czwartek, 23 maja 2019

Sen, piękny sen

Sen pod tytułem: ,,Pan też może stworzyć poemat".

Położyłam się wczoraj wcześniej spać i zaowocowało to jakże pięknym snem, który jednak nijak ma się do rzeczywistości. Ale chyba takie już są sny. A było to tak...

Dostałam piękny list od Pawła, ozdobiony namalowanym na samym środku dużej kartki ogromnym, złotym słonecznikiem. A list zaczynał się od słów:

Raz jest w Tobie coś, co mi się podoba..., (a raz nie...).

Tylko tyle i aż tyle. Niestety nie dowiedziałam się, co było dalej, a bardzo chciałam wiedzieć, za co tak mu się podobam, jednak sen się skończył, pozostawiając po sobie miłe uczucie takiej wspólnoty serc i dusz.

Być może kiedyś znajdzie się Ktoś, od kogo usłyszę te słowa... bardzo bym tego chciała. Jednocześnie wiem już, że nie będzie to ta osoba, na którą liczę, o imieniu Paweł. Już nie. Zarówno wiadomość na messengerze, jak i mail, szczery mail o uczuciach, które wciąż jeszcze czuję, pozostał bez odpowiedzi. Bez nawet kilku słów wyjaśnienia, a ja wiem już, że pewien rozdział o nazwie przyjaźń już się dla mnie zakończył, że Paweł już o mnie zapomniał... a ja muszę nauczyć się z tym żyć. Tak po prostu. 

Z czasem może i ja zapomnę o tym roku, który przyniósł mi szczęście. Owo szczęście jednak tak krótko trwało, więc może nigdy nie była to prawdziwa przyjaźń, lecz tylko przyzwyczajenie. Do dobrego bowiem tak łatwo się przyzwyczaić i to tak bardzo boli, kiedy coś się kończy... Definitywnie i na zawsze - bo tak to trzeba nazwać, powiedzieć szczerze.

Może coś się kończy, aby mogło się zacząć coś nowego? Tylko jak tego dokonać, jak znaleźć przyjaciela, kiedy tak trudno się znowu otworzyć? Bo zwyczajnie boję się ponownego zranienia, odrzucenia... Wiem, że to nierozsądne, przecież istnieją gdzieś dobrzy ludzie. Ja szukam ich w internecie. Ale równie dobrze mogę Cię spotkać w poczekalni u lekarza, czy też na ławce w parku, albo w sklepie.

Moja niedawna znajoma z bloga napisała mi, abym odnalazła Kogoś, z kim będę mogła się cieszyć, ale to takie trudne... tak bardzo trudne do spełnienia. Ale kiedyś Cię znajdę, bo czas przynosi zawsze dobre rozwiązania. Dajmy więc czas czasowi, jak pisała D. - bo czasem warto.



1 komentarz:

  1. Jestem przekonana, że każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, ale z drugiej strony jestem też pewna, że nie ma przepisu na to, by kogoś znaleźć lub się otworzyć. Poza tym! Dam sobie rękę uciąć, że w wielu przypadkach ktoś, z kim warto rozmawiać o wszystkim jest tak naprawdę na wyciągnięcie ręki (jest dziś lub będzie niebawem), choć czasem nie zwraca się na niego uwagi... Z różnych względów.
    Trzymam kciuki za znalezienie tego Kogoś, komu zaufasz bez zastanawiania się nad tym czy warto i kto będzie potrafił to docenić. :)

    OdpowiedzUsuń