środa, 1 lutego 2023

Dosięgnąć marzenia

 Marzenia są jak te wolne ptaki, szybujące w przestworzach, trudno je ogarnąć wzrokiem i trudno dogonić. Jednak jeśli się czegoś bardzo pragnie, to się spełnia i spełniło się dla mnie dzisiaj.

Noc była krótka, a poranek ciepły i wiosenny. Szłam przed siebie, a silny wiatr rozwiewał moje wątpliwości. Było mi dobrze samej ze sobą i bezpiecznie. Podążałam tam, gdzie zostawiłam swoje sny.

Nie ma Cię i nie ma, i milczysz uparcie, a ja nie wiem, co się u Ciebie dzieje. Czy masz tak wiele swoich ważnych spraw, że kradną one cały Twój czas, który mogłeś mi ofiarować? Gubię się w domysłach.

Tęsknię, bo nikt nie jest w stanie zastąpić mi przyjaciela. Martwię się więc tym długim - nazbyt długim - milczeniem. Nie chciałabym stracić tego, co tak długo budowaliśmy przez lata, naszej relacji.

Tymczasem znowu mija kolejny rok mojego życia. Tylko marzenia się nie starzeją, lecz wzrastają wraz ze mną. A serce rośnie, gdy widzę czego przez ten mijający rok dokonałam. Spełniło się niemożliwe.

W nowym roku byłam dokładnie w tym miejscu, w którym chciałam być, lecz nie sama. Towarzyszyła mi Siostra i to jej pragnę dziś podziękować, że była ze mną tam, na tym samotnym brzegu. 

Od wody dzieliła nas tylko mała ilość kroków, a przed nami był kruchy lód. Plaża jest o tej porze roku miejscem rzadko uczęszczanym, lecz nie mniej niezwykłym. Dobrze było tu wrócić.

Znowu ubrałam na usta uśmiech, a wówczas moją duszę zalała fala wspomnień. Ile jeszcze przede mną takich niezwykłych dni, do których się wraca myślami? 

Niezwykłe widzieć, jak zmieniłam się na przestrzeni lat. Jak ukształtowały mnie przeżyte doświadczenia. Mogłabym je podzielić na dwie grupy: przed i po szpitalu.

To część mnie.

Jestem, czuję, doświadczam, żyję, pomyślałam w duchu. I tylko to się w danej chwili liczyło. Moje odczucia, emocje i radość, która na powrót narodziła się w moim sercu. Kiedy nauczyłam się żyć na nowo.

A dzisiaj znowu pada deszcz, rozmywa wspomnienia. Już tyle razy ode mnie odchodziłeś i wracałeś. A ja tak się cieszyłam na każde Twoje słowo. I zawsze czekałam na Ciebie z utęsknieniem. Bo tak naprawdę - nawet po najdłuższej nieobecności - ja nigdy, ani na chwilę nie zapomniałam o Tobie. Byłeś obecny w moich snach i w trudnej nieraz rzeczywistości; pomagałeś mi przetrwać.

Ja też robiłam dużo rzeczy, nieraz zupełnie niechcący. Tylu rzeczy chciałam, choć może nie powinnam! Teraz uśmiecham się na ich wspomnienie. Bo na zawsze już pozostaniesz w mojej duszy i w zakamarkach serca, gdzie masz całkiem dużo miejsca. Pozwalam Ci więc na coraz dłuższe milczenie. Bo wiem, że kiedy będę chciała, wrócisz. Z dźwiękiem jakiejś melodii, w uśmiechu i w zapachu bzu. Zima jest, a Ty rwiesz bez...

Widzę Cię wyraźnie, jak się do mnie uśmiechasz. Wracają wspomnienia. Uśmiech ten odznacza się delikatną siecią zmarszczek, kiedy tak w zadumie patrzysz przed siebie, jakbyś znał przyszłość. Ja też się uśmiecham i też mam sporo zmarszczek, które zauważyłam całkiem niedawno. W końcu mam już swoje lata, których może po mnie nie widać. Ale one są. Nieraz się cieszę młodzieńczą radością, a nieraz milczę uparcie, wpatrzona w przeszłość, w to, co za nami. I znów przekonuję się, że ważne jest to, co tu i teraz. Może - kiedy czas pędzi naprzód - my pozostaniemy wiecznie młodzi, poprzez swoje pasje, których mamy całkiem sporo. Teraz jest czas, aby zwolnić, by pozwolić myślom płynąć swobodnie. Może znów się spotkamy na jednej z dróg, aby się przekonać, jak jesteśmy dla siebie ważni. 

Zbliżają się Walentynki, więc powiem wierszem to, co od kilku dni kołacze mi się po głowie:

,,Bo miłość to żaden film w żadnym kinie

Ani róże ani całusy małe duże

Ale miłość kiedy jedno spada w dół

Drugie ciągnie je ku górze".

Piosenka zespołu Happysad o miłości jest jak najbardziej aktualna. Płynęła z głośników, kiedy w miłej kawiarni zamówiłyśmy ciastko i herbatę z imbirem. Po lodowisku musiałyśmy się trochę rozgrzać i odpocząć. To był dobry dzień...

No i stało się, znów dokucza mi zatokowy ból głowy. Towarzyszył mi, gdy wracałam z biblioteki, że po powrocie postanowiłam się położyć. I cóż, książki muszą na razie poczekać, a ja się wykurować. Tak czasem bywa. Mama patrzy na mnie z troską. Wie, że czasem lubię znikać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz