Wrzesień rozpoczęłam z nowym postanowieniem poprawy swojego zdrowia. A więc, wykluczyłam całkowicie z diety cukier, na rzecz owoców i warzyw, których mamy pod dostatkiem. Ponadto zamierzam więcej się ruszać, spacerować, poznawać nowe miejsca i odwiedzać te dobrze znane. To coś dla ciała, a dla ducha, to przede wszystkim dobra książka, słuchanie muzyki - które to pozwalają zniwelować stres. Bo ja już jestem spokojna o to, że kiedy za miesiąc zrobię badania, to wynik będzie pozytywny. Nie może być inaczej.
Powoli przyzwyczajam się do tego, że ranki i wieczory są już chłodne. Śpię jednak przy otwartym oknie, bo to pozwala mi lepiej wypocząć. Ale ogólnie jestem bardzo zaskoczona, że jednak jest tak ciepło, jak na tę porę roku. Powinnam mieć na drugie imię ,,wszelki wypadek", bo dzisiaj ubrałam się cieplej. Wychodząc rano na spacer stwierdziłam jednak, że za ciepło. Czarna bluza musi jeszcze poczekać, a ja myśleć rozsądnie. Bo czasem mniej znaczy więcej. Tak samo jak w kwestii pisania. Kiedy dopadał mnie jakiś smutek, pisałam więcej, aby pozbyć się niepotrzebnego balastu. Teraz myślę zachowawczo, przecież nie wszystkie myśli muszę zamieniać w słowa. Tak właściwie, to niczemu nie służy, a czytający może poczuć się odrobinę znużony. Przyznam się Wam, że ja też nieraz wracam do poprzednich postów - aby odpocząć. Bo lubię pisać, a kiedy spotykam się ze zrozumieniem, to już połowa sukcesu.
Teraz moja garderoba mieści się w jednym pudle. Dosłownie, bo oddałam część ubrań, których już nie nosiłam, dla potrzebujących. Mam więc tyle, ile potrzebuję. To samo w kwestii książek. Komuś jeszcze sprawią radość, a ja poczułam satysfakcję. Wdrażam więc powoli nowy plan w życie, ku lepszemu. Wrzesień - tak jak ja - skrywa w sobie wiele nieodkrytych tajemnic.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz