wtorek, 9 czerwca 2020

Stoję i patrzę...

Tak się złożyło, że jestem i patrzę.
Nade mną biały motyl trzepoce w powietrzu
skrzydełkami, co tylko do niego należą
i przelatuje mi przez ręce cień,
nie inny, nie czyjkolwiek, tylko jego własny.

Na taki widok zawsze opuszcza mnie pewność,
że to co ważne
ważniejsze jest od nieważnego.

-W.Szymborska

Lubię wiersze pani Wisławy Szymborskiej od zawsze, właściwie od szkoły podstawowej, gdzie nasza pani polonistka przeczytała po raz pierwszy jej wiersz. Nie był to ten powyżej, tylko inny, jednak ten urzekł mnie swoją prostotą. Tak naprawdę te proste słowa zawsze trafiają do mojego serca, bo pisać prosto, zrozumiale dla każdego też jest prawdziwą sztuką. Wspomniałam moją panią od polskiego nie bez powodu, bowiem ona zaszczepiła we mnie miłość do słowa pisanego. Pamiętam, z jaką uwagą słuchałam jej głosu, deklamującego wiersze - tak mówić nie każdy potrafi. I pamiętam wypracowania na najróżniejsze tematy, z taką dokładnością zbierane do tekturowej teczki, opatrzone zawsze sprawiedliwymi ocenami i cennymi uwagami. I chociaż nie zawsze była to piątka, a nawet wręcz zawsze ta czwórka, to ja doceniałam wszystko to, co pani W. dla mnie zrobiła w tak krótkim czasie kilku lat. To dzięki niej rozwijałam swoją pasję do pisania, i czasem było płytko, to jej słowa, a ja starałam się jak mogłam, aby było głęboko. Tak, to był niezapomniany czas, okraszony uśmiechami, już nigdy nie było tak jak dawniej, takiej satysfakcji płynącej z pisania. 

Po deszczu łąka przystroiła się najpiękniejszymi, malutkimi kropelkami lśniącymi bardziej niż najprawdziwszy diament. Świetliste kuleczki spłynęły z traw i zamigotały w słońcu, a białe rumianki stały wyprostowane jak strażnicy zaczarowanej krainy. Po nocy, rankiem jest tak pięknie. Taki widok mnie urzeka, kiedy stałam tam na tej łące, a słońce dosięgło także mnie i padało wprost na moją uśmiechniętą buzię. Byłeś tam ze mną, schowany w sercu, za życzliwością, za uśmiechami i spojrzeniami słońca. Aż chciałoby się pobiec bez butów przed siebie, ale przecież nie wypada, nie jestem już dzieckiem. Chociaż, dlaczego nie. Może kiedyś się odważę, jak wtedy, dawno temu na plaży, kiedy szłam po ciepłym piasku, a w oddali szumiał las, a fala biła o brzeg. ,,Żal mi tamtych nocy i dni", mogłabym rzec. Jednak ja niczego nie żałuję, nie warto. Po co tracić siły i cenny czas. Lepiej pójść do lasu, on zawsze czeka z otwartymi ramionami, więc nie ma się czego bać. Wszak nie znam innego bardziej przyjaznego i bezpiecznego miejsca na ziemi. Ty Zenku też to znasz.

Nauczyłam się tego od Ciebie, że po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. Cisza i spokój to jest wszystko to, co warto w sercu mieć, obok przyjaźni do siebie i do świata. Wiesz, napisała do mnie po długim milczeniu Paulinka, moja serdeczna przyjaciółka od lat. Napisałam jej m.in. tak:

Obie musimy być silne, a to nietrudne, gdy patrzymy na przyrodę, która się odradza każdego roku na nowo. Kwitną urocze polne kwiaty całkiem nieopodal, a szczęście i zadowolenie są na wyciągnięcie dłoni.

Tak jej napisałam i chyba słusznie. Kiedy mamy radość w sercu, to niestraszna nam żadna depresja, w mig sobie z nią poradzimy siłą naszej miłości - do siebie, do przyrody. Kocham czerwiec, wkrótce lato, a ja tak lubię słońce. Po słonecznej stronie życia jest zdecydowanie lepiej, że nie pamięta się już żadnych smutków, bo aż do dna serce przepełnione jest optymizmem. Tak, i jeszcze satysfakcją płynącą ze słowa pisanego. Opowiedziałam też P. o Tobie, o moim odkryciu, bo cieszę się Zenku, że Cię mam i pragnę wykrzyczeć światu swoją radość. Tak u mnie ostatnio jest i dzielę się tym z Tobą, bo wiem, że mnie zrozumiesz i obejmiesz czule uśmiechem i łagodnym spojrzeniem. Takim od serca. 
Słonko opada za horyzont delikatnie, jutro też będzie dobry dzień, bo z Tobą.

Spójrz - gałęzie buków suszy wiatr,
Spójrz - kropelki deszczu spłynął z traw.
Kiedy Ty jesteś ze mną kwitną wszystkie kwiaty ziemi.

-Słowa Ireny Jarockiej brzmią cichutko w słuchawkach mp 3 .

Codziennie jest, po burzy
lusterko dziwnie wróży... 
Co rano się wydłuża cień
codziennie mówisz sobie - zmień...
Ciągle masz za mało lat
a dla mnie jesteś jak kwiat...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz