To już dwusetny post i bardzo się starałam, aby był on wyjątkowy. Z tego miejsca dziękuję Ci, że zechciałeś tworzyć ze mną tę stronę; tak, właśnie Tobie i jest to jak najbardziej uzasadnione, bo byłeś tu ze mną przez te wszystkie dni.
Moją rolą tutaj było zwrócenie uwagi na ważne dla mnie kwestie dotyczące przyrody, która odegrała tu niebagatelną rolę, a przede wszystkim na uczucia, które są przecież najważniejsze, to tu narodziła się miłość.
Na razie błękit nieba jest przesłonięty chmurami i może nie dane nam będzie zobaczyć, jak zmierzch łagodnie żongluje kolorami; przecież jest tym niemniej pięknie, choć mróz ustąpił miejsca wszechobecnej szarości. To nic, takie dni są potrzebne, aby docenić później ten cały ogrom piękna.
200. To magiczna liczba, bowiem kończy się pewien etap mojego życia, który pozwolił mi dojrzeć do zmian, w sposobie bycia i myślenia. Nie poddam się już smutkowi, bo przecież radość już puka do moich drzwi. Patrzę więc na moje życie z dystansem i jestem wdzięczna za wszystko, co mam od Ciebie.
Ta zmiana w wyglądzie była tylko symboliczna, bo przecież liczy się wnętrze. Patrzę więc na siebie i widzę nową Magdę, która kocha jednakowoż bardzo, dlatego tu jestem. Bo jak dzień bez uśmiechu jest dniem straconym, tak samo jest z pisaniem, że jest mi ono potrzebne do życia jak powietrze. Oddycham słowami. Cieszę się obecną chwilą i oby tak było zawsze, kiedy Ty jesteś ze mną...
Bo tu mówię do Ciebie własnymi słowami, dzięki miłości, która zamieszkała w moim sercu na zawsze, wraz z całym bagażem doświadczeń. Dziękuję. Ty wiesz już, za co...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz