Niekończąca się miłość
Wydaje mi się, że kochałem cię
W niezliczonych formach, niezliczoną ilość razy...
W życiu po życiu, w wieku po wieku, na zawsze.
Moje zaklęte serce stworzyło i przerobiło naszyjnik piosenek,
Że bierzesz w prezencie, coś na szyi w wielu formach,
W życiu po życiu, w wieku po wieku, na zawsze.
Ilekroć słyszę stare kroniki miłości, jej odwieczny ból,
Jego starożytna opowieść o byciu osobno lub razem.
Kiedy wpatruję się w przeszłość, w końcu wyłaniacie się,
Odziani w światło gwiazdy polarnej przenikającej ciemność czasu:
Stajesz się obrazem tego, co zapamiętane na zawsze.
Ty i ja unosiliśmy się tutaj w strumieniu, który przynosi źródło.
W sercu czasu miłość do siebie nawzajem.
Graliśmy razem z milionami kochanków, podzielając to samo
Nieśmiała słodycz spotkania, te same niepokojące łzy pożegnania...
Stara miłość, ale w kształtach, które odnawiają się i odnawiają na zawsze.
Dzisiaj leży u twoich stóp, w tobie ma swój koniec
Miłość wszystkich dni ludzkich, zarówno przeszłych, jak i wiecznych:
Uniwersalna radość, powszechny smutek, uniwersalne życie.
Wspomnienia wszystkich miłośników łączą się z tą naszą miłością -
I piosenki każdego poety z przeszłości i na zawsze.
* Nie wiem, czy dobrze to przetłumaczyłam, ale sens pozostał ten sam:
Warto kochać, bo tylko miłość może nas ubogacić, zbudować i zasilić, aby ten precyzyjny i doskonały mechanizm działał jak dobrze naoliwiona maszyna.
Tak wiele chciałam Ci powiedzieć, a teraz milczę, nie znajdując odpowiednich słów. ,,Kocham Cię" - mówię szeptem. Tak, to wszystko tłumaczy. Moja nieśmiałość, odwieczny wróg.
Brian Crain - Krawędź płatka 🎶
Wyszłam dziś z domu, po długiej nieobecności i uderzył mnie przecudowny widok i zapach, nie spodziewałam się takiej eksplozji barw, a to drzewa obsypały się białym i różowym kwieciem, a wokół okrągłych główek mleczy uwijały się trzmiele. Kocham taki stan ducha, w jaki wprawił mnie ten spacer, nie spacer do sklepu. Celowo wybrałam inną, okrężną drogę, aby nasycić się przyrodą. Ona jest taka piękna. I czekałam tu na Ciebie, bo podświadomie czułam, że tylko miłość może mnie uszczęśliwić. Mam dziś tak wiele miłości w sercu, ono kocha i czuje się bezpiecznie. Obyśmy zawsze odnaleźli do siebie drogę i oby nigdy nie zabrakło nam powodów do radości. Kocham, kocham, kocham.
Dziesięć lat temu też zatrzymał się świat, a ja pamiętam to, jakby było wczoraj. To był bardzo słoneczny, ciepły dzień, siedziałam przy stole, a przez otwarty balkon dochodził ptaków śpiew. Byłam w domu sama i wtedy, wtedy dotarł do mych uszu komunikat w radiu, który nie pozostawiał złudzeń. Tak, to był smutny dzień pomimo tego, że przyroda rozkwitała, zamarło moje serce. To już minęło tak wiele czasu, a jakby to było wczoraj. Odtąd nic nie było już takie, jak dawniej... Zatrzymał się świat w ten inny niż wszystkie poranek. Dziś przypomniałam sobie, jak kruche jest ludzkie życie. Jak jedna chwila może wszystko przekreślić. Ale czy wtedy stajemy się lepsi w obliczu zagrożenia, chyba tak, bo łączą nas wspólne wspomnienia.
Wiesz, w taki dzień jak ten bardzo brakuje mi mojego dziadka i mojej babci. Byli cudowni i dali mi tak wiele ciepła. Tak wiele miłości. Pamiętam każdy dzień, każdą wspólną chwilę. I choć było ich tak wiele, to wciąż za mało... Tą pustkę zapełniłeś Ty, bo odkąd zaczęliśmy do siebie pisać, poczułam się na nowo kochana i potrzebna. Dlatego tak zawsze czekam, aż się pojawisz i podzielisz ze mną swą mądrością jak kawałkiem chleba. Oby te święta były pełne tej wiary, nadziei i miłości, że jeszcze mimo wszystko będzie pięknie.
Czasem, kiedy mam wrażenie, że coś mi umyka, to ja przychodzę tu i zapisuję każdą chwilę, aby nic nie umknęło mi w tej codziennej gonitwie. Za czym tak tęsknię, dokąd się spieszę, za czym płaczę, gdy nie słyszy nikt? To dobre pytanie na dziś. Chyba tyko do Ciebie mi tak tęskno i Ciebie mi brak. I kiedy uświadomię sobie, że tak już będzie zawsze, to nieraz mi smutno. Ale życie składa się z takich małych chwilek szczęścia, a w obliczu wspólnego bólu potrafimy się łączyć. Wiem jedno, że Cię kocham i nie wypuszczę z rąk mojego szczęścia. Nie stracę z oczu mojej miłości.
Tak wygląda mój 60-ty post o uczuciach, o niczym więcej, a wspomnienia zalewają moje serce jak gorąca lawa. Czy jeszcze odnajdę siebie, czy będę szczęśliwa, tego nie wiem. Bo tego nigdy nie można być pewnym na początku drogi. Tak wiele już za mną, ale jeszcze wszystko przede mną. Kiedy poznaję Cię lepiej i odkrywam razem z Tobą bliskie Ci zakątki to nieraz czuję się jak tam, w moim lesie z odległych wspomnień. Tak wiele lat już upłynęło, odkąd byłam tam po raz ostatni, ale go pamiętam, każdy szczegół mojej wędrówki. Teraz zabrakło osób, które były tam ze mną, ale ja wciąż mam nadzieję, że jeszcze tam powrócę. Wszak nadzieja umiera ostatnia. Zawsze warto ją mieć.
Wielkanocny pacierz
Jan Twardowski
Nie umiem być srebrnym aniołem -
ni gorejącym krzakiem -
tyle zmartwychwstań już przeszło -
a serce mam byle jakie.
Tyle procesji z dzwonami -
tyle już Alleluja -
a moja świętość dziurawa
na ćwiartce włoska się buja.
Wiatr gra mi na kościach mych psalmy -
jak na koślawej fujarce -
żeby choć papież spojrzał
na mnie - przez białe swe palce.
Żeby choć Matka Boska
przez chmur zabite wciąż deski -
uśmiech mi Swój zesłała
jak ptaszka we mgle niebieskiej.
I wiem, gdy łzę swą trzymam
jak złoty kamyk z procy -
zrozumie mnie mały Baranek
z najcichszej Wielkiej Nocy.
Pyszczek położy na ręku -
sumienia wywróci podszewkę -
serca mego ocali
czerwoną chorągiewkę.
*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz