Pada deszcz
zmywa ślady stóp
byłeś cieniem za oknem
za chwilę jesteś tu.
Co mówisz?
nic nie słyszę
zatopiona w mroku
tu gdzie teraz jestem
panują cisza i spokój.
Na stoliku kawa
książka przeczytana w połowie
słyszysz jak jest cicho?
Za chwilę Ci coś opowiem...
Kocham kocham kocham
i nigdy nie przestanę
ja tak cicha i skromna
mam własne zdanie.
***
Znowu pada i padać nie przestaje. Myślę, coś kreuję, i zastawiam się, czy te nowe światy, które tworzę, przystają do rzeczywistości. Nijak. Zdawać by się mogło, że totalnie odpłynęłam, wraz z deszczem, który szumi za oknem. Ja szukam spokoju. Zmarzłam dziś idąc do sklepu, bo zapomniałam założyć czapkę, gdzie ja mam głowę? Dobrze, że przynajmniej wzięłam parasolkę. W galerii nie było tłoku, a ja punkt po punkcie realizowałam swoją listę zakupów. Nie zapomniałam o niczym, kupiłam nawet karmę dla sikorek, w postaci wydrążonej połówki kokosa, w którym umieszczono tłuszcz, z zatopionymi w nim ziarnami - ptaki je uwielbiają. Mamy takie dwie, po jednej z każdej strony. Trzeba pomagać przyrodzie, która daje tak wiele nam, ludziom. Znowu wzmaga się wiatr, a deszcz stuka o parapet.
Lubię być pożyteczna, choć to najczęściej ja mówię, ale i słucham. Wśród bliskich mogę być sobą. Otwieram się też przed Tobą. Pamiętaj, że zawsze jestem, gotowa do rozmowy. Kiedykolwiek zechcesz, ja się pojawię. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej. Krew żywiej krąży. Nawet w taką deszczową pogodę warto wyjść z domu, aby docenić jego ciepło. To ciepło to miłość, która nie gaśnie. Moja miłość do Ciebie...
A kiedy deszcz już przestał padać, warto wybrać się do parku, który o tej porze roku kusi złotem. Wiązałam z tym spacerem duże nadzieje i nie zawiodłam się. Przyszły w piątkę, pięć sióstr wiewiórek - a my karmiłyśmy je orzechami. Zawsze tak bardzo się wzruszam, kiedy kładą łapkę na mojej dłoni i trącają zimnym noskiem. A jedna z nich, oswojona, usiadła na moim ramieniu. Tak, było pięknie.
Teraz dzielę czas na zakupy, spacery i lekturę książek, a gdzieś między tym wszystkim jest czekanie na wiadomości i zdjęcia od Mai. Udało jej się nagrać filmik z wybuchu gejzeru i to było niesamowite przeżycie zarówno dla niej, jak i dla nas. Teraz widzimy ją w czerwonej kurtce odcinającej się wyraźnie od magicznych krajobrazów, pustych i tak pełnych ekspresji. Za tydzień znów będzie tu. Z nami.
Teraz to ja wstaję wcześnie, aby nakarmić małych mieszkańców klatki, wytrzepać im posłanie i trochę posprzątać, a one patrzą na mnie z wdzięcznością swoimi czarnymi oczami.
Doceniam to, że możemy rozmawiać z Mają, będąc tak daleko od siebie i widzieć się na ekranie laptopa. Dzisiaj trochę porozmawiałyśmy, dobre 15 minut, bo już czas ją gonił do nowych przygód. Miło widzieć ją taką wesołą i uśmiechniętą. Kąpiel w gorącej rzece na pewno na długo pozostanie w pamięci. Podobnie jak widok zorzy polarnej. I spacer po malowniczym miasteczku. Dziś kierunek czarna plaża. (ostatni dzień października).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz