Każdy piątek ma w sobie coś z soboty. Lubię piątki. A ten był wyjątkowo ładny, ciepły i słoneczny. Nazwę więc ten dzień słoneczną piątkową sobotą. Kiedyś zaczytywałam się książkami pani Krystyny Siesickiej. Tworzone przez nią postacie były takie rzeczywiste.
- Kim jesteś w takim razie?
Przestała gładzić poduszkę, uniosła głowę i spojrzała na niego bez uśmiechu. Patrzyła przez chwilę. Zauważył, że dolne powieki drżą jej lekko. Później powiedziała szeptem:
- Jestem ze świata wirtualnego. Wszystko mogę. Przenikam przez ściany. Dotykam, nie dotykając. Widzisz, że tu leżę chociaż wcale mnie nie ma.
Patrzył na nią i coraz dokładniej widział, że była.
- K. Siesicka - Kapryśna piątkowa sobota
,,A zielone paznokcie Zuzanki wyglądały jak świeże, wiosenne listeczki".


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz