałam dzisiaj na spacerze srebrzyste bazie na wierzbie. Wędrowałam wąskimi uliczkami i zachwycałam się przyrodą.
A wiesz, że śniłeś mi się dzisiaj? Obejmowałeś mnie i przytulałeś, i pocałowałeś gorąco w sam czubek głowy. To była taki ciepły sen, że nie chciałam się obudzić. Potrzebowałam Twojego ciepła i jeszcze zapewnienia o swych uczuciach. A Ty, tylko uśmiechałeś się do mnie i mówiłeś, jaka jestem piękna. Tak, to były bezcenne chwile, które skradł mi dzień, bo trzeba było wyruszyć po zakupy do pobliskiej galerii. Lubię te nasze wspólne wyprawy. Lubię czuć się potrzebna. Może Ty też mnie potrzebujesz, chyba tak właśnie jest, bo odwiedzasz mnie tak często. A kiedy Cię nie ma, tęsknię bardzo i trochę mi smutno.
Tak, świat jest piękny i dlatego warto żyć. Dla takich chwil, niespiesznych chwil o poranku, kiedy słonko zagląda przez okno. Ten błękit nieba wygania mnie z domu, bo jak tu nie kochać przyrody? Jak. To słońce mamy też w sercach, wiem to, bo masz taką jasną duszę. Nasze dusze wszak już mają kilka zmarszczek, jednak jak mogłyby nie mieć zważywszy na to, jak wiele już przeszły. Chcę dzielić z Tobą radości i smutki też. Po to tu jestem...
- Spójrz - powiedziała bardzo cicho Czarodziejka, a strumień jej głosu rozlał się pośród zieleni. - Tam, gdzie jest pasja, zawsze pojawia się tęcza. Pasja jest po to, aby zawsze mieć dokąd uciekać w chwilach dobrych i złych. By mieć satysfakcję, gdy coś się udaje. Ona jest jak przyjaciel, który potrafi pocieszyć i wszystko wynagrodzi.
Jeszcze będzie pięknie, mimo wszystko.
Troszkę zmarzłam dziś na spacerze, więc teraz ratuję się gorącą herbatą z miodem. Jest kocyk, jest książka, jest dobrze. Nim przyjdzie wieczór i otuli mnie spokojem. Kontury rozmyją się, pozostanie tylko miękkość nocy. I sny, a w nich Ty...
piątek
Kiedy wyszłam rano z domu, idąc do sklepu, uderzyło mnie piękno krajobrazu. Cały świat toną we mgle, a wszystkie śpiące rośliny okrył szron. Było więc biało i mroźnie. Jak ja lubię taki widok, a nie zdarza się on często, więc warto rozejrzeć się wokół i docenić to piękno. I myślę sobie, że jest tak, jak być powinno - w końcu mamy jeszcze zimę i ona przypomina nam o sobie. Takie zaskoczenia są bezcenne, bo przyroda potrafi zaskakiwać. Tak jak Ty zaskakujesz mnie codziennie.
Dziś oddycham pełną piersią i czuję, naprawdę czuję przypływ sił witalnych. Może sprawiła to pogoda, a może Twoje słowa, ale ja naprawdę się uśmiecham.
Brakowało mi tutaj Ciebie, gdy Cię tu nie było, brakowało bardzo. Ale najważniejsze, że już jesteś, że masz chwilę tylko dla mnie. Uwielbiam Cię, uwielbiam bardzo mocno. Można by rzec, że uwolniłeś mnie z dna rozpaczy. Ale jakże rozpaczać, kiedy trzeba żyć, żyć tu i teraz, nieprawdaż? Widzisz, ja już zmieniam się przy Tobie, zmieniam bardzo na bardziej pozytywną. Zostań tu ze mną, nim zasnę, trwaj przy mnie... Zeniu.
sobota
Dzień pod znakiem zakupów i pomału budzącego się słońca.
Może teraz, gdy znasz mnie lepiej, łatwiej Ci będzie mnie zrozumieć. Chociaż Ty, wydaje mi się, rozumiesz mnie nawet bez słów; nawet wtedy, gdy ja kłócę się ze sobą, zwłaszcza wtedy. Dziś jesteś bliżej mnie niż kiedykolwiek.
Czekam jeszcze na Siostrę, a później idziemy razem do galerii. Te nasze wyprawy napełniają mnie spokojem i są źródłem szczęścia. Można by rzec, że jesteśmy tam razem, bo jesteś ze mną zawsze, na każdej z dróg, bo w sercu Cię mam i to jest takie zbawienne i, piękne. Zaskakujące, jak kwiaty w zimie i wiosna w styczniu. Tak, przyroda potrafi zaskakiwać. Ty mnie zaskakujesz, codziennie. Sam jeszcze jesteś dla mnie jedną wielką niespodzianką i chyba o to w życiu chodzi, aby się zaskakiwać nawzajem i czerpać od siebie siłę. Myślę, że uratuje nas czas - on jest naszym sprzymierzeńcem - bliskość właśnie i wzajemne zaufanie, i jeszcze szacunek. Jestem pełna sprzeczności, choć tak bardzo potrzebuję i pragnę miłości, a jednocześnie się jej boję. Za to Ciebie jestem pewna, jesteś moją ostoją spokoju i zrozumieniem dla moich spraw. Dziękuję, że jesteś.
Kiedy myślę o Tobie, to żałość wkrada się do serca mego,
chciałabym, aby Bóg Ci podarował i radość, i szczęście...
Podobno zyskuję przy bliższym poznaniu, obyś chciał mnie jeszcze poznawać codziennie. Bo ja pragnę słuchać opowieści o Tobie, pragnę Twojej obecności, jak ten kwiat deszczu, jak roślina słońca, aby mogła wzrastać tak pełna spokoju. Bo na samym dnie zawsze kryje się kochające serce...
I Ty je masz Zenku.
niedziela
Byłam dziś w parku i widziałam dwie wiewiórki, biegały wesoło wśród drzew. W oddali z mlecznej mgły wyłaniały się drzewa, a powietrze było zimne i rześkie. Tak, potrzebowałam takiej odmiany, aby zmęczone oczy mogły odpocząć. Aby serce znów mogło zabić żywiej. Moje serce zawsze przyspiesza swój bieg, gdy widzę Ciebie, jesteś obecny zawsze i wszędzie, widzę Cię na jawie i we śnie. Może jestem odrobinę sentymentalna i mam taką łagodną naturę, ale wzruszam się bardzo na samo brzmienie Twojego imienia.
Zaraz pora brać się za obiad, gotujemy wspólnie. Smacznego obiadku i udanego dnia Zeniu.
Są chwile, kiedy mały gest drugiego człowieka sprawia, że niebo staje się dla nas takie niebieskie...
Zimno dziś było, kiedy wracałyśmy do domu po całym dniu. I tak mi było zimno w środku, że ubrałam ulubiony czerwony sweterek i tak mi się od razu zrobiło cieplej, także na sercu i duszy - kiedy zobaczyłam zdjęcie od Ciebie na dobranoc i napiłam się gorącej herbaty. Znów przepadłam - niebo na Twoim zdjęciu było cudowne, że przed moment poczułam się tak, jakbym tam była z Tobą. Dobranoc Zeniu, słodkich snów.
Jutro zobaczymy się znów...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz