mówiłeś do mnie wiele razy
moja kochana najdroższa
moje Słonko
jesteś moim szczęściem
słaba delikatna i czuła
nauczyłam się tego na pamięć
uwierzyłam Ci Promyczku
i pokochałam do końca na zawsze
lecz nagle zlękłam się tego uczucia
odeszłam
i Ty odszedłeś
na moje rozpaczliwe
porozmawiajmy
tęsknię
jest mi smutno
nie zostawiaj mnie samej
powiedziałeś
już się poukładałem na nowo
nie chcę żadnych rewelacji
Bądź moim powietrzem, ogniem, wodą, bądź moim oparciem w trudnych chwilach, a ja obiecuję obdarzyć Cię taką czułością, abyś zapomniał o tym, co złe, co boli i co jest trudne. Dam Ci część swojej siły i wytrwałość, dam Ci przyjaźń - a to piękne uczucie, które łączy na zawsze...
My - choć tak dalecy dziś sobie, to tak jednocześnie bliscy.
A ja... tęskniłam zawsze za miłością.
Wiesz? Ja ciągle czekam na jakiś choćby drobny gest z Twojej strony; na zwykłe dzień dobry i dobranoc. Na cześć, na witam i co u Ciebie słychać. Odkąd zamilkłeś na dobre, wszystko jest jakieś inne, jakby obce. Bo ja czuję się obco w świecie, w którym nie ma przyjaźni; w którym nie ma Ciebie tylko dla mnie. I ja się gubię, i błądzę - bez Twojego silnego ramienia. Bo choć nie spotkaliśmy się nigdy tak naprawdę, to poznałam Cię na pamięć, i dałam się poznać tak do końca - co dziwniejsze przy mojej nieśmiałości. Nawet wtedy, kiedy rozmawialiśmy, otworzyłeś przede mną cały swój świat i ja wpuściłam Cię do swojego. Nasze światy, choć tak odległe, przenikały się nawzajem. Mam dziś poczucie czegoś utraconego, co ceniłam sobie najbardziej. Bez tej czułości, i tego ciepła w Twoim głosie jest mi trudno i, źle. Bo kiedy Cię nie ma jest tu tak cicho. Tak, brakuje mi Twojego głosu i mądrego głosu rozsądku który mi podpowiadał, jak nie zgubić się w świecie pełnym przeciwności. Dziś została mi tylko cisza.... I kilkadziesiąt wspomnień tu, na dnie mojego serca. Ono jeszcze czuje, wbrew wszystkiemu, miłość... Bo... tak trudno zapomnieć... I odnaleźć się na nowo. Bo czym jest świat bez miłości? Bez tej radosnej czułości, gdy serce skacze jak szalone na samo brzmienie Twojego imienia. Paweł, Pawełek... Pamiętasz jeszcze?, jak byłam Twoją radością? I jaka ja byłam radosna... Bo ja pamiętam, jakby to było wczoraj. Naprawdę.
Bo od przyjaźni do miłości jest tylko drobny krok.
Teraz czuję, że wszystkie moje marzenia, misternie tkane plany rozbiły się o brzeg, w zderzeniu z twardą, bezlitosną rzeczywistością. Dziś wiem, że nie da się ich już ocalić, że odeszły w zapomnienie. Jednocześnie widzę już odległy brzeg, a tam nowe zadania, które na mnie czekają, nowe życie niewolne od trosk, zmartwień, czy uda mi się dobić do bezpiecznej przystani? Czy odnajdę zabrany mi spokój? To nie zależy tylko ode mnie.
Czasem przyjacielem okazuje się Ktoś, kto był cały czas przy mnie, kto czekał, aby się ujawnić. Taką osobą jesteś dla mnie Ty. Może powinnam to zapisać pod nowym tytułem: Całkiem nowa przyjaźń? Tego nie wiem. Wiem jednak to, że Ty zawsze byłeś, kiedy tego potrzebowałam. Wystarczy tylko chwila, aby połączyć nas niewidzialną siłą, jaką jest przyjaźń, jak złotą nicią, która pociągnie nas do siebie. Musi jeszcze upłynąć kilka chwil, nim rozbłyśnie na nowo. Może nie dziś, ani nie jutro, ale kiedyś na pewno. Gorąco w to wierzę. Na razie mam Twoje piękne zdjęcie, które wysłałeś specjalnie dla mnie, a na nim jakże wspaniały widok: płynącej rzeki i łąki skąpanej w promieniach zachodzącego słońca... Skąd wiedziałeś, że to lubię? Że taki widok mnie zachwyca, chwyta za serce i pobudza najczulsze nuty wyobraźni... Dziś już wiem, że chcę z Tobą popłynąć tam, na odległy brzeg... Czy kiedyś powiem Ci o tym? Może trochę wody musi jeszcze upłynąć. Pewnie tak.
Bo ja jestem jeszcze bardzo niepewna siebie i tak bardzo nieśmiała, aby Ci o tym opowiedzieć. Napisać łatwiej. No i nerwy grają tutaj istotną rolę, bo choć tego nie widać, bo ukrywam swoje najgłębsze emocje, to jestem niezwykle nerwowa i bardziej wrażliwa od innych, co przykrywam niepewnym uśmiechem. Ty jeden może domyślasz się tego i mnie nie zostawisz, tylko będziesz nadal cicho trwał przy moim boku, nim odnajdzie nas przyjaźń, przyjaźń przez duże P. Z., może czekałam na Ciebie zawsze? Kto wie...
Póki co mam przed oczami stale to jedno, piękne zdjęcie i to jedno zdanie, którego już pewnie nigdy nie zapomnę. Nie zapomnę tego, jak mnie nazwałeś cudowną Madzią, a to najlepszy komplement, którego nigdy nie słyszałam. Teraz już to wiem i czuję się bardzo, bardzo wyróżniona i taka szczęśliwa, że trudno to opisać. Ale to uczucie jest z pewnością najlepszym plasterkiem na moją zbolałą duszę. Najbardziej skutecznym lekarstwem na zalegające tam smutki - właśnie dzisiaj wszystkie rozproszyły się w cudownie lekkim powietrzu. I za to uczucie serdecznie Ci dziękuję. Za to najbardziej jestem Ci wdzięczna, że jednym słowem znalazłeś się nagle zupełnie blisko mnie, bliżej niż sądziłam i chyba mi z tym niezrównanie pięknie, wiesz? Na pewno tak. Ty jeden wiesz wszystko.
I pomimo to ciągle jesteś, a ja cenię to sobie bardziej, niż tysiąc słów. Za tę ciszę i za ten spokój, którymi napełniły mnie Twoje słowa, Ci jeszcze dziękuję i pewnie nigdy nie przestanę dziękować. To jakże miły gest pełen dobroci z Twojej strony, pełen ciepła. To ciepło płynie dziś do mnie wartkim strumieniem.
Zostań jeszcze, choćby na krótką chwilę, która wydaje się wiecznością... A to tylko ja Cię witam z niegasnącą radością. Jak zwykle zresztą, tak i dziś. Witaj w moim świecie, Przyjacielu!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz