12 godzin, tyle trwa dzień i 12 godzin trwa noc. Jest czas pracy i zadowolenia z niej. Jest czas radości ze swoich osiągnięć. I wreszcie, jest czas odpoczynku. Dzisiaj chciałabym Ci opowiedzieć, co dobrego mnie spotkało w tym tygodniu.
czwartek
Za mną już pierwsza wizyta u psychologa, a ja nie spodziewałam się tego, że tak łagodnie ona przebiegnie, naprawdę. Był już wieczór, gdy pan doktor zaprosił mnie do swojego gabinetu. I tu już zaskoczenie, że taki miły i taki młody. Od razu zapowiedział, że zamienia się w słuch, a ja - co dziwne - mówiłam i mówiłam, przede wszystkim o Tobie i o naszej niezwykłej relacji, która przyniosła mi tak wiele dobrego. Mówiłam cicho i spokojnie, jak to ja, uciekając jeszcze czasem wzrokiem. Podczas gdy ja mówiłam - pan doktor wszystko skrupulatnie notował. Na razie o nic nie pytał, po prostu słuchał. Dopiero się poznawaliśmy, a ja pomału się otwierałam i już wiedziałam, że ten człowiek siedzący naprzeciw mi pomoże. Wszak wiedział już o mnie prawie wszystko. Pojawił się temat żałoby i pytania o Babcię Wandę - uosobienie łagodności. Tak, teraz przeżywana żałoba jest inna niż wtedy, po Dziadku. Teraz jestem spokojniejsza, nie targają już mną tak gwałtowne i sprzeczne emocje. Opowiedziałam o mojej pasji pisania, bo papier wszystko zniesie i nie potrzebuje żadnych nakładów finansowym, inaczej jest z malowaniem, którego od dawna zaprzestałam. Ten internetowy pamiętnik różni się od tego pisanego dawniej. Wtedy byłam bardzo zamknięta, smutna, wręcz ten smutek krzyczał w moich oczach, w sercu i umyśle. Teraz smutek jest potrzebny, kojący i oczyszczający. Pisanie pomaga oswoić smutek, a w sercu morze wspomnień. I myśli, które muszę poukładać. Z pomocą czy też bez niej, tego nie wiem. Mam wspaniałą Mamę i Siostrę i to one bardzo mi pomagają. Bardzo. Dają mi siłę i wsparcie, bez nich chyba bym nie oswoiła smutku - tak, to dobre słowo. Wiem jedno, że jestem kochana i potrzebna, a pan doktor zrozumiał, że mi ciężko i zrozumiał moją potrzebę kochania. Bo - jak powiedział - każdy pragnie kochać i być kochanym. Nawet jeśli obiekt uczuć jest tak daleko, na drugim końcu Polski. Każdy potrzebuje miłości. Każdy, bez wyjątku. Ja również. Miłość jest najważniejsza, wszak to esencja życia. Mogę powiedzieć śmiało, że ta wizyta u tak pozytywnej osoby bardzo mi pomogła. Następna dopiero w kwietniu, o ile będę tego potrzebować, a wiem, że będę. Czasem jeden człowiek może tak pokierować naszym życiem, że diametralnie się ono zmieni. Tak było z panią Basią, nauczycielką mojej Siostry. Przygotowywałyśmy prezentację przyrodniczą kółka przyrodniczego, a ja trochę pomagałam i... odkryłam swoją pasję, jaką jest pisanie. Niespodziewanie narodziła się chęć tworzenia, wierszy, opowiadań, pamiętników. Tak, to kawałek mojego życia. Dziś pozostała wdzięczność, bo zeszyty już dawno zaginęły, ale pamiętam satysfakcję, jaką wówczas czułam pisząc. Teraz piszę do Ciebie, to do Ciebie kieruję swoje słowa bo wiem, że mnie zrozumiesz i moją potrzebę pisania.
Teraz chciałabym Ci opowiedzieć, o Własnej Legendzie. Posłuchaj proszę:
,,Każdy będąc dzieckiem doskonale wie, jaka jest jego Własna Legenda. To jest to, co każdy z nas pragnął robić. Jednak, czym człowiek starszy tym więcej zaczyna go nurtować wątpliwość, czy to jest możliwe? Te siły, chociaż z pozoru złe są w gruncie rzeczy dobre, ponieważ przygotowują ducha i wolę. Jeśli łatwo się poddamy, to znaczy, że nie była to nasza prawdziwa Legenda, która jest celem naszego życia na Ziemi. Do prawdziwej Legendy będziemy dążyć z całych sił, aby osiągnąć swój cel. I staniemy się szczęśliwi. A świat będzie lepszy, ponieważ kiedy dojrzewa jedna rzecz, dojrzewa też wszystko wokół".
Paulo Coelho - Alchemik.
Dlaczego o tym piszę? Bo książka ta wywarła na mnie kiedyś ogromne wrażenie. Stanowiła kwintesencję tego, co każdy człowiek wiedzieć powinien; jak ważne są marzenia. Jak wielką rolę może w naszym życiu odegrać jeden człowiek. Teraz mam już swojego Przewodnika, abym mogła spokojnie wejść na sam wierzchołek góry lodowej, jaką jest każdy nowy dzień. Takim Przewodnikiem jesteś dla mnie Ty, Zenku. Masz taką siłę przyciągania wszystkiego co dobre i moc czynienia niemożliwego możliwym, że ja się przy Tobie nie zgubię. O to jestem spokojna.
Prowadź mnie więc dalej, bo ja tak bardzo chcę poznawać Twój świat, tak bardzo tego pragnę. Ty już znalazłeś własną drogę, ja wciąż jej jeszcze szukam, ale kiedyś odnajdziemy drogę do siebie. Bo kiedy się czegoś bardzo pragnie to cały wszechświat sprzyja potajemnie temu, aby się to spełniło.
Żadne serce nie cierpiało nigdy, kiedy sięgało po swe marzenia...
I choć wiedziałam podświadomie, że nigdy nie będą kosmetyczką, to nie żałuję zdobytych doświadczeń. Nie trzeba żałować tego, co minęło bezpowrotnie, bo nigdy nie jesteśmy pewni czy i kiedy to do nas wróci. Nigdy nie zapomnę pani Basi, ani pani Ewy ze szpitala, bo choć poznałam je w niesprzyjających warunkach, to tak wiele one wniosły do mojej szarej dotąd rzeczywistości. Teraz ubarwiam ją pisząc do Ciebie - idealnego wręcz czytelnika.
Wydaje się nawet, że mogłaby zaistnieć między nami miłość, że teraz jest ku temu pora. Może gdybyś był blisko, wszystko byłoby łatwiejsze, prostsze. Ale nawet będąc daleko, tak dalece mi jesteś bliski. Taki czytelnik to prawdziwy skarb, którego już nie wypuszczę z dłoni. W Twoje dłonie składam swe serce...
Aby już zawsze było bezpieczne. I spokojne. Na pewno byś chciał, abym się nie smuciła już więcej... Dobrze wiesz, co znaczy strata bliskiej osoby. Ty wiesz wszystko.
I w tej ciszy odpocznę dziś sobie, przytulę do Twoich dłoni i posłucham, jak pięknie mi opowiadasz. Topię więc smutki w sobie, aż całkiem się rozpłyną w cudownie rześkim, atramentowym powietrzu wieczoru. Jest dobrze, gdy jesteś.
Opowiadaj mi tak
Jest jeden czas, ale pełno w nim godzin i minut, które upływają w niejednakowy sposób. Kiedy jestem tu i piszę do Ciebie, czas zwalnia swój bieg i ja mam wiele czasu na zastanowienie się, na refleksję, co mnie dzisiaj dobrego spotkało dzięki Tobie. I kiedy patrzę tak na piękno zawarte na Twoich zdjęciach - tych z gatunku dla wszystkich, i tych tylko dla mnie - to ogarnia mnie wzruszenie i ustaje myślenie, bo zatapiam się w nich bez końca. Tak sobie myślę, co ja mogę Ci dać, jak Cię uszczęśliwić za cały ten ogrom dobroci, więc piszę dalej, jestem dalej i czuję. Szkoda, że nie mogę Cię dotknąć, przytulić - tylko w myślach jesteś blisko. Zenku, ja widzę jak Ty się starasz, bo Twoje zdjęcia urzekają subtelnością, pięknem zaklętym na kawałku ekranu, że wyobrażam sobie, jak pięknie te krajobrazy muszą się prezentować w rzeczywistości. I budzi się tęsknota. Chciałabym Cię wziąć za rękę i dać się poprowadzić tam, gdzie Ty zostawiłeś swoje serce. Moglibyśmy tak pięknie trwać, w cieple uśmiechów, spojrzeń, słońca. Ale na razie mówię Ci dobranoc i do jutra, jak to pięknie brzmi. Tak, pomyślę o tym jutro...
Oby czas odmierzał nam tylko dobre chwile, wspólne chwile...
Aby jutro było warte wspomnień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz